Wczoraj, na profilu radnego Pawła Bączyka, miał miejsce bezpardonowy atak, jaki wszczęli jego przeciwnicy w Radzie Gminy Dopiewo. Co ciekawe, nie biorą w nim udziału starzy „wyjadacze”, tylko nuworysze, którzy po raz pierwszy „zachłysnęli” się władzą. Co prawda radny Krzysztof Kołodziejczyk pełni tą funkcję po raz drugi, ale po raz pierwszy znalazł się w grupie „trzymającej” władzę. „Dzielnie” wspierają go radne: Monika Danielewicz i tzw. przechrzta Izabela Dembińska. Nie będę analizować całej tej pyskówki, ale na wszelki wypadek zrobiłam sobie zrzuty ekranu, aby żadna z występujących tam osób, z upływem czasu nie próbowała przeinaczać faktów.
Wszystko zaczęło się od postu radnego Pawła Bączyka, dotyczącego spraw związanych z organizacją obrony cywilnej w gminie Dopiewo. Zaznaczył przy tym, że to on podniósł ten temat na forum publicznym w czasie Sesji Rady Gminy Dopiewo we wrześniu 2025 r. Tym stwierdzeniem, wywołał całą burzę.
Reakcja radnego Krzysztofa Kołodziejczyka była szybka i bardzo gwałtowna. W obszernym elaboracie próbuje on podważyć wypowiedź Pawła Bączyka, jak i jego zasługi w nagłośnieniu tematu. Za wszelką cenę próbuje udowodnić, że zajęcie się sprawami obrony cywilnej w Gminie to jego zasługa, jako przewodniczącego Komisji Budżetu.
Owszem, w czasie posiedzenia 22 września ub. roku poruszono pewne kwestie, związane z bezpieczeństwem publicznym (str. 5 i 6 protokołu), ale dotyczyło to raczej spraw finansowych i miało charakter wybiórczy. Nie podjęto dyskusji na temat kompleksowego przygotowania Gminy do sytuacji kryzysowych. Zgadzam się z tym, że protokoły nie zawsze odzwierciedlają przebieg posiedzenia, ale rolą przewodniczącego jest dopilnowanie tego, aby zawierały wszystkie fakty. Każdy temat można przedstawić w tzw. „pigułce”, przy zachowaniu dyskrecji.
Trzeba zauważyć, że radny Paweł Bączyk ma „parcie na szkło”. To widać, słychać i czuć. Jednak póki co, taka aktywność nie jest karalna i każdy ma prawo do takiego działania, jeżeli przynosi ono określone korzyści. A te są niebagatelne.
Dzięki wystąpieniom radnych: Pawła Bączyka i Piotra Strażyńskiego na sesjach RG, omawiane i przedstawiane opinii publicznej jest wiele tematów, które w innej sytuacji, nigdy nie ujrzałyby światła dziennego.
Wystarczy przypomnieć kadencję 2018-2024, gdy wójtami byli: Adrian Napierała i Paweł Przepióra a przewodniczącym RG Leszek Nowaczyk. Wszystkie niewygodne i kontrowersyjne sprawy były „zamiatane pod dywan”. Omawiano je w ściśle określonym gronie, a żadne informacje nie wychodziły na zewnątrz – na „tajnych kompletach” jak to określali, w tym czasie, radni z klubu JesteśMY na Tak.
Przykładem mogą być sprawozdania z działalności wójta. Początkowo radni zadawali pytania na sesjach, ale często kończyło się to kompromitacją dla władzy. Zatem przeniesiono je, na posiedzenia komisji wspólnych, aby na sesjach radni nie mieli już żadnych pytań.
Podobna sytuacja, miała miejsce w przypadku udziału sołtysów w życiu publicznym. Początkowo uczestniczyli oni w sesjach i tam zadawali pytania. Później (pomógł w tym Covid19) zamiast udziału w sesjach, sołtysi zaczęli spotykać się na zamkniętych spotkaniach z wójtem. Mieszkańcy nie byli informowani o terminach spotkań ani o tym, o czym na nich rozmawiano – nie było żadnych informacji ani protokołów.
Najbardziej kuriozalne było organizowanie spotkań radnych ze sprawdzonego zespołu vel klubu Adriana Napierały przed sesjami. Chodziło o to, aby dokonać stosownych uzgodnień i wyznaczyć zadania poszczególnym radnym, w tajemnicy przed opozycją, którą wówczas był klub JesteśMY na Tak.
Niestety po wyborach, radni z klubu JnT przeszli do obozu władzy (mimo publicznego zarzekania się, że tego nie zrobią) i teraz reprezentują to, z czym walczyli w poprzedniej kadencji. Czy takie osoby zasługują na szacunek? – w mojej ocenie, absolutnie nie. Zresztą ostatnio pokazali, że nawet sami siebie nie szanują, jak również wyborców - biorąc udział w zakłamywaniu faktów.
Wracając do radnego Krzysztofa Kołodziejczyka, odnieść można wrażenie, że jest on osobą bojaźliwą i pozbawioną kreatywności. Brak mu własnych pomysłów, do tego boi się mówić o ważnych, a zarazem niewygodnych sprawach. Za to bardzo chętnie podpisywałby się pod cudzymi pomysłami. Zauważyłam to już kilka lat temu, ale nie chciałam do końca w to wierzyć. W 2021 roku popełniłam tekst, w którym przedstawiłam niektóre wątpliwości, dotyczące Krzysztofa Kołodziejczyka - https://blogdopiewo.blogspot.com/2021/10/zakrecona-rzeczywistosc-gminy-dopiewo-2.html.
Natomiast kilka lat wcześniej, miała miejsce inna sytuacja, która również daje do myślenia. Otóż, powiadomiłam pocztą mailową Krzysztofa Kołodziejczyka o planowanej budowie wytwórni mas bitumicznych w Dąbrówce:
Nie chciałam pierwsza nagłaśniać tego tematu. Chodziło mi o to, aby to mieszkańcy Dąbrówki, sami zareagowali. Krzysztof Kołodziejczyk nie był wówczas radnym, ale udzielał się społecznie. Jakież było moje zdziwienie, gdy informację tą opublikował jego dobry znajomy. Najwyraźniej Krzysztofowi Kołodziejczykowi zabrakło odwagi, żeby nagłośnić ten temat.
To, czego brakuje w/w radnemu, to umiejętności racjonalnego myślenia i analizowania problemów. Często działa ad hoc, nie sprawdzając, czy składane przez mieszkańców wnioski są uzasadnione. Tak było np. w czasie zalania ul. Morskiej w Palędziu - https://blogdopiewo.blogspot.com/2023/08/to-i-owo-z-gminy-dopiewo-7-edycja-2023.html czy w przypadku pytań, dotyczących budowy dróg - https://blogdopiewo.blogspot.com/2025/08/manipulacja-faktami-w-gminie-dopiewo.html.
Radny Krzysztof Kołodziejczyk domaga się, aby radny Paweł Bączyk, skoro podjął temat bezpieczeństwa publicznego, wziął udział w posiedzeniu Komisji Budżetu. Nie widzę takiej potrzeby. Radny Paweł Bączyk jest członkiem dwóch komisji: Oświaty i Rolnictwa i nie ma powodu, aby wyręczał innych radnych w obowiązkach. To radni z Komisji Budżetu powinni szczegółowo przeanalizować temat a wnioski przekazać pozostałym członkom Rady Gminy. Jeżeli Krzysztof Kołodziejczyk, jako przewodniczący Komisji Budżetu, nie czuje się władny do przeanalizowania problemu i podjęcia właściwych decyzji, może powinien zrezygnować z tej funkcji? Jako osoba, która jedno mówi a drugie robi – uważam, że więcej szkody przynosi Radzie Gminy niż pożytku.
Również radne, tak zawzięcie próbujące bronić Krzysztofa Kołodziejczyka, a zarazem atakujące Pawła Bączyka, nie mają za bardzo czym się pochwalić.
Radna Monika Danielewicz, wykazywała się aktywnością jeszcze przed wyborami, jako mieszkanka Dopiewca. Odnoszę wrażenie, że po uzyskaniu mandatu „zeszło z niej powietrze”. Wykazuje się za to, chyba największą absencją na sesjach Rady. Natomiast w social mediach – ostatnio zaprezentowała wyjątkowo zawężoną wiedzę, jako osoba decydująca o prawie lokalnym.
Również Monika Danielewicz stawia Pawłowi Bączykowi zarzuty, które są pustosłowiem. Jeżeli oskarża się kogoś o kłamstwa i manipulację, to trzeba to uzasadnić. Najwyraźniej dla radnej to zbyt trudne zadanie. Poniżej mała próbka inwencji twórczej radnej Moniki Danielewicz:
Z kolei Izabela Dembińska jako radna, to totalna katastrofa. Jak się wydaje, jedyne co potrafi, to dogryzać radnym, którzy ośmielają się mieć inne zdanie, niż jej własny klub. Wykazuje się brakiem elementarnej wiedzy, jaką przeciętny samorządowiec powinien posiadać. Chyba już zdążyła zapomnieć o swoim wystąpieniu na Sesji, we wrześniu ub. roku. Stwierdziła wówczas, że obrona cywilna i bezpieczeństwo publiczne, nie jest zadaniem samorządu.
Najbardziej przeszkadza jej, że radny Paweł Bączyk był swego czasu członkiem PiS. Widać, że radna Izabela Dembińska ma braki w wiedzy historycznej. Dlatego też przypomnę, że PiS i PO powstały w tym samym okresie, tj. w 2001 r. i początkowo, programowo niewiele się od siebie różniły.
Co najciekawsze, członkami lub współpracownikami PiS-u byli tacy politycy jak: Radosław Sikorski, Roman Giertych czy Magdalena Sroka. Czy ten epizod w karierze politycznej ich dyskwalifikuje? – bynajmniej. Oprócz tego, w obecnej Radzie Gminy są sympatycy, jeżeli nie członkowie PiS-u. I co?
Tak więc proponuję, aby radna Izabela Dembińska w pierwszej kolejności zastanowiła się nad sobą, bo efekty jej aktywności, jako radnej, są bardziej niż skromne.
Bardzo nie chciałabym, aby mieszkańcy gminy Dopiewo, kiedykolwiek musieli oceniać przydatność samorządowców - już po zagrożeniach np. klęsce żywiołowej, napaści Rosji itp. – z pewnością bardzo wielu z nich, jedyną informację jaką miałoby do przekazania, to usprawiedliwienie dlaczego uciekli lub nie zrobili nic!
Obserwatorka
I (Pierwsza)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz