niedziela, 8 lutego 2026

Czy budowa ścieżek pieszo-rowerowych w gminie Dopiewo, może mieć ciemną stronę?

 

Miałam dokończyć analizę programu posiedzenia Komisji Rolnictwa RG, zaplanowanego na poniedziałek 9 lutego br., jednak pojawił się nowy temat, którym muszę się zająć. Skłoniła mnie do tego informacja, która pojawiła się na oficjalnej stronie Gminy, dotycząca podpisania umowy na budowę ścieżki pieszo-rowerowej z Gołusek do Plewisk:

Będzie ona realizowana w ramach II etapu programu: Zrównoważona mobilność miejska w metropolii Poznań. Co ciekawe, w etapie I - gmina Dopiewo nie wzięła udziału:

Trudno mi powiedzieć, czy włodarze Gminy zignorowali program, czy może gminne projekty nie załapały się do puli realizowanych zadań?

Przyznam, że nie śledziłam dość uważnie działań, podejmowanych w ramach programu. Na temat etapu II nie udało mi się, uzyskać żadnych konkretnych danych. Nie wiem, kto decydował o wyborze inwestycji, jakie kryteria uwzględniano przy ustalaniu listy zadań ani czy prowadzone były jakiekolwiek konsultacje z mieszkańcami? - którzy powinni być najważniejszym podmiotem.

Przyjrzyjmy się więc inwestycji, na realizację której wójt Sławomir Skrzypczak podpisał umowę.

Mieszkańcy w większości potraktowali tą wiadomość entuzjastycznie, nie zagłębiając się w szczegóły. Pojawiły się jedynie pojedyncze głosy, obawiające się, że inwestycja może spowodować wycinkę kolejnych drzew. Mieszkańcom mogę wybaczyć – w końcu zagłębienie się w temat, wymaga sporo wysiłku.

Jednak w podobny, entuzjastyczny i bezrefleksyjny sposób, do sprawy odniósł się radny Krzysztof Kołodziejczyk, który nie zauważył żadnych mankamentów zaplanowanego przedsięwzięcia:

Odnoszę wrażenie, że jest to kolejna wpadka radnego. Poprzednia, dotyczyła ścieżki rowerowej w Dąbrówce, prowadzącej do nikąd:

Radny nie widział w tym żadnego problemu, stwierdzając, że kolejne projekty będą lepiej przygotowane. Czyżby?

W ramach omawianego dziś zadania, powstać ma ścieżka pieszo-rowerowa, biegnąca wzdłuż ul. Szkolnej w Gołuskach, do granicy z gminą Komorniki. Z inwestycji będzie wyłączony odcinek, obejmujący wiadukt nad drogą, wraz z dojazdami, o długości ok. 500 m:

Pozostała część, o długości ok. 1770 m, ma być zbudowana od podstaw. Co do odcinka, od skrzyżowania z ul. Dopiewską do os. Leśnego, o długości ok. 660 m, nie mam zastrzeżeń. Część tej ulicy nie posiada chodnika:

Na pozostałym odcinku istniejąca infrastruktura, nie posiada parametrów, wymaganych nawet dla chodnika:

Jednak na odcinku ok. 475 m, od os. Leśnego do wiaduktu nad S11, istnieje nowy chodnik o szer. ok. 2,5 m:

Powstał on stosunkowo niedawno, najwyżej 4 lata temu. W marcu 2021 r., jeszcze go nie było:

Natomiast w październiku 2022 r., już był oddany do użytku:

Planowana ścieżka pieszo-rowerowa ma mieć 3 metry szerokości, a więc zaledwie 0,5 m więcej, niż w/w chodnik. Niestety, chodnik przewidziano do rozbiórki i utworzenie w jego miejsce ścieżki bitumicznej o szerokości 3 m:

Czy jest to racjonalne działanie władz Gminy? – w mojej ocenie, nie. I to z trzech powodów.

Po pierwsze, rozbiórka i budowa nowej ścieżki to zmarnowanie („wyrzucenie w błoto”) ok. 640 tys. złotych. Przy ogólnych kosztach, sięgających 4,532 mln złotych:

jest to duża kwota. A takie działanie, to przykład niegospodarności. No, ale są to publiczne pieniądze, czyli niczyje – a przewodniczącym Komisji Budżetu jest radny Krzysztof Kołodziejczyk, zatem nie powinno dziwić.

Po drugie, odcinek przewidziany do rozbiórki przebiega poza terenem zabudowy mieszkaniowej. Ruch pieszych i rowerzystów na tym odcinku, będzie z pewnością minimalny i niewielkie zwężenie na odcinku kilkuset metrów, nie wpłynie na bezpieczeństwo użytkowników.

Wreszcie po trzecie, przy istniejących potrzebach w dziedzinie chodników i ścieżek rowerowych (kilka przykładów podam poniżej), zmarnowanie 640 tys. złotych na taką fanaberię, w mojej ocenie, woła o „pomstę do nieba”.

Druga kwestia, dotyczy rzekomej ochrony drzewostanu, o czym pisze autor koncepcji:

Jeżeli inwestycja, zostanie zrealizowana zgodnie z wstępnym projektem, powyższy zapis będzie można potraktować, jako ordynarne kłamstwo.

Na odcinku ok. 150 m, istniejący chodnik ma zostać rozebrany a ścieżka będzie poprowadzona wzdłuż granicy pasa drogowego:

Na tym odcinku, w pasie drogowym rośnie kilkadziesiąt drzew, które będą musiały zostać wycięte:

Na kolejnym odcinku o długości ok. 70 m, gdzie ścieżka pobiegnie w śladzie starego chodnika, pod topór pójdzie kolejnych kilkadziesiąt drzewek, posadzonych zapewne przez mieszkańców os. Leśnego:

Zatem pytam, gdzie jest tu mowa o minimalizacji wycinki? – bo ja tego nie widzę. Co więcej, wycięte zostaną wszystkie drzewa, rosnące obecnie w pasie drogowym ul. Szkolnej w Gołuskach.

Na koniec, mam pytanie do wójta Sławomira Skrzypczaka, który na każdym kroku podkreśla potrzebę transparentności. Czy przeprowadzono konsultacje z mieszkańcami w sprawie koncepcji budowy ścieżki pieszo-rowerowej w Gołuskach? Projekt przygotowany został w październiku 2024 r., o czym świadczy logo autora:

Niestety, nie znalazłam żadnej informacji o ewentualnych konsultacjach. Czy będą przeprowadzone na etapie szczegółowego projektu? Obawiam się, że z tym mogą być problemy, ponieważ wykonawca będzie realizował zadanie w formule zaprojektuj i zbuduj. Wszystkie ewentualne zmiany, mogą generować dodatkowe koszty, których z pewnością będzie chciał uniknąć.

Kolejne pytanie, dotyczy planu budowy ścieżek pieszo-rowerowych na terenie Gminy. Czy jest lub będzie przygotowana stosowna lista potrzeb? Czy władze mają zamiar przeprowadzić jakieś konsultacje, które zadania należy zrealizować w pierwszej kolejności?

Tu wracam do kwestii marnotrawstwa i braku konsekwencji. Podobną, jak w Gołuskach, inwestycję drogową, Gmina będzie realizować przy ulicach: Więckowskiej w Dopiewie i Gromadzkiej w Więckowicach. Budowana ma być ścieżka pieszo-rowerowa od ul. Jarzębinowej w Więckowicach do ul. Kasztanowej w Dopiewie. Dlaczego nie przedłużono jej chociażby do ul. Stawnej w Dopiewie?

Przy okazji budowy ul. Kasztanowej w Dopiewie, zrealizowano ok. 100 m ścieżki pieszo-rowerowej, w kierunku centrum wsi. Poza peronem przystanku autobusowego:

nie posiada ona właściwych parametrów:

Jeszcze gorzej wygląda dalszy odcinek, w kierunku ul. Stawnej, gdzie szerokość chodnika wynosi ok. 2 m:

czyli mniej niż na ul. Szkolnej w Gołuskach. Miejsca na poszerzenie, jest wystarczająco dużo. 

Dlaczego więc postanowiono rozebrać 475 m chodnika o szer. 2,5 m w Gołuskach, a pozostawiono 170 m o szer. 2 m w Dopiewie?

Zastanawia mnie, jakie dalsze inwestycje są planowane w dziedzinie chodników i ścieżek rowerowych? Bo potrzeb można wymienić wiele.

Jednym z takich węzłów gordyjskich, jest fragment drogi wojewódzkiej 307, od ronda z ul. Gajowa w Zakrzewie do ronda z ul. Szkolną w Dąbrowie:

Na tym odcinku, zupełnie zapomniano o pieszych i rowerzystach, chociaż jako droga wojewódzka, powinna być dostępna dla wszystkich użytkowników. W tej chwili jest to droga dla desperatów.

Istnieje alternatywa w postaci starego odcinka drogi wojewódzkiej:

ale wymagałoby to zbudowania 100 metrów ścieżki pieszo-rowerowej. Nie będę szczegółowo omawiać rozwiązań – w końcu to radni i urzędnicy, biorą za to pieniądze.

Zbudowano ścieżkę rowerową z Sierosławia do Zakrzewa, a co z drugim kierunkiem do Więckowic? Droga ta jest tak nieprzyjazna dla niezmotoryzowanych, że strach się bać:

A już rondo im. Adriana Napierały, to swoiste kuriozum. Zbudowano jakieś fragmenty chodników, które następnie przegrodzono barierami energochłonnymi:

Kolejny przykład, to droga Dopiewo-Trzcielin.

Brak pobocza, do tego dobra nawierzchnia powodująca, że samochody rozwijają duże prędkości:

A już przejście dla pieszych na wiadukcie nad A2, to swoiste mistrzostwo świata:

Kolejny przykład, to ul. Poznańska w Dopiewie. Chodniczek taki, że „klękajcie narody”:

Efekt jest taki, że większość rowerzystów porusza się jezdnią. Należy pamiętać, że cała ul. Poznańska w Dopiewie przebiega przez tereny mieszkaniowe. Uwzględnić też, należy niedawno otwarty market Biedronka, który spowodował zwiększenie ruchu osób niezmotoryzowanych. Z pewnością, jest on znacznie większy niż na ul. Szkolnej w Gołuskach.

Kolejne przykłady, to ul. Tranzytowa w Dopiewcu:

I ul. Szkolna w Konarzewie:

Część ul. Szkolnej w Konarzewie posiada chodnik, ale nie spełnia on parametrów ścieżki pieszo-rowerowej:

Na koniec ul. Trzcielińska w Lisówkach. Wydawać by się mogło, że panuje tam niewielki ruch i ścieżka rowerowa nie jest potrzebna:

Nic bardziej mylnego. W Lisówkach przybywa mieszkańców, więc i samochodów jest coraz więcej. Do tego jezdnia ma zaledwie 5 m szerokości, natomiast idealnie prosty odcinek drogi liczy 2 km długości, co zachęca wielu kierowców do rozwijania nadmiernej prędkości.

Jak więc widać, na tych kilku przykładach, potrzeb jest mnóstwo i dostępne środki finansowe, należy wydawać z rozwagą. Niestety, zbyt często jej brak, chociaż myślenie nie boli!

Tak samo, jak w przypadku ul. Szkolnej w Gołuskach, mam również wątpliwości, dotyczące budowy ścieżki z Trzcielina do Konarzewa. W moim przekonaniu, na chwilę obecną wystarczyłby odcinek z Trzcielina do skrzyżowania ul. Dopiewskiej z ul. Kościelną w Konarzewie. Przewidziany koszt to 5,36 mln złotych. Zmniejszenie inwestycji o 500 m, pozwoliłoby zaoszczędzić podobną kwotę, jak w Gołuskach. Do tego dojdzie likwidacja wszystkich drzew w pasie ul. Kościelnej:

No, ale włodarze myślą innymi kategoriami i ze swoich planów na pewno, nie zrezygnują. A „pląsy i kwiczenie” tylko z tego powodu, że nareszcie coś się dzieje – nie są dla mnie przekonywujące.

Na tym kończę, życząc miłego wieczoru.

Obserwatorka I (Pierwsza)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz