Tematy kluczowe: ekrany akustyczne przy rampie kolejowej w Palędziu; nowy odcinek DWT i węzeł przesiadkowy; środowisko naturalne w Dąbrówce; Palędzie – ul: Laskowa i Orzechowa oraz staw i płynąca struga; ciekawostka przyrodnicza i pytanie do radnego/sołtysa.
Ostatnio rzadko mam okazję, relacjonować bezpośrednie obserwacje z terenu. Dziś jednak postanowiłam, wznowić ten cykl. Okazją jest moja wizyta w Palędziu i Dąbrówce. Była ona stosunkowo krótka i objęła niewielki obszar obu wsi, ale wiele ciekawostek udało mi się, odnotować. Starałam się zauważać plusy i minusy. Niestety, tych ostatnich tradycyjnie było najwięcej.
Jednym z powodów odwiedzin była budowa ekranów akustycznych, które mają odizolować rampę kolejową w Palędziu, od terenów zabudowy mieszkaniowej. Jak wiadomo, okoliczni mieszkańcy Palędzia i Dąbrówki, od lat uskarżają się na uciążliwości związane z jej funkcjonowaniem. Z pewnością wiele osób, pozytywnie oceni budowę ekranów. Mam tu na myśli przede wszystkim władze Gminy, które pozbędą się jednego problemu - chociaż budowa ekranów (trzeba wyraźnie zaznaczyć), jest zasługą działań podjętych przez Ruch Społeczny „Wspólnota”. Szerzej na ten temat pisałam tutaj: rampa-kolejowa-w-paledziu.
Czy zaproponowane przez PKP PLK rozwiązanie jest optymalne? – mam wątpliwości.
Jak zauważyłam, ekrany będą solidne, zamocowane głęboko w ziemi:
Z
tego powodu koszt ich budowy z pewnością jest wysoki.
Czy ekrany rozwiążą wszystkie problemy? – niekoniecznie. O ile hałas, dochodzący z rampy zostanie trochę wytłumiony, to pyły, powstające w trakcie rozładunku, dalej będą rozwiewane po okolicy. A moim skromnym zdaniem, pył jest znacznie groźniejszy niż hałas.
Również w dalszym ciągu pozostanie kwestia dróg, z których korzystają i korzystać będą tzw. wanny, wożące kruszywo. Korzystać będą z głównej drogi, czyli fragmentu ul. Pocztowej w Palędziu i ul. Poznańskiej w Dąbrówce. Jak wiadomo, rampę użytkuje przede wszystkim firma Dolata, składująca materiały budowlane w Dąbrowie.
Nawet w przypadku uruchomienia tunelu pod torami, nic się w tym temacie nie zmieni. Ciężarówki będą przejeżdżać ulicami: Spokojną lub Pocztową w Palędziu i przez tunel, będą wjeżdżać na ul. Poznańską w Dąbrówce:
Innej drogi po prostu nie będzie. Jedynym sensownym rozwiązaniem była budowa nowej bocznicy z rampą po wschodniej stronie drogi S11. No, ale w tym przypadku, jednym z przeciwników nowej rampy był radny Justin Nnorom wraz z rodziną. Należy się bardzo zdziwić tym protestom. Obecna rampa oddalona jest od domu radnego o 600 m. Nowa rampa powstałaby w odległości ok. 1 km, a dodatkowo oddzielałby ją nasyp S11.
Zastanawia mnie, jak daleko w kierunku wschodnim będą sięgały ekrany akustyczne? Czy obejmą także ul. Boczną w Dąbrówce, która oddalona jest od rampy o 130 m:
Podsumowując, budowa ekranów akustycznych przy rampie kolejowej w Palędziu, to kolejny przykład „przykrywania syfa pudrem”. Ale to już tradycja w gminie Dopiewo - otóż żaden problem, nie może być dobrze rozwiązany. Zawsze są to półśrodki, które na dodatek dużo kosztują.
Przy okazji mojej wizyty, nie mogłam pominąć nowego odcinka drogi wzdłuż torów, od ul. Kolejowej do ul. Widok w Dąbrówce. Po drodze odwiedziłam węzeł przesiadkowy w Dąbrówce/Palędziu.
Trzeba przyznać, że parking przy stacji jest w dużym stopniu wykorzystany. To, co rzuca się w oczy, to niewielka ilość zieleni. Co prawda, posadzono wzdłuż ul. Kolejowej jakieś „krzaczory”:
Obsadzono nawet winoroślą ekran akustyczny przy Różanym Zakątku:
Natomiast, nie posadzono ani jednego drzewa.
Jedyne, jakie rosną w okolicy, pochodzą z poprzedniej epoki, z czasów przed Ekojanosikiem. Informacja dla niezorientowanych, taki tytuł otrzymał swego czasu wójt Adrian Napierała. W związku z budową węzła przesiadkowego w Dąbrówce/Palędziu, w czasie jego kadencji, do wycinki przewidziano 677 drzew oraz 620 m2 krzewów - wezy-przesiadkowe. W zamian posadzono trochę krzewów, ale ani jednego drzewa.
Niewykluczone, że te które rosną przy zakręcie ul. Kolejowej w Dąbrówce, naprzeciwko budynku stacji PKP:
ocalały dzięki protestom mieszkańców i moim tekstom.
Obecny wójt Sławomir Skrzypczak, najwyraźniej idzie w ślady poprzedników. Łatwo zauważyć, że nowy odcinek DWT wygląda imponująco. Szeroka jezdnia, okazała droga pieszo-rowerowa, wreszcie o nawierzchni bitumicznej, a nie z kostki betonowej:
Jednak, wrażenie psują miejsca parkingowe, pomiędzy jezdnią a ciągiem pieszo-rowerowym, prawie na całej długości nowego odcinka DWT:
Czy naprawdę, każdy wolny skrawek terenu musi być zamieniony na parkingi? W obecnej kadencji, jest to już jakaś paranoja.
A jeśli nawet istnieje potrzeba nowych miejsc dla samochodów, można było to rozwiązać inaczej. Z projektu budowlanego wynika, że pomiędzy jezdnią a gruntami kolejowymi, pozostał pas wolnego terenu (kolor zielony):
Z pewnością zostanie on obsiany jakąś rachityczną trawą – ze względu na bliskie sąsiedztwo linii kolejowej (ok. 8 m do nasypu), posadzenie tam drzew nie wchodzi w grę. Zamiast tego, można było ten pas przeznaczyć na miejsca parkingowe, natomiast grunt pomiędzy jezdnią a ciągiem pieszo-rowerowym, obsadzić drzewami i krzewami. Byłaby to nie tylko osłona przylegających nieruchomości, ale i korzyść dla pieszych i rowerzystów. Nietrudno się domyślić, jak będzie się nagrzewać asfaltowa ścieżka pieszo-rowerowa w upalny letni dzień. Z pewnością będzie to popularne miejsce spacerów.
Jak zwykle, zabrakło umiejętności kreatywnego myślenia. Za to radny Krzysztof Kołodziejczyk, poza opóźnieniem inwestycji, nie widzi żadnych mankamentów. Najważniejsze, aby coś działo się – a to, czy podjęte rozwiązania mają sens, nie ma znaczenia.
Kolejne moje spostrzeżenia, dotyczą środowiska naturalnego.
Pierwsze to, marniejące jesiony przy ul. Kolejowej w Dąbrówce. Zwróciłam uwagę na dorodny kiedyś egzemplarz przy nr 23. Jeszcze w ub. roku drzewo wyglądało dość zdrowo, poza jedną gałęzią:
Obecnie jest praktycznie suche i przeznaczone do wycinki:
Nie zdziwiłabym się, gdyby okazało się, że ktoś mu pomógł uschnąć? - widoczne za nim 2 kolejne drzewa, trzymają się dobrze. Jak wiadomo, dla wielu ludzi, drzewa to tylko przeszkoda, którą trzeba usunąć. Tak było w przypadku topól na ul. Słonecznej w Dąbrówce, czy pomnikowego dębu przy ul. Poznańskiej również w Dąbrówce, który jakimś dziwnym trafem, sam się przełamał.
Na zakręcie ul. Kolejowej w Dąbrówce pozostał, ostatni już chyba we wsi, skrawek dzikiej przyrody. Niestety, i on jest skażony. Do tego miejsca dopływa niewielki strumyk, w którym o dziwo, nawet płynie woda:
Ma ona jednak zapach szamba, co dyskwalifikuje to miejsce, jako enklawę dzikiej przyrody.
Natomiast w Palędziu, chyba po raz pierwszy, odwiedziłam ul. Laskową, przy której stoi zaledwie kilka domów:
Pomimo, iż praktycznie cała droga jest prywatna – gminne są tylko 2 poszerzenia (kolor zielony):
jednak została umieszczona w Rankingu dróg gminnych, i to na poczesnym 104 miejscu (na 353 pozycje). No, ale co się dziwić, jeżeli w komisji, przygotowującej Ranking, znalazły się tak „wybitne” osobistości, jak kierowniczka Ref. inwestycji Justyna Bartkowiak, zastępczyni wójta Aleksandra Rutyna i radny Krzysztof Kołodziejczyk.
Mniej szczęścia miała ul. Orzechowa w Palędziu. Nie ma tam żadnego fragmentu drogi gminnej i dlatego nie znalazła się na liście rankingowej. To co ją wyróżnia, to rosnący na jednej z posesji kasztan jadalny:
Przyznam, że pierwszy raz widzę to drzewo w polskim krajobrazie. Jest to prawie jedyny pozytywny punkt mojej wycieczki.
Tymczasem struga, płynąca przez Palędzie, przypomina ściek:
Nie ma co się jednak dziwić, z pewnością podłączonych jest do niej wiele rur nieznanego pochodzenia:
Z kolei staw u zbiegu ulic: Pocztowej i Ojca M. Żelazka w Palędziu, z daleka robi całkiem przyjemne wrażenie:
O dziwo, wokół panuje nawet porządek – najwyraźniej teren został w ostatnim czasie wysprzątany (drugi pozytyw):
Jednak ciecz, wypełniająca nieckę stawu, skojarzyła mi się z rozwodnioną zupą szczawiową lub kremem z brokułów:
Wody powierzchniowe w gminie Dopiewo, to jedna wielka katastrofa. Władze jednak nic nie robią, żeby tą sytuację zmienić. Co najwyżej budują kolejne pomosty lub organizują konkursy dręczenia ryb - sawomir-skrzypczak.
Na koniec 2 tematy z innej „beczki” – ciekawostka przyrodnicza i pytanie do radnego/sołtysa.
Dziś, z pewnym zdziwieniem, zobaczyłam przy ul. Łąkowej w Dopiewie, kwitnącego kasztanowca:
Obok dojrzałych owoców, pojawiły się kwiaty. Czyżby rozpoczął się czas matur?
Drugi temat, dotyczy również przyrody. Bodajże na Sesji Absolutoryjnej w czerwcu br., radny Paweł Bączyk zarzucił wójtowi Sławomirowi Skrzypczakowi, że w Skórzewie w 2025 r., posadzono tylko 7 drzew. W związku z tym chciałabym wiedzieć, ile drzew w ciągu całej dotychczasowej kadencji, posadziło w Skórzewie, tamtejsze Sołectwo? Pytanie jest o tyle zasadne, że radny od czasu do czasu przypomina sobie o środowisku naturalnym. Mam na myśli sprawę ratowania rannej sarny (postawa godna pochwały) czy wniosek o utworzenie parku kieszonkowego przy ul. Maratońskiej w Skórzewie (pomysł raczej nietrafiony). Żeby oczekiwać czegoś od innych, trzeba najpierw samemu dać przykład.
Na dziś to tyle. Miłego weekendu.
Obserwatorka
I (Pierwsza)


























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz