Od pewnego czasu, docierają do mnie różnego rodzaju pogłoski, jakoby radny/sołtys Paweł Bączyk dyskredytował moją osobę. Twierdzi m.in., że to dzięki niemu, mój Blog został rozpropagowany i powinnam być mu za to wdzięczna. Nigdy nie zabiegałam o rozgłos a zależało/zależy mi przede wszystkim na tym, aby Bloga czytali ludzie myślący. Gdyby zależało mi na popularności, to znalazłabym wiele sposobów, aby się promować, chociażby poprzez fejsbuczka, do którego włodarze Gminy są tak przywiązani.
Według opinii radnego/sołtysa Pawła Bączyka, zależy mi na współpracy z nim - ale będzie ona możliwa, tylko na jego warunkach. Przyznam, że większej bzdury dawno nie słyszałam. Jak dotychczas, radzę sobie doskonale bez jakiejkolwiek pomocy innych osób. Co więcej, to one potrzebują mojego wsparcia, ponieważ większość tych, którzy chcą zaistnieć w przestrzeni publicznej gminy Dopiewo, raczej nie cechuje się wybitnymi kompetencjami. Dotyczy to także, Pawła Bączyka.
Wspomniałam kiedyś, że jako sołtys, Paweł Bączyk w miarę sobie radzi. Gdy trzeba zgłosić dziurę w jezdni, gałęzie zasłaniające latarnię uliczną czy zarwaną studzienkę - to potrafi zająć się tematem. Jest to stosunkowo proste, ponieważ takie sprawy przekazuje się odpowiednim organom i można je odfajkować. Gorzej wygląda sprawa z jego kompetencjami, w zakresie stanowienia prawa lokalnego.
Jednym z tematów, które radny Paweł Bączyk dość regularnie podnosi w trakcie sesji RG, jest budżet Gminy. Często kwestionuje wydatki, raczej o małym kalibrze, dociekając czy mają one racjonalne uzasadnienie. Nie podważam tej aktywności – w końcu trzeba się na czymś skupić. Szkoda, że nie poszerza zakresu swoich zainteresowań i nie zajmuje się ważniejszymi tematami, mającymi istotny wpływ na funkcjonowanie Gminy.
Ponieważ radny/sołtys tak troszczy się o finanse Gminy, chciałam przedstawić jedną sprawę, która czeka na rozwiązanie a którą powinien się interesować, chociażby z tego powodu, że wszczęta została w czasie jego kadencji.
Temat dotyczy, zagospodarowania terenu przy ul. Sportowej w Skórzewie. Wiele lat temu, przy zabudowywaniu działek wzdłuż tej drogi, dwóch właścicieli nieruchomości zajęło część pasa drogowego:
Czy było to nieświadome, czy celowe, nie będę przesądzać. Nie miało to również, negatywnego wpływu na sam pas drogowy. Ulica Sportowa na tym odcinku ma od 27 do 32 metrów szerokości, więc zajęcie około 3,5 m szerokości drogi, nie zaburzyło w znaczący sposób układu komunikacyjnego. Faktem jednak pozostaje, że w nielegalny sposób, zajęta została nieruchomość gminna.
W 2016 r., uchwalono dla tego terenu plan zagospodarowania, który nie uwzględniał zajęcia części drogi, na cele prywatne:
Z czasem jednak, problem ten wypłynął i postanowiono go rozwiązać. Gmina „poszła” na rękę właścicielom nieruchomości, aby umożliwić włączenie zajętego pasa drogi do ich działek.
Temat pojawił się w listopadzie 2024 r., a zatem w czasie obecnej kadencji wójta Sławomira Skrzypczaka i Rady Gminy.
Na posiedzeniu Komisji Rolnictwa 12 listopada 2024 r. omówiono projekt uchwały w sprawie zmiany planu zagospodarowania:
Z protokołu wynika, że z członków Komisji, tylko radny Paweł Bączyk, zabrał wówczas głos. Wójt Sławomir Skrzypczak zapewnił wtedy, że wydzielone fragmenty drogi, zostaną sprzedane właścicielom przyległych działek.
Uchwała, w sprawie przystąpienia do zmiany planu, podjęta została 25 listopada 2024 r.:
W dość ekspresowym tempie, przeprowadzono całą procedurę i już w sierpniu 2025 r., zmiana planu została przegłosowana.
Projekt planu, został najpierw przedstawiony na posiedzeniu Komisji Rolnictwa 11 sierpnia 2025 r.:
Kier. Ref. Planowania Przestrzennego podtrzymał stanowisko wójta Sławomira Skrzypczaka, o odsprzedaniu części drogi właścicielom działek.
Plan został następnie uchwalony 25 sierpnia 2025 r.:
a więc prawie rok temu. I co? – i nic.
Jak wynika z gminnej mapy, póki co nic w tym temacie dalej się nie dzieje, mimo iż Gmina poniosła już koszty związane z opracowaniem zmiany planu. Dalsze wydatki, jak przygotowanie operatów szacunkowych i podział nieruchomości, powinny leżeć po stronie właścicieli nieruchomości.
Z szacunkowych wyliczeń wynika, że temat dotyczy terenu o powierzchni ok. 275 m2 w przypadku wszystkich trzech działek. Gdyby właściciel działki nr ewid. 309/59, położonej u zbiegu ulic: Sportowej i Piłkarskiej:
nie był zainteresowany jej powiększeniem, to wykup obejmie prawie 200 m2.
Zdaję
sobie sprawę, że przy budżecie Gminy, wynoszącym 308 mln złotych dochodów, kwota
uzyskana ze sprzedaży 200 m2 terenu, nie będzie wielka. Gdyby to chodziło o
dochody prywatne, to temat z pewnością byłby już zamknięty. Ponieważ problem dotyczy środków
publicznych, czyli niczyich - nikogo ta sprawa w Radzie Gminy, nie interesuje.
Jak wiadomo, ceny nieruchomości niezabudowanych w Skórzewie są wysokie – wahają się od 500 do 650 złotych za 1 m2. Gmina może uzyskać od 100 tysięcy do 130 tysięcy złotych.
Zatem radny Paweł Bączyk, jako dobry gospodarz, a z pewnością za takiego się uważa, powinien zainteresować się tym tematem, na jakim jest etapie i czy w ogóle ktoś prowadzi postępowanie? W Polsce w dalszym ciągu, obowiązuje zasada zasiedzenia. Może ono nastąpić po 20 latach w przypadku tzw. „dobrej wiary”. Z mapy Google wynika, że co najmniej od 2014 r., pas drogowy zajęty był przez osoby prywatne:
W przypadku, gdy termin ten minie (podejrzewam, że jest on nieodległy), właściciele przyległych nieruchomości mogą wystąpić o zasiedzenie, a przejawem „dobrej wiary” może być fakt zmiany planu. Wówczas Gmina, nie uzyska żadnej rekompensaty finansowej za oddany teren.
Podsumowując, proponuję radnemu/sołtysowi Pawłowi Bączykowi, aby zaprzestał niegodnych praktyk, obmawiania innych. Najpierw należy spojrzeć na siebie i swoje możliwości. Opowiadanie bzdur do niczego nie prowadzi i prędzej czy później, obraca się przeciwko intrygantowi. Kłania się zjawisko, nazywane „efektem Dunninga-Krugera”.
Obserwatorka
I (Pierwsza)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz