Tematy kluczowe: rozważania ogólne; manipulacja z planem ogólnym; demagogia wójta Sławomira Skrzypczaka.
Dziś chcę zająć się omówieniem przebiegu ostatniej Sesji Rady Gminy Dopiewo, która miała miejsce 2 marca br. Zanim jednak przejdę do głównego tematu, trochę dygresji.
Obserwując to, co dzieje się wokół nas, na świecie, w Polsce i gminie Dopiewo, coraz częściej dochodzę do wniosku, iż ludzkość coraz bardziej dąży do samozagłady. Mentalność naszego gatunku, nic się nie zmieniła na lepsze od czasów jaskiniowych, a nawet się pogorszyła. W czasach prehistorycznych ludzkie hordy walczyły o przetrwanie, ponieważ dostęp do dóbr, ze względu na niski poziom techniki, był ograniczony. Dziś, mimo iż technologia pozwala na niegraniczone korzystanie z tego, co oferuje matka Ziemia, ludzie w dalszym ciągu walczą ze sobą i to coraz zacieklej. Zwiększająca się populacja przy kurczących się zasobach planety, powoduje, że walka o resztki będzie coraz bardziej zawzięta.
Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że do władzy najczęściej dochodzą najgorsze jednostki. A nawet, jeśli jest to ktoś w miarę przyzwoity, bardzo szybko się degeneruje. Słowa lorda Actona, iż każda władza deprawuje, są jak najbardziej aktualne. Wystarczy podać przykład pałacu prezydenckiego i urzędującego tam rezydenta. Odnoszę wrażenie, że stracił on kompletnie kontakt z rzeczywistością.
Nie lepiej jest na szczeblu lokalnym. Takim klinicznym przykładem może być gmina Dopiewo. Wójt Sławomir Skrzypczak deklarował zmianę sposobu kierowania Gminą i rzeczywiście początkowo, starał się te obietnice wprowadzać w życie. Dla przypomnienia, poniżej jego program wyborczy:
Czytelnicy sami mogą ocenić, ile z tych deklaracji jeszcze pozostało. Ja ze swej strony mogę powiedzieć, że po prawie 2 latach, Wójt staje się coraz bardziej arogancki i przekonany o własnej nieomylności. Notorycznie dopuszcza się jawnych manipulacji a nawet kłamstw. Opinia publiczna i jej głos, przestają mieć dla wójta Sławomira Skrzypczaka i jego akolitów (mam tu na myśli przede wszystkim zastępczynię Aleksandrę Rutynę), jakiekolwiek znaczenie. Dzieje się to również za sprawą „pląsów i kwiczenia”, wokół jego osoby z byle powodu, od początku kadencji. W poprzednim artykule pokazałam, że tzw. konsultacje społeczne to ewidentna fikcja, mająca „mydlić” oczy „maluczkim”-wyborcom - https://blogdopiewo.blogspot.com/2026/03/plan-budowy-drog-gminnych-w-gminie.html.
Kolejnym przykładem, totalnego lekceważenia mieszkańców jest sprawa procedowania planu ogólnego Gminy. Z ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wynika, że po opiniowaniu i uzgodnieniu projektu z wyznaczonymi organami, projekt powinien zostać udostępniony przez wójta, obywatelom w ramach konsultacji społecznych:
Dopiero po przeprowadzeniu konsultacji, powinien zostać przedstawiony radzie gminy.
A co zrobili wójt Sławomir Skrzypczak i radni? Zlekceważyli społeczeństwo, przeprowadzając konsultacje we własnym gronie:
Do komunikatu o posiedzeniu wspólnym Komisji RG, nie dołączono żadnej dokumentacji projektowej. Tak więc, jeżeli ktoś z mieszkańców chciałby się czegokolwiek dowiedzieć o założeniach planu, to nie miałby żadnych szans. Nawet udział w posiedzeniu nie wiele by dał, jeżeli nie ma się dostępu do dokumentacji, tj. części graficznej i tekstowej. Oczywiście, jak było do przewidzenia, radni nie zauważyli, że procedura prowadzona jest niezgodnie z prawem.
Najbardziej bulwersuje mnie fakt, że to radni, którzy w przytłaczającej większości nie posiadają wiedzy o planowaniu przestrzennym, mają konsultować założenia planu ogólnego. Jest to wręcz przykład bezczelności, nie tylko Wójta i jego urzędników, ale także Rady Gminy Dopiewo, z jej przewodniczącym Piotrem Dziembowskim na czele. Społeczeństwo jest traktowane jak „ciemny lud”, chociaż trzeba przyznać, że w dużym stopniu samo sobie na to zapracowało.
Przejdźmy jednak do głównego wątku, którym miała być marcowa Sesja Rady Gminy Dopiewo. Obawiam się, że temat zostanie tylko napoczęty, ale nic nie poradzę na to, że w trakcie pisania, pojawia się tyle wątków pobocznych i dygresji.
Posiedzenie tradycyjnie rozpoczęło się od sprawozdania z działalności wójta. Zazwyczaj radni, nie mają przy tym punkcie żadnych pytań ani wątpliwości, o czym pisałam przy okazji styczniowej Sesji - https://blogdopiewo.blogspot.com/2026/02/xxi-sesja-rady-gminy-dopiewo-26.html.
Tym razem jednak głos zabrał radny Paweł Bączyk. Zakwestionował on umowę na współfinansowanie powiatowego czasopisma „Nasz głos poznański” na kwotę prawie 24 tys. złotych:
Radny podważył wartość tego wydawnictwa, stwierdzając m.in., iż powiela ono informacje, dostępne w innych źródłach, m.in. w „Czasie Dopiewa”.
Wójt Sławomir Skrzypczak oczywiście nie zgodził się z radnym Pawłem Bączykiem. Stwierdzając m.in., iż w/w dwutygodnik dociera do mieszkańców całego Powiatu i dlatego gmina Dopiewo, umieszcza w nim istotne informacje. Zdaniem Wójta, mieszkańcy innych gmin, dzięki temu mogą się dowiedzieć, co dzieje się w naszej Gminie. Trudno się z taką argumentacją zgodzić – jest to w mojej ocenie, czysta demagogia.
Po pierwsze, informacje, jakie pojawiają się w „Naszym głosie…” są starannie wyselekcjonowane. Nie może się tam pojawić nic, co zaburzałoby obraz „krainy mlekiem i miodem płynącej”. Nie dostępne są tam informacje o korkach na drogach, o okresowych brakach wody, dewastacji środowiska i wielu innych niepokojących zjawiskach. Jest to taka współczesna wersja „Trybuny Ludu” lub „Żołnierza Wolności”. Tak więc, obraz gminy Dopiewo jest z gruntu zafałszowany. Jeżeli wójt Sławomir Skrzypczak próbuje zaprzeczać oczywistym faktom, oznacza to, że zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością – dobrze, że chociaż mieszkańcy zostali poinformowani o ponoszonych kosztach na tą „tubę propagandową”.
A twierdzenie, że współfinansowanie czasopisma praktykowane jest od lat i on zamierza to kontynuować, jest w mojej ocenie, żałosne. Jeżeli coś jest złe, nieaktualne lub zbędne, to należy to zmienić. Podobnie, jak w przypadku „Czasu Dopiewa”, jeżeli władze Powiatu i Gmin chcą kontynuować wydawanie czasopisma, powinni ograniczyć się do wersji elektronicznej. Bo chyba tylko włodarzom zależy na jego wydawaniu.
Jeszcze gorzej wyglądają media społecznościowe „Naszego głosu…”. Mam tu na myśli profil na fejsbuku. Prawie wyłącznie, umieszczane są tam informacje o imprezach sportowych. Ktoś, kto nie zna powiatu poznańskiego, może odnieść wrażenie, że mieszkańcy żyją tylko sportem.
Po drugie, jakie jest oddziaływanie dwutygodnika? – praktycznie żadne. Co prawda redakcja chwali się, że jest on kolportowany w 300 punktach, jednak w rzeczywistości trudno na niego trafić.
O tym, jakie jest zainteresowanie czasopismem, świadczy też profil na fb. Pod większością postów pojawiają się 2, 3 lub 4 polubienia a często nie ma ich w ogóle – co prawda, nie świadczy to o całkowitym braku zainteresowania ale dla mieszkańców Powiatu, nie ma żadnego znaczenia informacyjnego.
Zatem, zgadzam się z radnym Pawłem Bączykiem, że są to pieniądze „wyrzucone w błoto” a wójt Sławomir Skrzypczak broni sprawy beznadziejnej. A już porównywanie przez Wójta, dofinansowania wątpliwej jakości prasy ze współfinansowaniem transportu publicznego, świadczy o totalnym „odlocie”. Na marginesie dodam, że w poprzedniej kadencji (2018-2024), radni z klubu JesteśMY na Tak byli oburzeni na wzrastające koszty promocji Gminy, w tym m.in. druk i dystrybucję czasopism.
Muszę tym razem, pochwalić radnego Pawła Bączyka za troskę o budżet Gminy. Jednak jest wiele innych, bardziej rażących przykładów, marnotrawienia środków publicznych, na które nikt z radnych nie zwraca uwagi.
Przeglądając postępowania przetargowe, natrafiłam na ciekawe rozstrzygnięcie. W kwietniu 2025 r. ogłoszono przetarg na wykonanie projektów 5 planów zagospodarowania przestrzennego:
Łączna wydatkowana na ten cel kwota, przekroczyła 71 tys. złotych.
Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby wójt Sławomir Skrzypczak nie dysponował odpowiednią kadrą urzędniczą. Jednak w Urzędzie Gminy w Dopiewie zatrudnione są aż 2 osoby, które zajmują się tylko sprawami, związanymi z planami zagospodarowania:
Nie wiem, jakie przygotowanie zawodowe ma Katarzyna Nowak. Natomiast Bartosz Burzyński posiada wszystkie potrzebne uprawnienia, pozwalające na opracowywanie projektów planów. Przez jakiś czas pracował w Woj. Biurze Planowania Przestrzennego w Poznaniu.
Co zatem w tej sytuacji jest powodem, że przygotowanie projektów planów Wójt zleca firmom zewnętrznym? Czy pracownicy Urzędu są tak zawaleni pracą, że nie mogą się wyrobić? A może w Urzędzie pod rządami wójta Sławomira Skrzypczaka, zapanowało takie rozprzężenie, że urzędnikom już nie chce się pracować? – takie opinie coraz częściej do mnie docierają.
Wiem, że przeprowadzenie audytu personalnego w Urzędzie Gminy, jest mało realne. Ci, co chcieli w poprzedniej kadencji, taki audyt przeprowadzić, już dawno się z tego pomysłu wycofali. Obecna opozycja w Radzie Gminy nie ma szans na doprowadzenie do audytu. Pozostaje więc przyglądanie się, jak wydawane są środki budżetowe na tematy, które powinny być załatwiane przez gminnych urzędników. Ostatnio przeczytałam, że: niekompetencja i lenistwo są jak choroby, nie wolno ich ignorować, bo się rozprzestrzeniają! Dotyczy to nie tylko podległych, ale przede wszystkim rządzących. Jednak przy spolegliwości i braku własnego zdania, co cechuje wójta Sławomira Skrzypczaka, nie trudno wmówić mu, że potrzebna koniecznie jest pomoc specjalistów zewnętrznych.
Na dziś to tyle. Fakt, że mało było o Sesji RG, ale tak to już jest w naszej Gminie. Poruszenie jednej sprawy powoduje, że od razu trzeba nawiązać do innych tematów.
Obserwatorka
I (Pierwsza)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz