Temat kluczowy: stanowisko w sprawie znaczenia rolnictwa dla wspólnoty lokalnej – rozważań ciąg dalszy
Postanowiłam kontynuować temat znaczenia rolnictwa, ale nie tyle dla wspólnoty lokalnej, ale ogólnie dla funkcjonowania cywilizacji. Niestety rolnictwo, jak prawie każda dziedzina ludzkiej działalności, ma swoje blaski i cienie. Niewątpliwie jest najważniejszą formą działalności, jednak jego funkcjonowanie przynosi coraz więcej szkód i ma coraz bardziej negatywny wpływ na środowisko naturalne.
Przyczyny są dwie. Pierwsza to coraz większa liczba ludzi na Ziemi, powodująca wzrost zapotrzebowania na żywność. Aktualne badania naukowe jednoznacznie stwierdzają, że optymalna liczba ludności na świecie, pozwalająca na zrównoważone korzystanie z zasobów planety, to zaledwie 2,5 mld:
Oznacza to, że gatunek homo sapiens żyje obecnie na kredyt. Czym to się skończy, nietrudno zgadnąć – głód, choroby, wojny, zniszczenie środowiska naturalnego, zmiany klimatu. Póki co, przytłaczająca większość ludzi żyje tak, jakby obecny stan miał trwać wiecznie. Rolnicy także.
Drugą przyczyną jest chciwość. Najważniejsze, aby zarobić jak najwięcej – tu i teraz – jakby jutra miało nie być. Dlatego też maksymalnie eksploatuje się grunty rolne, powodując ich wyjaławianie. Osusza się bagna i mokradła, wycina lasy. Natomiast tych, którzy zdają sobie sprawę z konsekwencji tej rabunkowej działalności, nazywa się ekoterrorystami:
Prym w tej nagonce wiodą rolnicy. Podobna sytuacja występuje w gminie Dopiewo.
Teraz trochę na temat naszych rolników, którzy w przestrzeni publicznej, z jednej strony są gloryfikowani, a z drugiej, traktowani jako najbardziej pokrzywdzona grupa społeczno-zawodowa.
Przyjęło się, że rolnicy w Polsce traktowani są jak przysłowiowe „święte krowy”, które zawsze mają rację i zawsze „wiatr wieje” im w oczy. Na majowej sesji RG Dopiewo, radny Wojciech Dorna wygłosił coś na kształt orędzia w obronie rolników. Twierdził m.in. że w gminie Dopiewo rolnicy sprzedają pod zabudowę grunty najniższej, V i VI klasy, aby w zamian nabywać ziemię rolną lepszej klasy, często w dużej odległości od domu.
Trudno się z tym zgodzić. Grunty najniższych klas, dominują w zasadzie tylko w dwóch sołectwach – Zakrzewie i części Dąbrowy. W pozostałej części Gminy, największą pulę stanowią grunty III i IV klasy. Wbrew niektórym twierdzeniom, grunty IV klasy stanowią także wartość rolniczą:
Równocześnie ziemie III i IV klasy, najczęściej wyłączane były z produkcji rolniczej. Dotyczy to w największym stopniu: Skórzewa, Dąbrówki, Palędzia, Dopiewca. Nie chodziło tu o wyłączanie najsłabszych gleb z produkcji rolnej, tylko o to, że miały największą wartość rynkową, jako grunty budowlane.
Ten trend występuje w dalszym ciągu. W projekcie planu ogólnego, kilka tysięcy hektarów, po obu stronach autostrady, przeznaczono pod przemysł (lewa strona - plan ogólny, prawa - mapa glebowa):
Część z nich już została objęta planami zagospodarowania:
A są to wszystko grunty III i IV klasy. Z mapy glebowej (ewidencja klas gruntów została utajniona – ciekawe dlaczego?) wynika, że w większości są to gleby o dużej wartości rolniczej. I tak, cyfra 4 na mapie oznacza kompleks żytni bardzo dobry, cyfra 2 kompleks pszenny dobry, cyfra 5 kompleks żytni dobry.
W 2017 r. przystąpiono do opracowania 2 planów miejscowych w Konarzewie, z przeznaczeniem pod działalność gospodarczą. Łącznie objęły ponad 230 ha gruntów rolnych:
Plany te objęły grunty III i IV klasy. Póki co, nie zostały jeszcze uchwalone, ale to tylko kwestia czasu.
Zatem twierdzenia radnego Wojciecha Dorny, że rolnicy przeznaczają pod zabudowę grunty o najmniejszej wartości rolniczej, to czysta manipulacja.
Jak już nadmieniłam, działalność rolnicza to nie tylko pozytywy. Obecna gospodarka wielkoobszarowa, przyczynia się do dewastacji środowiska. Likwiduje się zadrzewienia śródpolne, zaorywuje miedze, kopie i pogłębia rowy melioracyjne, prostuje cieki wodne, osusza mokradła. Nie wspomnę już o powszechnym stosowaniu pestycydów i środków ochrony roślin, powodujących hekatombę owadów.
Na jednym z posiedzeń radni: Wojciech Dorna i Leszek Nowaczyk, domagali się czyszczenia i pogłębiania rowów melioracyjnych, żeby można było szybciej osuszyć pola - https://blogdopiewo.blogspot.com/2022/03/barbarzynstwo-w-gminie-dopiewo-w-xxi.html. A za chwilę, przychodzi susza i zaczyna się lament oraz oczekiwanie na pomoc państwa. Niestety, duży udział w tym mają kolejne rządy, które hojnie dotują rolników. Jak się okazuje, nie tylko ja tą zależność zauważyłam:
Głosy takie są jednak nieliczne. Większość komentatorów boi się podpaść rolnikom.
W Polsce melioracja, polega prawie wyłącznie na osuszaniu terenu. A jeszcze na początku lat 90-tych ub. wieku, obserwowałam, jak PGR w Więckowicach nawadniał uprawy. O odtwarzaniu małej retencji, likwidacji części rowów melioracyjnych czy przywracaniu naturalnego biegu rzek, można zapomnieć.
Dużym problemem jest degradacja gruntów rolnych. Kilka lat temu, przebywając na spacerze w Trzcielinie, zaobserwowałam wywiewanie gleby z pól - https://blogdopiewo.blogspot.com/2022/04/gmina-dopiewo-okiem-obserwatorki-i_11.html:
Jest to coraz powszechniejsze zjawisko, spowodowane przez susze, nadmierne melioracje oraz likwidację zieleni śródpolnej. Wielu rolników, wręcz domaga się likwidacji zadrzewień śródpolnych:
ponieważ utrudniają wjazd maszyn rolniczych.
Nie mniejszy wpływ, rolnictwo ma na populację owadów. Obecny trend nazywany jest owadzią apokalipsą, a główną winę za ten stan ponosi rolnictwo:
Z dostępnych badań wynika, że populacja owadów w ciągu ostatnich 20 lat zmniejszyła o ponad 70%.
Rolnicy, ale i lokalne społeczności, są też przeciwnikami tworzenia terenów ochronnych – parków narodowych czy rezerwatów. Zbulwersowały mnie hasła, które pojawiały się na rolniczych protestach:
Postawa ta, wynika z maksymalizacji zysku i nie ma nic wspólnego z racjonalną gospodarką rolną. Swoje wcześniejsze przemyślenia przedstawiłam tutaj - https://blogdopiewo.blogspot.com/2022/09/to-i-owo-z-gminy-dopiewo-2022-9.html. Wszystkie przedstawione tam przeze mnie zastrzeżenia, są cały czas aktualne.
Nie ma jednak, co się dziwić postawie obywateli, jeżeli ten, który powinien stać na straży dobra Polski i Polaków – mam tu na myśli rezydenta pałacu prezydenckiego, powszechnie zwanego Wetomatem – blokuje ustawę, dotyczącą utworzenia pierwszego od 25 lat parku narodowego.
To, co mnie bardzo drażni, to przekonanie większości rolników, że są najbardziej pokrzywdzoną grupą społeczną. Widać to na co dzień – potwierdzają to liczne protesty:
Z narracji protestujących wynika, że Unia sprzysięgła się przeciwko nim i chce ich zagłodzić.
W naszej Gminie, w Palędziu przez wiele miesięcy wisiał taki oto baner:
Ze wszystkich opracowań i statystyk wynika jednoznacznie, że na wejściu Polski do Unii Europejskiej, najwięcej skorzystała polska wieś i rolnictwo:
Wielu
rolników nie chce pamiętać, że dotacje otrzymują tylko dzięki temu, że Polska
jest członkiem UE. Wyjście naszego kraju
ze wspólnoty równoznaczne jest z likwidacją dopłat.
A są one całkiem spore. W 2025 r. stawka podstawowa dopłaty wynosiła prawie 1000 zł za hektar:
Podobnie będzie w 2026 r. Do wsparcia podstawowego dochodzi wiele innych dopłat, m.in. za konkretne uprawy:
W tym roku pojawiła się nowa dopłata – za tereny podmokłe:
Zapewne chodzi o to, aby rolnicy ich nie osuszali.
Wszystkie te przywileje, to najwyraźniej jest za mało – apetyt rośnie w miarę jedzenia. Co więcej, rolnicy sprzeciwiają się jakimkolwiek regulacjom, mającym na celu ochronę środowiska naturalnego. Zastanawia mnie, czy którykolwiek z protestujących przeciwko Zielonemu Ładowi, zapoznał się z podstawowymi założeniami programu?
Podsumowując uważam, że zanim rolnicy zaczną atakować innych za krytykę, może najpierw zastanowiliby się nad swoim postępowaniem. Owszem, rolnictwo jest najważniejsze, jednak obecne formy gospodarowania, coraz bardziej rozpowszechnione, docelowo mogą doprowadzić do jego upadku. Natomiast radnym, zanim podejmą kolejne stanowisko, proponuję poszerzenie wiedzy i więcej refleksji.
P.S. Informacja z ostatnich dni:
Jeszcze nie podano założeń, a pszczelarze już protestują. Jak widać, nie ma szans na ratowanie środowiska. Chciwość i głupota zawsze zwyciężą.
Obserwatorka
I (Pierwsza)





















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz