Temat kluczowy: „przepychanka” na Komisji Skarg, Wniosków i Petycji.
Dziś postanowiłam wrócić do tematu, związanego z dostępem do mediów publicznych. Jak wiadomo, od kilku miesięcy radni, stojący w opozycji do większości „trzymającej władzę”, domagają się dostępu do gminnego czasopisma „Czas Dopiewa”. Temat ten był przeze mnie kilkakrotnie poruszany, m.in. tu - szara-rzeczywistosc-gminy-dopiewo.html i tu - cenzura-prewencyjna-w-gminie-dopiewo.html.
Tematyka ta, również pojawia się w mediach ogólnopolskich, jak np. portal Onet:
Nie od dziś wiadomo, że prasa samorządowa jest „tubą” propagandą lokalnych włodarzy i z pluralizmem oraz transparentnością, nie ma nic wspólnego. Jest to tak duży problem, że rząd polski przymierzał się do jej likwidacji:
Niestety, obecny rząd, kierowany przez Donalda Tuska, mimo dobrych chęci, jest bardzo chwiejny i niezdecydowany - i wycofał się z tego pomysłu. Tak więc w dalszym ciągu, miliony złotych w skali kraju, są wydawane na prywatną reklamę lokalnych „kacyków”.
Nie inaczej jest w gminie Dopiewo, w której wydawany „Czas Dopiewa”, jest autopromocją włodarzy za publiczne pieniądze. Dlatego też z taką zaciekłością, bronią do niego dostępu osobom spoza układu.
Chciałam omówić przebieg dyskusji na Sesji, która odbyła się 24 listopada 2025 r., jednak dziś odniosę się do przebiegu posiedzenia Komisji Skarg, Wniosków i Petycji z 5 listopada 2025 r. Opieram się w tym przypadku na protokole pisemnym, przygotowanym przez Urząd Gminy, który jednak nie musi dokładnie odzwierciedlać przebiegu dyskusji. Jak wiadomo, włodarze Gminy w dalszym ciągu bronią się przed udostępnianiem nagrań z posiedzeń komisji.
Na w/w posiedzeniu temat przedstawiła zastępczyni wójta Aleksandra Rutyna – uważam, że była to mieszanina przekłamań i manipulacji:
Stwierdziła m.in., że „treści zawarte w przedmiotowym czasopiśmie umacniają zasadę jawności życia publicznego…” Jest to klasyczny banał, rodem z czasów PRL-u. W „Czasie Dopiewa” publikowane są tylko treści, będące propagandą sukcesu oraz banalne, mało istotne informacje. Przykładem może być relacja z XX Sesji RG Dopiewo:
Jest to suchy komunikat, informujący o podjętych uchwałach. Nie ma ani słowa o burzliwej dyskusji, jaka miała miejsce w punkcie, dotyczącym wolnych głosów i wniosków - sesje-rady-gminy-dopiewo-w-2025-roku-2.html i sesje-rady-gminy-dopiewo-w-2025-roku-3.html. A przecież, dyskusja ta trwała ponad godzinę, czyli stanowiła 1/3 czasu całego posiedzenia.
Uchwała z 2014 r., na którą powołuje się zastępczyni Aleksandra Rutyna, mówi wyraźnie, że w czasopiśmie winny być publikowane także problemy, a nie tylko sukcesy:
Zatem zastępczyni wójta, sama sobie zaprzecza. Twierdząc m.in., że „czasopismo ma upowszechniać ideę samorządności”. Problem w tym, że tezy tej zastępczyni wójta kompletnie nie rozumie:
W jej przekonaniu, tak jak i pozostałych osób z grupy „trzymającej władzę”, z wójtem Sławomirem Skrzypczakiem na czele - samorządność to wszechwładza osób decyzyjnych. W ich mniemaniu, tak jak tylko oni mają prawo podejmować decyzje, tak samo tylko oni decydują, o czym będą informować mieszkańców. Natomiast niewygodne tematy, należy „zamiatać pod dywan”, aby nie wywoływać niezadowolenia mieszkańców-wyborców?
Zastępczyni Aleksandra Rutyna powołuje się na fakt, że na temat wolności mediów wypowiada się tylko Konstytucja RP:
natomiast brak takich zapisów w innych regulacjach prawnych.
Pragnę przypomnieć zastępczyni wójta A. Rutynie, że „Konstytucja jest najważniejszym aktem prawnym w demokratycznym państwie, regulującym podstawowe zasady funkcjonowania państwa, a także prawa oraz obowiązki obywateli”. Wszystkie inne przepisy prawa muszą być zgodnie z Konstytucją. A jeżeli takich brak, to należy kierować się ustawą zasadniczą. Twierdzenie więc, że poza Konstytucją, żadne inne przepisy nie regulują sprawy pluralizmu i wolności mediów i w związku z tym, nie trzeba się do niej stosować - jest wypowiedzią kompromitującą!
Jako rzekomy dowód ma służyć przykład innych mediów, działających na terenie Gminy, które całkowicie pomijają zasadę pluralizmu. Jest to argumentacja wyjątkowo absurdalna. Jedynym, poza „Czasem Dopiewa”, obecnie działającym czasopismem jest „PULS Gminy”. Jak wiadomo, jest to pismo prywatne, nie finansowane z budżetu gminy, i tu obowiązują całkiem inne zasady. O zawartości pisma decyduje ten, kto ponosi koszty jego wydawania.
Czym innym jest pluralizm strukturalny a zupełnie czym innym, pluralizm zawartości:
Tylko media publiczne, finansowane ze środków publicznych, obowiązuje pluralizm zawartości. Dotyczy to m.in. telewizji i radia publicznego, jak i prasy. Niestety, oczywiście dla włodarzy Gminy, do tej grupy należy także „Czas Dopiewa”.
Na marginesie zapytam, czy zastępczyni Aleksandra Rutyna miała na myśli także Blog Społeczny Dopiewo, który nie musi kierować się pluralizmem zawartości?
Gdyby trzymać się ściśle zapisów uchwały z 2014 r., to z czasopisma „Czas Dopiewa” należałoby usunąć wiele tekstów. Uchwała zabrania publikacji materiałów promujących pojedyncze osoby, natomiast poniższe teksty z grudniowego numeru temu przeczą:
Osobiście uważam, ten zapis za niepotrzebny, ewentualnie niedoprecyzowany.
W dalszej części swej wypowiedzi, zastępczyni wójta Aleksandra Rutyna twierdzi, że za treść publikowanych tekstów współodpowiedzialność ponosi redaktor naczelny czasopisma, zgodnie z ustawą prawo prasowe. Najwyraźniej od razu założyła, że przesyłane teksty będą niezgodne z obowiązującym prawem. Obecny kierownik Ref. Promocji Michał Juskowiak, chyba ma odpowiednie kwalifikacje, aby ocenić, czy artykuł, który otrzymał, spełnia odpowiednie standardy? No chyba, że nie posiada odpowiednich kompetencji a wtedy, trzeba poszukać kogoś innego.
Najbardziej absurdalnym zarzutem, jaki stawiała zastępczyni Aleksandra Rutyna, to ten, że w uchwale z 2014 r. nie ma nic na temat ilości stron do udostępnienia, ani zapisu, dotyczącego klubów radnych. Jest zapis, umożliwiający dostęp radnym, a to czy wnioskują jako klub czy indywidualnie, nie ma najmniejszego znaczenia. Jest to jedynie, rozpaczliwa próba nie dopuszczenia opozycji do głosu.
Z przykrością trzeba zauważyć, że radni z klubu
JesteśMy na Tak, którzy w poprzedniej kadencji walczyli o dostęp do „Czasu
Dopiewa”, obecnie stają po stronie niereformowalnego „betonu”. Pisałam, że w
czasie „bezkrólewia”, po śmierci wójta Adriana Napierały, udało się im
opublikować własny artykuł. Natomiast świadomie pominęłam fakt, że w „Czasie
Dopiewa” pojawił się ich drugi tekst – Wszystko o nas bez nas, już w
czasie kadencji wójta Pawła Przepióry. Publikacja,
będąca w opozycji do oficjalnych hurraoptymistycznych przekazów, dotyczyła bardzo bulwersującej mieszkańców
sprawy – tj. zmiany harmonogramu odbioru odpadów. Ponieważ była ona krytyczna wobec działań byłego wójta Pawła Przepióry
- opublikował on swoją ripostę. Więcej tu - to-i-owo-z-gminy-dopiewo-1-edycja-2023.html.
Obecnie tylko dziwię się, że autorzy tego tekstu (K. Kołodziejczyk, K. Krzywosądzki i P. Miler) – nigdzie o tym nie wspominają. A może wstydzą się tego, że w poprzedniej kadencji, krytycznie oceniali działania byłego wójta Pawła Przepióry? – którego „opokę” przecież stanowili obecni radni z klubu Sławomira Skrzypczaka.
Jeżeli tekst, który zostanie zgłoszony do „Czasu Dopiewa” przez opozycję, nie będzie odpowiadał wójtowi Sławomirowi Skrzypczakowi, zawsze może on opublikować swoje stanowisko. Nikt mu tego nie zabroni a równocześnie nikt nie zarzuci, że wprowadza autorytaryzm i cenzurę. Tyle tylko, że zadanie to powinien powierzyć osobie kompetentnej – aktualni podwładni, raczej do takich nie należą.
Na tym w zasadzie mogłabym zakończyć, ale muszę jeszcze odnieść się do postawy radnej Izabeli Dembińskiej. Jestem coraz bardziej przekonana, że została wyznaczona do roli „hartowniczki”, mającej rozbijać inicjatywy opozycji w Radzie Gminy. Ponoć od wielu lat jest członkinią Koalicji Obywatelskiej. Sądząc po jej postępowaniu, stawiałabym raczej na PiS.
Radna Izabela Dembińska na posiedzeniu Komisji, sprzeciwiając się udostępnieniu „Czasu Dopiewa” przedstawicielom opozycji, posłużyła się innym argumentem. Twierdzi, że odmowa spowodowana jest brakiem zgody na publikację treści politycznych:
Nie wiem, na jakiej podstawie wyciągnęła takie wnioski, jeżeli radni opozycyjni nie przygotowali jeszcze żadnego tekstu? Ponadto obawiam się, że nie rozumie, co oznacza termin „polityka”.
„Polityka” to pojęcie bardzo szerokie i bynajmniej określenie to, nie dotyczy działalności prowadzonej przez rząd polski czy spraw międzynarodowych. Każda władza, także samorządowa, prowadzi określony rodzaj polityki. Może to być polityka społeczna, gospodarcza, oświatowa itp. Jak ktoś się uprze, to każdy tekst może potraktować jako „politykę”, np. relację z kolacji wigilijnej, ma której był ksiądz. Będzie można uznać, że ma ona charakter religijny, a zatem artykuł może być potraktowany, jako polityka wyznaniowa.
A co do radnych: Piotra Strażyńskiego i Pawła Bączyka, to uważam, że popełnili podstawowy błąd. Zamiast niepotrzebnie „boksować” się z niereformowalnym „betonem”, należało przygotować artykuł i złożyć go w redakcji „Czasu Dopiewa”. Wytrąciliby swoim przeciwnikom koronny argument a równocześnie zobaczyliby, jaka jest reakcja wójta Sławomira Skrzypczaka? – który powtarza nie mam nic do ukrycia!
Na marginesie dodam, że także mi udało się kiedyś opublikować tekst na łamach „Czasu Dopiewa”. No, ale to były inne czasy i inni włodarze. W ogóle o to nie zabiegałam - tylko poproszono mnie o zgodę na publikację.
Obserwatorka
I (Pierwsza)











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz