Temat kluczowy: stanowisko w sprawie znaczenia rolnictwa dla wspólnoty lokalnej.
Dzisiaj kolejna odsłona majowej Sesji Rady Gminy. Dotyczyła ona, zajęcia przez radnych stanowiska w sprawie wniosku, niezaprzeczalnie narzucającego, przyjęcie jedynej słusznej postawy. Radni mieli jednoznacznie i bezkrytycznie poprzeć wniosek, iż rolnictwo ma istotne znaczenie dla wspólnoty lokalnej. Przypomina to do złudzenia, pytanie referendalne, zaproponowane przez rezydenta pałacu prezydenckiego, dotyczące polityki klimatycznej UE, które od razu narzucało odpowiedź. Każda riposta, nie odpowiadająca bezwzględnie założonej tezie, byłaby atakiem na rolników.
Na wstępie trzeba zaznaczyć, że rolnictwo ma znaczenie nie tyle dla wspólnoty lokalnej, co dla całej ludzkości. Jest to w zasadzie, najważniejsza gałąź ludzkiej działalności. Jednak równoczesne i bezkrytyczne stawianie na piedestale tych, którzy produkują żywność, jest ewidentnym przegięciem.
Temat ten wywołał wśród radnych ożywioną, ale nieproduktywną dyskusję, która trwała ponad 40 minut. W tej chwili nie będę szczegółowo jej omawiać, dlatego skupię się na pewnych aspektach. Najważniejszym z nich jest fakt, że radni gminy Dopiewo, po raz kolejny dali się „wpuścić w maliny”, i to na własne życzenie. W zasadzie, oprócz radnego Przemysława Wieczorka (klub KO), nikt nie zorientował się, że wniosek ten jest klasyczną zagrywką polityczną, zorganizowaną przez osobę najprawdopodobniej powiązaną z Prawem i Sprawiedliwością.
Część pozostałych radnych, także miała wątpliwości, również na posiedzeniu Komisji Rolnictwa 11 maja br., ale zabrakło im odwagi na zajęcie jednoznacznego stanowiska.
Wystarczyło tylko trochę poszperać w Sieci, aby zauważyć, że jest to podobna akcja, jak w przypadku antyszczepionkowców. Wniosek ten został rozesłany także po innych gminach:
Najlepiej wybrnęła z problemu Rada Miasta Moryń. Stwierdziła, iż zajęcie takiego stanowiska nie leży w jej kompetencjach i przesłała wniosek do Ministra Rolnictwa:
Najwyraźniej
w tamtejszej Radzie znalazł się ktoś myślący, który zrozumiał, iż jest to hucpa
polityczna.
Niestety, wśród włodarzy gminy Dopiewo zabrakło refleksji i po raz kolejny „dali plamę”, przegłosowując bzdurne stanowisko:
Najbardziej zbulwersowało mnie sformułowanie, które zaznaczyłam na czerwono. Nie dość, że brak dla niego jakiegokolwiek uzasadnienia, to jest ewidentną manipulacją.
Można się jedynie zastanowić, gdzie była radczyni prawna Magdalena Wróblewska-Urbaniak, która powinna się w tej kwestii wypowiedzieć? Zarabia więcej od wójta Sławomira Skrzypczaka - https://blogdopiewo.blogspot.com/2026/02/xxi-sesja-rady-gminy-dopiewo-26.html a sprawia wrażenie, jakby nie istniała. A może zatrudniona została wyłącznie do przygotowywania uchwał, odrzucających skargi na wójta?
Projekt stanowiska, w sprawie znaczenia rolnictwa dla wspólnoty lokalnej, podpisał tylko kierownik Ref. Ochrony Środowiska Zbigniew Kobiela:
Natomiast projekt uchwały, odrzucającej skargę na wójta Sławomira Skrzypczaka, przygotowała radczyni Magdalena Wróblewska-Urbaniak:
Należy się tylko dziwić, że radni ze stoickim spokojem, godzą się na jawną arogancję wójta Sławomira Skrzypczaka, który takim postępowaniem daje do zrozumienia, że nie musi się z nimi liczyć. Poniekąd ma rację, ponieważ radni opozycyjni, zazwyczaj nie są przygotowani do omawianych tematów, natomiast pozostała część Rady Gminy - nie musi.
Koniec końców, część radnych nie chciała podpisać się pod Stanowiskiem Rady Gminy i zdobyła się na wstrzymanie od głosu:
Przypomnę, że jest to już kolejny przykład wymuszania na Radzie Gminy bezkrytycznego opowiedzenia się za rolnikami, bo tak naprawdę tylko o to chodzi. Pod koniec poprzedniej kadencji, na Sesji w lutym 2024 r., rolnicy gminy Dopiewo, w imieniu których wystąpił sołtys Gołusek Tadeusz Plenzler:
wymusili na Radzie Gminy, zajęcie stanowiska w sprawie poparcia dla protestów rolniczych:
To był klasyczny „chwyt poniżej pasa” – kto nie jest z nami, jest przeciwko nam - https://blogdopiewo.blogspot.com/2024/03/lxvii-sesja-rady-gminy-dopiewo-26.html. Wówczas radni stchórzyli (było to na krótko przed wyborami samorządowymi) i wszyscy obecni na Sesji, protest poparli:
Jak widać, historia lubi się powtarzać.
Na tym może dziś skończę, chociaż temat zamierzam kontynuować. Chodzi o to, aby nikt mi nie zarzucił, iż krytykuję jakieś postawy i stanowiska bez uzasadnienia. Nie sposób np. przejść do porządku dziennego nad wypowiedzią radnego Wojciecha Dorny, który po raz kolejny popisał się swoistą „filozofią”, dopuszczając się przy okazji oczywistych manipulacji. No, ale w/w radny należy do osób, które „zawsze” mają rację. A jeżeli jej nie mają, to patrz: punkt pierwszy.
Wspomnę tylko jeszcze o radnej Monice Danielewicz (klub JesteśMY na Tak), która po raz kolejny skompromitowała się. W czasie dyskusji zapytała, kto jest autorem wniosku? – mimo, iż nazwisko Marcina Sawickiego, pojawia się w dokumentach 4-krotnie. Czyżby nawet nie próbowała zapoznać się ze sprawą? Jest to dowód na to, że radni często nie wiedzą, nad czym głosują.
Obserwatorka
I (Pierwsza)











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz