czwartek, 26 marca 2026

Gmina Dopiewo okiem Obserwatorki 2026 (1) – Skórzewo, Dąbrówka, Dąbrowa a także Dopiewo

 

Tematy kluczowe: rozważania ogólne; topole przy ul. Słonecznej w Dąbrówce; „tornado” w Skórzewie; przepisy a rzeczywistość w Dopiewie; wycinka drzew w Dąbrowie – ul. Wiejska.

Parę dni temu, odwiedziłam kilka miejsc na terenie Gminy. Obraz, jaki mi się ukazał, nie wróży najlepiej na przyszłość. Zanosi się na to, że w niedalekiej przyszłości gmina Dopiewo stanie się przyrodniczą pustynią, za sprawą głupoty i chciwości mieszkańców i inwestorów oraz bezradności i obojętności włodarzy. Wójt Sławomir Skrzypczak, w dziedzinie dewastacji środowiska naturalnego, ma szansę wkrótce dogonić swoich poprzedników, w szczególności wójtów Andrzeja Strażyńskiego i Adriana Napierałę. Może nawet otrzyma tytuł Ekojanosika, jak to miało miejsce w przypadku wójta Adriana Napierały.

Pewnym usprawiedliwieniem, może być ciągłe rozcieńczanie przepisów o ochronie przyrody. Mimo, iż najgorszy okres miał miejsce w czasie patologicznych rządów PiS – słynne „lex Szyszko” - to obecnie nie jest dużo lepiej. Jeszcze z początkiem XXI wieku, praktycznie przy każdej wycince naliczana była opłata. Dzięki temu gmina Dopiewo mogła zarobić ok. 3 mln złotych, wydając pozwolenie na wycinkę drzew i krzewów przy budowie autostrady A2. Obecnie nie zobaczyłaby ani złotówki.

W mojej ocenie, największą patologią są nasadzenia zastępcze. Jest to całkowita fikcja i kpina z rozumu. Podmiot dokonujący nasadzeń, w zamian za wycinkę, zobowiązany jest do utrzymania sadzonek przez 3 lata i 1 dzień:

Co się potem z nimi stanie, nikogo to już nie obchodzi. Tym bardziej, że na usunięcie tak małych drzew nie potrzeba żadnej zgody.

To, że przepisy w dziedzinie ochrony przyrody są w dużej mierze martwe, nie oznacza, że włodarze są zwolnieni z odpowiedzialności. Wręcz przeciwnie, powinni robić wszystko, aby nie tylko chronić istniejące resztki natury ale także, dążyć do powiększania areału. Niestety, zazwyczaj jest odwrotnie – środowisko przegrywa z głupotą i chciwością. Takim skandalicznym wręcz przykładem, było przeznaczenie pod zabudowę, jedynej enklawy leśnej w Skórzewie, w rejonie ulic: Wiosennej i Batorowskiej (2023 r.). Pisałam o tym trzykrotnie, po raz pierwszy na rok przed uchwaleniem planu - https://blogdopiewo.blogspot.com/2022/07/sesja-absolutoryjna-rady-gminy-dopiewo_12.html, https://blogdopiewo.blogspot.com/2023/08/patologia-juz-nie-urzednicza-ale.html, https://blogdopiewo.blogspot.com/2023/12/niead-przestrzenny-w-gminie-dopiewo.html.

Żaden z radnych obecnych na sesji, na której uchwalono w/w plan zagospodarowania, nawet „nie zająknął” się na temat zachowania tej enklawy zieleni. Najbardziej należy dziwić się radnym ze Skórzewa, którzy solidarnie głosowali za likwidacją lasku (zaznaczeni kolorem czerwonym):

Obecnie przygotowywany jest Raport o stanie Gminy za 2025 r. Pozwoliłam sobie wrócić do Raportu za rok 2024. W dziale, dotyczącym utrzymania zieleni (strona 43), przedstawiono liczbę wycinek i nasadzeń, na gruntach prywatnych i gminnych. Otóż łącznie, w sposób legalny, wydano zgodę na usunięcie 2146 drzew. W zamian Gmina dokonała 323 nasadzeń, co stanowi 15% liczby wycinek. Ilu nasadzeń dokonano na gruntach prywatnych, nie wiadomo? Inną kwestią, jest wartość prowadzonych nasadzeń.

W poprzednim tekście, poruszyłam sprawę wycinki drzew przy ul. Słonecznej w Dąbrówce. Jak wiadomo, wójt Sławomir Skrzypczak autorytatywnie stwierdził, że decyzję w sprawie wycinki podjął właściciel nieruchomości - https://blogdopiewo.blogspot.com/2026/03/xxii-sesja-rady-gminy-dopiewo-2-marca_19.html. Wygląda na to, że swoje kompetencje przekazał mieszkańcom. Jest to sytuacja odwrotna, niż w przypadku rezydenta pałacu prezydenckiego, który próbuje przejąć wszystkie kompetencje rządu RP.

W powyższej sprawie, chciałam wspomnieć o jeszcze jednym zaniedbaniu, którego dopuszczono się, umożliwiając właścicielowi wycinkę. Otóż drzewa rosły na działce, która objęta jest planem zagospodarowania z 2017 r.:

Ulica Słoneczna w Dąbrówce, na tym odcinku ma zaledwie 6 m szerokości. Wystarczy jeden nieprawidłowo zaparkowany pojazd, aby zablokować przejazd:

Przy opracowywaniu planu nikt nie pomyślał, żeby poszerzyć ulicę. Wówczas drzewa znalazłyby się w pasie drogowym i właścicielowi przyległej nieruchomości, byłoby znacznie trudniej usunąć drzewa lub wręcz nie miałby prawa dokonać wycinki.

Niestety, wszyscy kolejni włodarze, a także większość radnych i urzędników, chodzili wokół właściciela terenu „na palcach”. Powodem zapewne był fakt, iż był to znany kardiochirurg dziecięcy z Poznania i jego rodzina.

O służalczości wójta Andrzeja Strażyńskiego względem właściciela nieruchomości, pisałam kilkakrotnie w 2011 r. Przeglądając stare teksty natrafiłam na artykuł, ukazujący hipokryzję byłego wójta Andrzeja Strażyńskiego, który w 2017 r., w „Czasie Dopiewa” ubolewał nad katastrofalnymi skutkami „lex Szyszko” - zapominając, że był on niejako prekursorem takiej polityki - https://blogdopiewo.blogspot.com/2017/03/czas-dopiewa-marzec-2017-andrzej.html.

Jego następcy nie byli lepsi, czego przykładem może być przebieg posiedzenia Komisji Rolnictwa z 26 sierpnia 2015 r. - https://blogdopiewo.blogspot.com/2015/09/komisja-rolnictwa-i-adu-przestrzennego.html. Mimo, iż właściciel terenu, wraz z władzami Gminy, wielokrotnie złamali prawo, nikt nie miał odwagi postawić „tamy” jego roszczeniom.

Zatem dzięki głupocie, tchórzostwu, a może i innym czynnikom, postępuje systematyczna dewastacja terenu wokół dawnego stawu w Dąbrówce. Wójt Sławomir Skrzypczak na ostatniej Sesji stwierdził, że właściciel zamierza wyciąć kolejne drzewa, czemu władze Gminy nie mogą przeciwdziałać. No tak, bo przecież Wójt nic nie może zrobić – decyzję podejmuje tylko wnioskodawca.

Kolejnym przykładem, totalnej dewastacji przyrody jest nieruchomość między marketami; Biedronka, Netto i Bricomarche oraz tzw. os. Grunwaldzkim. Jest to co prawda, teren przeznaczony na obiekt handlowy wielkopowierzchniowy, ale wskutek wieloletniego nieużytkowania, ponownie zawładnęła nim przyroda.

Jeszcze niedawno działka wyglądała tak:

Obecnie teren jest całkowicie ogołocony z roślinności:

Sprawia wrażenie, jakby przeszło tam „tornado kategorii F6”. Czy trzeba było wszystko wyrżnąć do gołej ziemi? Podejrzewam, że nie.

Jesienią pisałam o topolach, zagrażających klientom sklepu Netto - https://blogdopiewo.blogspot.com/2025/11/okiem-obserwatorki-i-pierwszej-2025-r_29.html. Liczyłam, że właściciel terenu nieco ogłowi drzewa, ale je pozostawi. Niestety, przeliczyłam się:


Czy topole przeszkadzały w inwestycji? – raczej nie. Rosły one wzdłuż wjazdu na nieruchomość. Jest on wystarczająco szeroki (ok. 30 m), aby było miejsce na drogę i zadrzewione pobocze. Przypuszczam, że można było także pozostawić część drzew na głównej części działki. Zwycięża jednak zazwyczaj szał niszczenia – trzeba wyciąć wszystko, co rośnie, aby nie przeszkadzało w budowie. Na marginesie dodam, że topole należą do drzew produkujących największe ilości tlenu, dlatego w wielu miejscach w kraju, pozostawione są jako pomniki przyrody. 

Zastanawiam się, czy w tym przypadku wójt Sławomir Skrzypczak wydał decyzję na wycinkę – w przypadku działalności gospodarczej jest ona wymagana – czy też stwierdził, że decyzję podejmuje inwestor? Jeżeli tak, to czy zobowiązał przedsiębiorcę do nasadzeń zastępczych? Jak będą wyglądały te nasadzenia? Dotychczasowe przykłady nie napawają optymizmem.

Jak wyglądają zadeklarowane nasadzenia, możemy zaobserwować przed nową przychodnią przy ul. Poznańskiej w Dopiewie. Zgodnie z zapisami planu zagospodarowania, minimalna powierzchnia biologicznie czynna, powinna obejmować co najmniej 30% powierzchni nieruchomości. W rzeczywistości na działce o powierzchni ok. 790 m2, teren pseudo zieleni - obejmujący także betonowe donice i klomby - zajmuje jakieś 50 m2, czyli 6% terenu:

Kilka lat temu działka wyglądała tak:

A teraz wygląda tak:

Wracając do inwestycji w Skórzewie przy ul. Poznańskiej, trochę dziwię się wypowiedzi administratora profilu Skórzewo360:

Zdaje się on sugerować, że samosiejki są gorsze od drzew sadzonych przez ludzi. Nie wiem, na jakiej podstawie wywiódł taką tezę? Przepisy nie rozróżniają takiego podziału – drzewo to drzewo, nie ważne, w jaki sposób wyrosło.

A z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że samosiejki są wartościowsze niż rośliny celowo umieszczone w gruncie przez człowieka. Ponieważ musiały sobie same radzić, są odporniejsze na różne zagrożenia. Wystarczy przyjrzeć się brzozom - większość z tych sadzonych, systematycznie usycha. Natomiast te, które same wykiełkowały i wyrosły, radzą sobie w ekstremalnych warunkach.

Poniżej, Palędzie, ul. Pocztowa:

Zakrzewo, ul. Długa:

Skórzewo, ul. Poznańska:

Ostatni temat, dotyczy wycinki drzew przy ul. Wiejskiej w Dąbrowie. Usunięto tam kilka drzew z pasa drogowego:

Co ciekawe, wycięto drzewa najdorodniejsze:

Zastanawia mnie, komu one przeszkadzały? Włodarzom Gminy czy może właścicielom działek, graniczących z pasem drogowym? Tu również wycięte egzemplarze były całkiem zdrowe. Najwyraźniej głupota ludzka postępuje w coraz szybszym tempie. W związku z tą sprawą, nasuwa się kolejne pytanie. Czy na tym wycinka w Gminie zostanie zakończona, czy może co roku będą usuwane kolejne drzewa? Może chodzi o to, żeby ta dewastacja nie „rzucała się” w oczy? Gdyby usunięto od razu wszystkie drzewa, ktoś mógłby niepotrzebnie nagłośnić temat, a tak sprawa przejdzie niezauważona.

Chyba na tym dziś skończę, ponieważ im bardziej zagłębiam się w takie tematy, tym większe przerażenie mnie ogarnia. Dokąd ta bezmyślność ludzi zaprowadzi?

Obserwatorka I (Pierwsza)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz