Tematy kluczowe: wątpliwości dotyczące obsługi prawnej; czy potrzebna jest prasa drukowana?; tunel w Palędziu – blaski i cienie
Powracam dzisiaj do omówienia przebiegu styczniowej Sesji RG Dopiewo. Ktoś może powiedzieć, że wracanie do tematu sprzed prawie 3 tygodni, to „musztarda po obiedzie”. Nie zgodzę się z tym, ponieważ każde z takich posiedzeń, pokazuje aktualny poziom merytoryczny, naszych demokratycznie wybranych przedstawicieli. Widać wyraźnie, że większość członków Rady, nie potrafi się uczyć. Nie umieją analizować problemów i wyciągać właściwych wniosków. Działają pod publiczkę, często wręcz ośmieszając się. Obawiam się, że nic w tym przedmiocie się nie zmieni. Pozytywne przykłady, to tylko sporadyczne „rodzynki”, potwierdzające regułę. Tak było dawniej, tak jest dzisiaj i tak będzie jutro. Obecna opozycja, mimo podejmowanych prób, w dalszym ciągu błądzi i popełnia te same błędy. Z kolei, decydująca o sprawach Gminy większość, jest niema – „żelazną ręką” trzymana przez kilku starych wyjadaczy. Przejdźmy jednak do szczegółów.
Styczniowa Sesja trwała prawie 2 godziny. Jak zwykle, nie będę wymieniać kolejnych punktów, ale skupię się na interesujących mnie tematach.
Istotne, a zarazem pozytywne jest to, że nie ma już, jak to było w zwyczaju w czasie poprzedniej kadencji, podmieniania projektów uchwał, bezpośrednio przed posiedzeniem. Większość radnych i bez tego ma problem z czytaniem ze zrozumieniem, a podrzucanie im w ostatniej chwili nowych dokumentów (mam tu na myśli głównie zmiany w budżecie), powodowało jedynie „kociokwik” - chociaż na takie działanie władz, było pełne przyzwolenie RG. W tej chwili nie mogą już powiedzieć, że nie mieli czasu na zapoznanie się z programem sesji.
Poza jednym pytaniem radnej Moniki Danielewicz, dotyczącej opieki nad zwierzętami, nie było innych uwag do sprawozdania wójta. A początek roku to okres, kiedy Gmina (wójt występuje w jej imieniu) podpisuje najwięcej umów na realizację zadań. Tym razem, lista obejmowała 127 umów.
W ostatnim czasie, tj. na przełomie roku, Gmina dokonała licznych zakupów, związanych z obroną cywilną. Zastanawiam się, czy są to zakupy przemyślane, czy może realizowane ad hoc, aby pokazać, że działamy. Czy ktoś, mam tu na myśli osoby profesjonalne, koordynuje przygotowanie listy potrzeb? Polecam to uwadze, szczególnie radnemu Pawłowi Bączykowi. Jeżeli uważa, że podjęcie tematu obrony cywilnej jest jego zasługą, to powinien dalej się tym zajmować.
Zastanawia mnie również kwota 2 umów, podpisanych z radczynią prawną Magdaleną Wróblewską-Urbaniak, dotyczącej obsługi prawnej:
na łączną kwotę prawie 362 tysięcy złotych. Miesięcznie daje to ponad 30 tys. złotych. Czy zarobki w/w radczyni są adekwatne do wykonywanej pracy? – mam wątpliwości. Przypominam tylko sobie, że na 21 sesji, które odbyły się w obecnej kadencji, chyba tylko podczas 1 (jednej) zabrała głos, chociaż we wszystkich posiedzeniach bierze udział.
Niejednokrotnie w czasie dyskusji, pojawiały się u radnych wątpliwości, wymagające pomocy prawnika, ale nigdy nie podjęła tematu. W mojej ocenie, Magdalena Wróblewska-Urbaniak, pełni rolę „wątpliwej ozdoby”, bo wójt Sławomir Skrzypczak i przewodniczący RG Piotr Dziembowski zachowują się w czasie sesji tak, jakby w posiedzeniu radczyni prawna, udziału nie brała.
Co prawda, sprawdziłam tylko protokoły z posiedzeń wspólnych Komisji RG Dopiewo, ale wydaje się, że nie bierze udziału w żadnych posiedzeniach tego typu. Na 12 posiedzeń wspólnych komisji, które dotychczas zostały zwołane, nie wzięła w nich udziału ani razu.
Do tego, w/w radczyni chyba nie realizuje wszystkich zadań, związanych z obsługą prawną, ponieważ wójt Sławomir Skrzypczak podpisał kolejną umowę z innym podmiotem, ale na znacznie mniejszą kwotę:
Nie dotarłam do umów, podpisywanych z byłym radcą Michałem Kublickim. Dobrze byłoby wiedzieć, na jakie kwoty opiewały zawierane z nim umowy? Miałam co do niego wiele uwag, ale nigdy nie wykręcał się od czynnego udziału w posiedzeniach. Brał udział nie tylko we wszystkich sesjach RG, ale również często uczestniczył w komisjach tematycznych.
Myślę, że radni z klubu KO powinni się tym zainteresować. A może należałoby zgłosić ten fakt do Najwyższej Izby Kontroli lub innego organu kontrolnego, ponieważ w mojej ocenie, kwota uposażenia jest rażąco wysoka. Jest ona o ok. 50% wyższa, niż uposażenie wójta Sławomira Skrzypczaka, który za 8 miesięcy w 2024 r. otrzymał 154 tys. złotych, tj. niecałe 20 tys. miesięcznie.
Jedna z pierwszych procedowanych uchwał, dotyczyła wprowadzenia elastycznego mechanizmu ustalania nakładu „Czasu Dopiewa”. Nakład czasopisma ma być skorelowany z liczbą gospodarstw domowych – w domyśle, będzie zwiększać się wraz ze wzrostem liczby mieszkańców.
Projekt uchwały, został zakwestionowany przez radnego Przemysława Wieczorka, który wypowiedział się w imieniu klubu Koalicji Obywatelskiej. Stwierdził m.in. że wydawanie pisma w wersji papierowej jest nieekonomiczne i nieekologiczne, a „Czas Dopiewa” można dystrybuować w wersji elektronicznej, i to na różne sposoby.
Całkowicie się z nim zgadzam. Tylko niewielka część mieszkańców, głównie ta najstarsza, korzysta z wersji papierowej. Do tego Gmina powinna zrezygnować z roznoszenia egzemplarzy pisma po wszystkich nieruchomościach. Są to kolejne niepotrzebne koszty. Wystarczy, jak to praktykowano 20 lat temu, że czasopismo dostępne było w placówkach handlowych. Co prawda, wówczas „Echo Dopiewa” było płatne, ale to nic nie zmienia.
W
ostatnich latach, liczba placówek handlowo-usługowych znacząco wzrosła i mam
nadzieję, że nie wszystkie będą oczekiwały gratyfikacji z tytułu dystrybucji.
Pismo, podobnie jak gazetki sklepowe, może być wykładane przy kasach.
Ponadto egzemplarze pisma można udostępniać w świetlicach, bibliotekach, przychodnich i innych tego typu obiektach – tak jak, to miało miejsce w czasie pandemii Covid-19.
Do wniosku radnego Przemysława Wieczorka, dołączył się radny Sławomir Kempka. Stwierdził on, że ilość prasy papierowej w Polsce systematycznie się zmniejsza, natomiast gmina Dopiewo zamierza iść w kierunku odwrotnym. Przypomnę, że w poprzedniej kadencji (2018-24) radni klubu JesteśMY na Tak, byli przeciwni zwiększaniu nakładu „Czasu Dopiewa” a obecnie już nie mają zastrzeżeń?
Zastanawia mnie postawa przewodniczącego RG Piotra Dziembowskiego. Z jednej strony przyjął uwagi w/w radnych. Jednak stwierdził, że na posiedzeniu wspólnym Komisji RG w lutym br., gdy będzie omawiana sprawa zmiany uchwały, dotyczącej zasad wydawania „Czasu Dopiewa”, do tematu można powrócić. W tej sytuacji, powinien zaproponować wycofanie uchwały w sprawie zwiększenia nakładu, ale tego nie zrobił. W moim przekonaniu, podjęcie uchwały było bez sensu. No, ale wiele decyzji, podejmowanych przez lokalny samorząd - jest bezsensowna. Do tego już się przyzwyczaiłam, że jedno mówią a drugie robią. Jest to kolejny przykład, braku umiejętności racjonalnego myślenia.
Na Sesji przegłosowano, także uchwałę w sprawie dofinansowania budowy tunelu pod torami w Palędziu, w pasie drogi powiatowej. Z 47 mln złotych, czyli całości kosztów, Gmina pokryje 14 mln złotych. Pozostałe środki wyłoży Powiat Poznański i PKP.
Jestem oczywiście za budową tunelu w Palędziu. Poziomy przejazd kolejowy w tym miejscu, to największa zmora mieszkańców Gminy. Jednak mam zastrzeżenia, co do sposobu realizacji tej inwestycji, która narusza prawa wielu mieszkańców Palędzia i nie rozwiązuje obecnych problemów. Pisałam o tym tutaj - https://blogdopiewo.blogspot.com/2025/01/to-i-owo-z-gminy-dopiewo-2025-2.html.
Inwestycja powinna objąć kompleksowe zagospodarowanie terenu, włącznie z przeniesieniem rampy kolejowej. Obecnie ciężarówki, wywożące kruszywo z rampy, kierują się bezpośrednio do przejazdu kolejowego w kierunku Dąbrówki. Po zbudowaniu tunelu, przejeżdżać będą fragmentami ulic: Pocztowej i Nowej w Palędziu.
Obawiam się, że oprócz pozostawienia dotychczasowych uciążliwości, mieszkańcom Palędzia dojdą kolejne. Sam tunel to nie wszystko – konieczna jest także budowa dojazdu do niego. Póki co, projekt kończy się na ul. Nowej. Obawiam się, że stara część Palędzia ulegnie dewastacji a przejazd, będzie jeszcze bardziej karkołomny.
Poniżej mapka sytuacyjna, na której kolorem zielonym - zaznaczyłam obecną trasę na przejeździe kolejowym, a kolorem czerwonym - przebieg drogi po uruchomieniu tunelu:
Póki co, dalszy odcinek dojazdu do tunelu od strony południowej, zaznaczony został ogólnikowo i nie wiążąco. Tak więc nie wiadomo, czy i kiedy powstanie oraz ile jeszcze osób odczuje skutki negatywne tej inwestycji?
Pytanie, jakie się nasuwa, to jak decydenci podeszli do uwag, złożonych przez mieszkańców w trakcie konsultacji? Raport z konsultacji liczy prawie 50 stron. Wynika z tego, że zainteresowanie inwestycją było bardzo duże. Nie czytałam go szczegółowo, ale część wniosków jest bardzo krytyczna. Jednak sądząc, po nowej wersji koncepcji układu drogowego gminy Dopiewo - uwagi i wnioski mieszkańców nie robią na projektantach i samorządowcach większego wrażenia. Na temat w/w koncepcji postaram się wkrótce wypowiedzieć.
Dość enigmatycznie zabrzmiała sprawa kosztów. Powiat Poznański stara się o dofinansowanie zadania. Czy w związku z uzyskaniem takiego dofinansowania, koszty, które ma ponieść Gmina, zostaną proporcjonalnie zmniejszone?
Czy podana kwota 47 mln złotych jest ostateczna? Inwestycja ma zostać zakończona do 2030 r. a związku z tym, również koszty mogą się zmienić (czytaj: wzrosnąć). Główne koszty przypadną na lata 2028-2030. Czy uwzględnione zostały ewentualne roboty uzupełniające i dodatkowe? Budowa ma być realizowana w terenie, od dziesięcioleci silnie zurbanizowanym, do tego na styku z linią kolejową i może pojawić się wiele niezaplanowanych problemów. Na razie jednak, panuje hurraoptymistyczna atmosfera i takimi szczegółami, nikt się nie przejmuje.
Wójt Sławomir Skrzypczak w swojej wypowiedzi, podkreślał, jak ważna będzie budowa tunelu w Palędziu dla całej Gminy i że walka o jego powstanie, trwa już wiele lat. O tym, że nie jest to do końca prawda oraz jak beztrosko do tematu, podchodzili poprzedni wójtowie i radni, świadczą efekty planowania przestrzennego.
W sąsiedztwie przejazdu kolejowego w Palędziu, obowiązuje kilka planów zagospodarowania:
Tylko plan, obejmujący teren kościoła w Dąbrówce, pochodzi z 2000 r. Wówczas nikt jeszcze nie marzył o budowie przejazdu bezkolizyjnego w Palędziu, a Gmina liczyła 10 tys. mieszkańców, czyli mniej więcej tyle, ile obecnie mieszka w Skórzewie.
Jednak pozostałe plany uchwalane były w latach 2016-2021, czyli w okresie, gdy problem przejazdu kolejowego w Palędziu, szybko narastał. Nikomu jednak nie przyszło do głowy, żeby w jakiś sposób zabezpieczyć tereny pod przyszłą inwestycję. A teraz najbardziej ucierpią mieszkańcy Palędzia.
Na tym dzisiaj zakończę. Liczyłam, że uda mi się omówić część merytoryczną, ale niestety nie udało się. Tekst byłby za długi.
Obserwatorka
I (Pierwsza)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz