Tematy kluczowe: dialog władz ze społeczeństwem; kulejąca informacja publiczna - projekt mpzp w Dopiewie – rej. ul: Młyńskiej i Szkolnej.
Zastanawiałam się, czy coś napisać, czy może raczej sobie odpuścić i rozkoszować się pięknem natury? - bo pogoda dzisiaj sprzyja. Nieraz nachodzi mnie refleksja, że efekty mojej działalności, są bardziej niż skromne. Od prawie 15 lat prowadzę Bloga, starając się przekazać swoją wiedzę i przemyślenia. Jednak byłabym niesprawiedliwa, gdybym twierdziła, że nie widać żadnych rezultatów. Są one jednak niewspółmierne do włożonego wysiłku, bo głupota, to dominująca cecha współczesnego społeczeństwa. O ile można jeszcze przejść do porządku w przypadku zwykłego obywatela, to głupota ludzi władzy, stanowi zagrożenie egzystencjalne. Widać to nie tylko w skali globu, naszego kraju, ale i naszej Gminy.
Ostatnia Sesja RG Dopiewo pokazała, że z jednej strony mamy do czynienia ze złą wolą, natomiast z drugiej z niekompetencją. A jak mówi stare przysłowie, dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Mam tu na myśli część radnych, którzy nie chcą zgodzić się, na istniejącą w naszej małej Ojczyźnie, patologię. Niestety, nieumiejętność lub niechęć do zgłębiania problemów, powodują, że ciągle poddawani są manipulacji. Takim przykładem była informacja, przekazana przez wójta Sławomira Skrzypczaka, dotycząca wyciętych drzew przy ul. Słonecznej w Dąbrówce - https://blogdopiewo.blogspot.com/2026/03/xxii-sesja-rady-gminy-dopiewo-2-marca_19.html.
Właśnie ukazał się marcowy numer „Czasu Dopiewa”. W swoim felietonie, wójt Sławomir Skrzypczak kolejny raz podkreśla, jak ważne są spotkania i rozmowy z mieszkańcami:
Owszem, rozmowy są ważne, ale ważniejsze są ich efekty. A z tym, jest już znacznie gorzej. Przykłady z nie tak odległej przeszłości, pokazują, że władza bardzo często miała „gdzieś” głos lokalnej społeczności.
W/w stwierdzenie, ilustruje sposób podejścia do urządzenia terenu rekreacyjnego przy Placu Szlaku Bursztynowego w Dąbrówce. Grupa mieszkańców, dużym nakładem pracy, przygotowała koncepcję zagospodarowania terenu, którą ówczesny wójt Adrian Napierała wyrzucił do kosza. A symbolem arogancji władzy, jest stojący do dziś betonowy mur:
Innym przykładem, może być zagospodarowanie planu przy ul. Figowej w Skórzewie, za 4 mln złotych, zafundowane mieszkańcom przez byłego wójta Pawła Przepiórę:
Nie dość, że na placu trudno odpocząć, to okoliczni mieszkańcy mają coraz bardziej dość uciążliwego sąsiedztwa. Gdyby nie moja interwencja, to mieliby dodatkową atrakcję w postaci wybiegu dla psów - https://blogdopiewo.blogspot.com/2023/02/36-miejsce-w-polsce-i-6-w-wielkopolsce.html.
Owszem, w obecnej kadencji organizowane są konsultacje społeczne, ale wyłącznie na wniosek wójta Sławomira Skrzypczaka. Strona społeczna jest całkowicie bierna, do tego ubezwłasnowolniona przepisami. Co prawda, Rada Gminy Dopiewo, uchwałą nr XXXVI/452/21 z 25 października 2021 r., określiła zasady organizowania i przeprowadzania konsultacji, ale idea ta została wypaczona. Wójt Paweł Przepióra zadbał o to, aby tylko on miał prawo do organizowania konsultacji i w ten sposób, zabezpieczył się przed niechcianymi inicjatywami:
Wiadomo, że Rada Gminy, zdominowana przez klub Sławomira Skrzypczaka, podobnie jak poprzednia, nie przegłosuje żadnego wniosku, złożonego przez opozycję. Równie trudno jest zebrać podpisy 100 mieszkańców, aby przeforsować wniosek o zorganizowanie konsultacji.
Prawo takie jednak przysługuje radom sołeckim, ale z tego co wiem, większość sołtysów jest niesamodzielna i podporządkowana obecnemu Wójtowi. W zasadzie jedynym, który potrafi się postawić, jest radny/sołtys Paweł Bączyk. Ma niepowtarzalną okazję, aby pokazać swoją niezależność, zgłaszając potrzebę konsultacji w sprawach istotnych dla społeczności. Takim tematem konsultacji może być np. zmiana uchwały w sprawie ich organizowania. Tak, aby zarówno mieszkańcom, jak i radnym łatwiej było je zorganizować. Póki co jednak, radny/sołtys Paweł Bączyk nie do końca potrafi korzystać ze swoich prerogatyw.
Uchwale, dotyczącej konsultacji w obecnej formie, sprzeciwiło się wówczas 2 radnych a jeden wstrzymał się od głosu:
Przypuszczam, że obecnie tylko jeden z nich, tj. radny Piotr Strażyński, byłby skłonny poprzeć zmiany w uchwale Rady Gminy. Radny Krzysztof Kołodziejczyk, jak się wydaje, jest obecnie już usatysfakcjonowany ze sposobu korzystania z uchwały i nie sądzę, aby postulował zmiany:
Tak więc są możliwości, aby zmusić wójta Sławomira Skrzypczaka do wprowadzania deklaracji w życie, chociaż w znacznym stopniu ograniczone. Musi to być jednak inicjatywa oddolna, bo włodarze raczej dobrowolnie z przywilejów nie zrezygnują.
W tym temacie należy jeszcze dodać, że decydujące znaczenie ma fakt, iż wyniki konsultacji społecznych nie są wiążące dla organów władzy. Już w 2017 r. Rada Gminy Dopiewo w Statutach Sołeckich, zapewniła możliwość lekceważenia mieszkańców przez włodarzy (uchwała XXVI/358/17), wprowadzając zapis:
Podobnie wygląda to w przypadku uchwały z 2021 r., dotyczącej konsultacji społecznych:
Tak więc, w obecnej sytuacji prawnej są to tylko pozory demokracji bezpośredniej i nie bardzo widzę powody do zadowolenia, których wyrazicielem jest radny Krzysztof Kołodziejczyk.
Drugim tematem, który chciałam poruszyć, jest dostęp do informacji publicznej. Mimo, iż sytuacja w tej dziedzinie powoli się poprawia, często działania mają charakter tylko pozorowany.
Przykładem może być komunikat w sprawie projektu, miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w rejonie ulic: Młyńskiej i Szkolnej w Dopiewie:
Gdybym nie znała tematu, trudno byłoby mi go umiejscowić:
Brak jakichkolwiek wskazówek – nazw ulic, numerów działek – pozwalających zlokalizować teren. Taka informacja, to żadna informacja.
Przy okazji, chciałam ponownie zwrócić uwagę na ewidentną bezmyślność projektantów, decydentów i właścicieli gruntów. Przez wnioskowany obszar przepływa ciek wodny, łączący staw przy ul. Strażackiej ze stawem przy ul. Łąkowej i przechodzący dalej w Kanał Trzcieliński:
Co prawda, na odcinku objętym planem (zielone kółko) jest on orurowany, ale cały czas funkcjonuje. Dlaczego w tej sytuacji nie wyłączono pasa terenu wzdłuż rowu spod zabudowy mieszkaniowej? Dlaczego nie próbuje się zachować chociaż skrawka zieleni? Czy naprawdę w tej Gminie wszystko trzeba zabetonować a pozostałą jeszcze roślinność wyciąć? Odnoszę wrażenie, że zarówno właściciele nieruchomości, włodarze i projektanci stracili już resztki zdrowego rozsądku i kierują się jedynie doraźnymi korzyściami materialnymi. A radni tą bezmyślność „przyklepują”. Niestety, jest to droga do nikąd.
Obserwatorka
I (Pierwsza)












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz