Tematy kluczowe: problemy personalne Urzędu Gminy; planistyczna krótkowzroczność - Konarzewo – ul. Torfowa; radny Sławomir Kempka w natarciu: wycinka drzew w Dąbrówce – ul. Słoneczna, zagospodarowanie terenu w Skórzewie – pomiędzy marketami: Biedronka, Netto i Bricomarche.
Postanowiłam kontynuować wybiórcze sprawozdanie z ostatniej Sesji RG Dopiewo, ponieważ niektóre wątki wymagają nagłośnienia. Niestety, z przykrością muszę przyznać, że radni w dalszym ciągu mają problemy z nauką. W maju miną 2 lata, jak rozpoczęli kolejną kadencję i nawet tym, którzy wówczas po raz pierwszy objęli tą funkcję, nie przysługuje już taryfa ulgowa. Starym funkcjonariuszom publicznym, zazwyczaj daję 100 dni, a nowym - nawet rok na wdrożenie. Tak więc, nie ma już „zmiłuj” - wszyscy będą przeze mnie oceniani tak samo.
To, co najbardziej mnie denerwuje, to wyjątkowa naiwność niektórych naszych samorządowców. Przyjmują oni na wiarę, bez żadnej weryfikacji to, co usłyszą od gminnych decydentów. Być może wychodzą z założenia, że skoro oni działają uczciwie, to inni będą postępować podobnie. Niestety, tak to nie działa, ponieważ władza, nawet najmniejsza, bardzo szybko deprawuje ludzi, praktycznie wszystkich.
Sławomir
Skrzypczak jest wójtem pierwszą kadencję, ale to nie znaczy, że działa w sposób
uczciwy. Był już prezesem ZUK Dopiewo oraz radnym powiatowym. Ten fakt powinien być ostrzeżeniem, że na
jego słowa trzeba uważać i weryfikować jego wypowiedzi. Tym bardziej, że
wokół siebie ma ludzi, którzy manipulację mają we krwi. Mam tu na myśli m.in. jego
zastępczynię Aleksandrę Rutynę. Z negatywnej strony, jako osoba niekompetentna
a zarazem arogancka, pokazała się już
jako kierowniczka Referatu inwestycji tut. Urzędu, w czasie kadencji wójtów:
Adriana Napierały i Pawła Przepióry - https://blogdopiewo.blogspot.com/2019/12/dopiewski-budzet-obywatelski-slepa.html
https://blogdopiewo.blogspot.com/2020/03/gmina-dopiewo-okiem-obserwatorki-i_29.html
https://blogdopiewo.blogspot.com/2021/05/czy-blog-spoeczny-dopiewo-bedzie.html
https://blogdopiewo.blogspot.com/2021/09/posiedzenie-wspolne-komisji-rady-gminy.html.
Nie inaczej jest w obecnej kadencji - https://blogdopiewo.blogspot.com/2025/10/xvii-sesja-rady-gminy-dopiewo-29_5.html.
Mimo tych zastrzeżeń, Aleksandra Rutyna wydaje się być „prawą” ręka wójta Sławomira Skrzypczaka i cieszy się, jego całkowitym zaufaniem.
Przy okazji, zanim przejdę do meritum, jeszcze jedna uwaga. Odnoszę wrażenie, że pod rządami Sławomira Skrzypczaka i Aleksandry Rutyny, coś złego dzieje się w samym Urzędzie Gminy Dopiewo. Otóż od ślubowania wójta, 6 maja 2024 r., czyli przez 1 rok i 10 miesięcy, pojawiły się 102 (słownie: sto dwa) ogłoszenia o naborze na stanowisko urzędnicze. Jak na tak mały Urząd, liczący wraz z wójtem, jego zastępcami i Strażą Gminną, tj. 87 osób - liczba konkursów jest wyjątkowo duża. Dla porównania, w Urzędzie Gminy Tarnowo Podgórne, zorganizowano w tym samym czasie 25 konkursów na stanowisko urzędnicze. Natomiast liczba pracowników przekracza 130 osób.
Do tego, coraz więcej zadań, które powinny być realizowane przez etatowych urzędników, zlecana jest podmiotom zewnętrznym – np. kryteria budowy dróg, projekty planów zagospodarowania itp. Zatem jaką wartość, mają słowa Sławomira Skrzypczaka z ostatniej ulotki wyborczej (kwiecień 2024 r.): dotychczas pełnione funkcje … dały mi niezbędne kompetencje do kierowania i zarządzania zespołem ludzi – w mojej ocenie póki co, żadną. Dlatego uważam, że radni powinni dążyć do przeprowadzenia audytu personalnego w Urzędzie Gminy Dopiewo.
Przejdźmy teraz, po tym przydługim wstępie, do omówienia przebiegu końcowej części Sesji.
Początkowo chciałam ograniczyć się do konkluzji, dotyczących wolnych głosów i wniosków. Po namyśle jednak, chcę jeszcze ustosunkować się do planu zagospodarowania przestrzennego dla działki nr ewid. 348/15 w rejonie ul. Torfowej w Konarzewie. Jest to klasyczny przykład bezmyślności, krótkowzroczności i całkowitego braku kreatywności, naszych „dzielnych” samorządowców. W tym przypadku, mam przede wszystkim na myśli gminnych urzędników, ale nie bez winy są także radni.
Plan obejmuje tylko jedną działkę o powierzchni ok. 2600 m2 i zrealizowany został na wniosek właściciela:
Jest to klasyczny przykład „radosnej twórczości” naszych urzędników, przy milczącej aprobacie radnych. Jedynym rezultatem podjętej uchwały jest wyznaczenie, na w/w działce, terenu pod zabudowę mieszkaniową i zmniejszenie przy okazji obszaru zieleni naturalnej – czerwonym kółkiem zaznaczyłam obszar wyszarpnięty pod zabudowę mieszkaniową, którego i tak, nie da się sensownie zabudować:
Czy dla takiego celu warto przeprowadzać całą, skomplikowaną procedurę? – chyba nie. Przecież przy okazji można było objąć opracowaniem znacznie większy obszar – tylko po co się wysilać?
Zamiast realizować plan dla jednej działki, opracować go należało co najmniej dla terenu, położonego pomiędzy ciekiem wodnym i ul. Szkolną oraz od ul. Torfowej do dołów Konarzewskich:
W Studium Gminy grunty przeznaczone są pod zabudowę mieszkaniową i zieleń izolacyjną wzdłuż cieku. Jest to obszar starej zabudowy, a tym samym trudny do sensownego zagospodarowania. Działki są długie (ok. 90 m), wąskie (10-12 m) i trudne do ewentualnego podziału oraz zabudowy.
Obejmując opracowaniem w/w teren, można było wyznaczyć drogę, równoległą do ul. Szkolnej, oddzielającą zieleń naturalną od zabudowy mieszkaniowej – na mapie zaznaczona kolorem szarym:
Właściciele nieruchomości zlokalizowanych przy ul. Szkolnej, mogą w przyszłości upomnieć się o możliwość podziału działek, tak jak umożliwiono to mieszkańcom ul. Młyńskiej:
Będzie
to tym bardziej uzasadnione, gdyż dla części działek wyznaczono w planie zieleń
naturalną.
Niestety, jak zwykle zabrakło umiejętności myślenia. Wniosek o opracowanie planu przedstawiany był w grudniu 2024 r. na posiedzeniu Komisji Rolnictwa i przeszedł bez echa:
Projekt planu udostępniony został członkom Komisji Rolnictwa w lutym 2026 r. i również przeszedł bez echa:
Efektem uchwalonego 2 marca 2026 r. planu zagospodarowania, jest zablokowanie układu komunikacyjnego w kierunku południowym. Oczywiście są inne rozwiązania, jak na przykład wyjazd na ul. Szkolną przez działkę nr ewid. 364, ale będzie to rozwiązanie znacznie gorsze i trudniejsze do realizacji:
Podsumowując, urzędnicy ani radni po raz kolejny, nie stanęli na wysokości zadania.
Wolne glosy i wnioski, jak zazwyczaj, stanowiły dużą część Sesji. Tym razem, najaktywniejszym radnym, był Sławomir Kempka. Jak najbardziej pochwalam taką aktywność i punktowanie wójta Sławomira Skrzypczaka. Szkoda tylko, że radnemu Sławomirowi Kempce najwyraźniej brak wiedzy i dociekliwości. Zadowala się wyjaśnieniami Wójta i jego podwładnych, nie zakładając, że mogą manipulować informacjami.
Jest to zbliżona sytuacja, jak z pisiorami, którzy prawdę mówią tylko wówczas, gdy się pomylą. Czyżby wójt Sławomir Skrzypczak szedł w tym samym kierunku?
Pierwszym tematem, który zgłosił radny Sławomir Kempka, była wycinka dużych dorodnych drzew, z gatunku topoli, przy ul. Słonecznej w Dąbrówce. Drzewa te były całkowicie zdrowe, co pokazują poniższe zdjęcia:
Stanowiły nie tylko ozdobę tego terenu, schronienie dla zwierząt, szczególnie ptaków, ale latem były również naturalną osłoną przed słońcem:
Ponadto były pozostałością większego kompleksu leśnego, który istniał jeszcze na początku XXI wieku. Do zniszczenia tego terenu – zasypania stawu i likwidacji drzewostanu - przyczynił się w największym stopniu ówczesny wójt Andrzej Strażyński, wraz z grupą usłużnych pomocników, na wniosek nowego właściciela, znanego poznańskiego kardiochirurga. Pisałam o tym kilkakrotnie - https://blogdopiewo.blogspot.com/2011/11/stawek-w-dabrowce.html, https://blogdopiewo.blogspot.com/2011/12/stawek-w-dabrowce-wadza-ponad-prawem.html, https://blogdopiewo.blogspot.com/2011/12/stawek-w-dabrowce-kompetencje-biegych-i.html, https://blogdopiewo.blogspot.com/2013/05/stawek-w-dabrowce-5-kolejna-odsona.html.
Teraz w majestacie prawa, dokonano kolejnego etapu dewastacji, likwidując następne egzemplarze drzew. Ostało się już tylko jedno drzewo, ale tylko dlatego, że rośnie w pasie drogi powiatowej:
Nie wiadomo, czy nie czeka go podobny los, tym bardziej, że bez osłony pozostałych drzew, łatwiej może ulec złamaniu lub przewróceniu przy silnym wietrze.
A co na to wójt Sławomir
Skrzypczak? Oczywiście nie czuje się niczemu winny.
To, co rzuciło się w oczy, to fakt, iż Wójt nie do końca orientuje się w przepisach ustawy o ochronie przyrody, szczególnie dotyczących wycinki drzew. Nie mam mu tego za złe, w końcu trudno znać się na wszystkim. Jednak konkluzja, jaką przedstawił, sugeruje co innego - był przekonany o swojej wiedzy.
Otóż w przypadku nieruchomości prywatnej, jeżeli wycinka nie jest związana z prowadzeniem działalności gospodarczej, nie jest wymagana zgoda w formie decyzji administracyjnej. Stanowi o tym art. 83f ust. 1, pkt 3a ustawy o ochronie przyrody:
Ale za to, zgodnie z art. 83f ust. 4 w/w ustawy, jeżeli drzewo przekracza określone rozmiary, właściciel zobowiązany jest dokonać zgłoszenia zamiaru wycięcia drzewa.
Wniosek ten nie jest tylko formalnością, ponieważ zgodnie z art. 83f ust. 8, organ może wnieść sprzeciw wobec planowanej wycinki:
A co zrobił wójt Sławomir Skrzypczak? Z jego wypowiedzi wynika, że wniosku dokonano w trybie zgłoszenia, ponieważ jednak nie znał wszystkich szczegółów, do głosu została dopuszczona jego zastępczyni Aleksandra Rutyna. I po raz kolejny zaliczyła wpadkę.
Stwierdziła m.in., że po wizji lokalnej, właściciel niejako z automatu uzyskał prawo do wycinki drzew. Stoi to w ewidentnej sprzeczności z w/w art. 83f ust. 8. Gdyby takie zgłoszenie było jedynie formalnością, a organ nie miałby nic do powiedzenia, to obowiązywanie tego przepisu, nie miałoby żadnego sensu.
Przy okazji wójt Sławomir Skrzypczak postanowił się jeszcze bardziej pogrążyć, zauważając, że nie ma możliwości nie wydać zgody, jeżeli drzewo rośnie na gruncie prywatnym. W mojej ocenie, włodarze Gminy powrócili do stosowania lex Szyszko, w jego najgorszym wydaniu.
Natomiast radnemu Sławomirowi Kempce, podobnie jak i innym radnym, proponuję przed podjęciem tematu, zapoznanie się z obowiązującymi przepisami. Wówczas nie będą narażeni na próby manipulacji faktami, tak jak to miało miejsce w powyższym przypadku.
Temat wycinki drzew w Dąbrówce, postanowiła również drążyć radna Monika Danielewicz. Z uzyskanych przez nią informacji wynika, że wnioskodawca kilkakrotnie składał wnioski o zamiarze wycinki w sumie 5 drzew. Przy okazji ponowiła pytanie, składane już przez radnego Sławomira Kempkę - kto podjął decyzję o wycince?
Tym razem wójt Sławomir Skrzypczak, postanowił „zejść na dno”. Stwierdzając, że taką decyzję podjął właściciel. Wynikałoby z tego, że właściciel nieruchomości zastępuje organ samorządowy, czyli wójta. Wg Sławomira Skrzypczaka, „właściciel gruntu decyduje, czy drzewa są do wycięcia, czy nie. On sam (w domyśle wójt) nie ma możliwości nie wydać tej decyzji”. W przekonaniu Wójta, jedynym przeciwwskazaniem mogłyby być miejsca lęgowe ptaków, a taka sytuacja nie zachodziła. Może w tej sytuacji Wójt zrobiłby najlepiej, gdyby podał się do dymisji? – bo wieść gminna niesie, że można mu wszystko „wcisnąć” i wszystko podpisuje.
Kolejnym tematem, który zainicjował radny Sławomir Kempka, było zagospodarowanie dużej nieruchomości przy ul. Poznańskiej w Skórzewie, pomiędzy marketami: Biedronka, Netto i Bricomarche:
Jest to duży teren o powierzchni ok. 2 ha, przeznaczony pod zabudowę handlową wielkopowierzchniową:
Radny dopytywał się, jaka inwestycja jest tam planowana i jak będzie rozwiązany problem komunikacji? Część informacji radny mógł sam uzyskać, spoglądając choćby na mapę Gminy. Wynika z niej jednoznacznie, że nieruchomość ta, zgodnie z planem zagospodarowania, przeznaczona jest pod obiekt handlowy wielkopowierzchniowy. Wójt Sławomir Skrzypczak na pytania radnego odpowiedział poprawnie, dlatego tylko pewne fakty przypomnę.
To co mnie zbulwersowało, podobnie jak radnego Sławomira Kempkę, to duża beztroska z jaką wójt Sławomir Skrzypczak, podchodzi do problemu. Na pewne rzeczy nie ma wpływu, ale powinien szukać planu B, bo mieszkańcy nie będą dochodzić, kto ponosi historyczną odpowiedzialność za komunikacyjny chaos - tylko obwinią aktualnego włodarza.
Co konkretnie tam powstanie? - radny z tym pytaniem, powinien zwrócić się do Starosty Powiatowego, ponieważ to on wydaje pozwolenia na budowę. W przypadku planu zagospodarowania, wójt nie wydaje decyzji o warunkach zabudowy. Wójt w tym przypadku, nie wydaje też decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, ponieważ taka inwestycja nie jest wymieniona w Rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko:
Z kolei pytanie, kiedy inwestycja zostanie zrealizowana? - należy skierować do inwestora. Jak wiadomo, próby zagospodarowania tego terenu, pojawiły się już kilka lat temu. Kilka lat temu, nawet został złożony wniosek o wydanie decyzji środowiskowej.
Jedyne pytanie, na które wójt Sławomir Skrzypczak będzie musiał odpowiedzieć, to jak rozwiązać problem komunikacji na ul. Poznańskiej w Skórzewie? A będzie to problem niebagatelny.
Wskutek bezmyślności poprzednich włodarzy, teren po południowej stronie ul. Poznańskiej w Skórzewie, na odcinku od ul. Malwowej do ul. Szkolnej, został maksymalnie nasycony placówkami handlowo-usługowymi. Jakby tego było mało, pośrodku powstało osiedle budynków wielorodzinnych, tzw. os. Grunwaldzkie.
Nie znam sposobu zagospodarowania terenu w planie ogólnym z 1992 r. Natomiast w 1997 r. uchwalono dla tej części Skórzewa plan miejscowy:
który tak naprawdę był początkiem dzisiejszego bałaganu. Dla przypomnienia, wójtem był Andrzej Strażyński a urbanistą przygotowującym projekt planu, gloryfikowany w Poznaniu, Henryk Sufryd.
Parametry zabudowy, określone w planie, były więcej, niż skromne:
Ponieważ teren był wówczas zagospodarowany w niewielkim stopniu, do tego część obiektów przeznaczona była do likwidacji, można było przygotować sensowną koncepcję zagospodarowania – poniżej fragment mapy topograficznej:
Decydenci poszli jednak po najmniejszej linii oporu, zachowując ówczesny sposób jego zagospodarowania. Jedynym pozytywnym elementem było prostopadłe wyprowadzenie ul. Szarotkowej na ul. Poznańską. Nie pomyślano o drogach alternatywnych, np. w kierunku ulic: Cisowej, Malwowej czy Szarotkowej, ani o przeznaczeniu części terenu pod zieleń. Efekt jest taki, że praktycznie cały ruch jest wyprowadzony na ul. Poznańską, a o miejscach wypoczynku w zieleni, można zapomnieć.
Wracając do wnioskowanego przez radnego terenu inwestycyjnego za Biedronką - w 2003 r. uchwalono kolejny plan pod działalność gospodarczą:
Byłoby to z pewnością lepsze rozwiązanie, niż wielkopowierzchniowy obiekt handlowy czy intensywna zabudowa mieszkaniowa pod warunkiem, że byłaby to działalność nieuciążliwa. Jednak i ten plan, nie przetrwał próby czasu.
W czasie kadencji wójt Zofii Dobrowolskiej, pojawił się pomysł utworzenia na omawianym terenie centrum handlowo-usługowego, Tzw. Silo Center - https://blogdopiewo.blogspot.com/2014/01/silo-center-planowanie-przestrzenne-w.html. Ta koncepcja również upadła.
W 2014 r., uchwalono kolejny plan, tym razem pod obiekt handlowy o powierzchni ponad 2000 m2:
Południową część, w sąsiedztwie ul. Cisowej, również przeznaczono na handel wielkopowierzchniowy:
Tak więc, wójt Sławomir Skrzypczak w kwestii sposobu zagospodarowania tego terenu, nie ponosi żadnej odpowiedzialności i do tego ma „związane ręce”. Nie może niczego zablokować a radny Sławomir Kempka może za powstały bałagan, podziękować poprzednim wójtom.
Żeby tego było mało, istnieje jeszcze jedno zagrożenie. Wskutek różnych kombinacji, w 2017 r., dla południowej części omawianego terenu uchwalono kolejny plan, tym razem pod budowę dużego osiedla mieszkaniowego:
Temat ten również poruszałam kilkakrotnie, m.in. - https://blogdopiewo.blogspot.com/2016/08/komisja-rolnictwa-i-adu-przestrzennego.html, https://blogdopiewo.blogspot.com/2019/07/gmina-okiem-obserwatorki-i-edycja-2019.html. Teoretycznie dojazd do osiedla ma się odbywać ul. Cisową. Działka graniczy jednak z drogą dojazdową do Bricomarche, co może skusić dewelopera do wytyczenia nieformalnego dojazdu do ul. Poznańskiej w Skórzewie. A wówczas stanie się ona całkowicie nieprzejezdna.
Co w tej sytuacji, powinni zrobić radni ze Skórzewa? Naciskać maksymalnie wójta Sławomira Skrzypczaka, aby dążył do doprowadzenia drogi wzdłuż torów do ul. Grunwaldzkiej w Poznaniu. W przeciwnym razie niewykluczone, że mieszkańcy Skórzewa kiedyś „wywiozą włodarzy Gminy na taczkach”!
Przy okazji, chciałam pisać jeszcze o kolejnych wycinkach drzew, ale zrobię to przy następnej okazji.
Obserwatorka
I (Pierwsza)

























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz