Tematy kluczowe: wybrane wnioski z posiedzenia Komisji Rolnictwa z 12 stycznia br. - PSZOK w Dąbrówce; hala przemysłowo-usługowa w Dąbrowie; zmiana planu przy ul. Cisowej w Skórzewie.
W jednym z ostatnich tekstów obiecywałam, że w najbliższym czasie zajmę się planowaniem przestrzennym, co niniejszym czynię. Jest to w dalszym ciągu „pięta achillesowa” naszego samorządu. Może już nie ma tylu „przewałek”, co w poprzednich latach - jednak rękę „na pulsie” trzeba trzymać. Głównym powodem jest tu, mniej niż skromna wiedza radnych, którzy ponoszą główną odpowiedzialność za to, jak będzie wyglądać nasza Gmina. Teraz mają wgląd nie tylko w plany zagospodarowania, ale także w decyzje administracyjne, wydawane przez wójta, a mimo to, często sprawiają wrażenie „dzieci we mgle”.
Tym razem, zamierzam trochę uprzedzić fakty i odnieść się do programu posiedzenia Komisji Rolnictwa, zaplanowanego na 9 lutego br. Najpierw jednak, krótko chcę nawiązać do posiedzenia w/w Komisji, które miało miejsce 12 stycznia 2026 r.
To co można zauważyć, o ile protokół jest w miarę rzetelny, to ciągłe braki w wiedzy naszych radnych. Na marginesie dodam, że za rzetelność protokołów z posiedzeń tematycznych RG Dopiewo, odpowiadają przewodniczący poszczególnych komisji. Również wyraźnie daje się zauważyć, że nie potrafią oni analizować urzędowych dokumentów.
Przy omawianiu wniosków, składanych przez zainteresowanych, jeszcze mamy do czynienia z ożywioną dyskusją. Natomiast, gdy dochodzi do przedstawienia projektów uchwał, to dyskusja się kończy. O czym to może świadczyć? – uważam, że radni nie rozumieją urzędowych dokumentów, jakimi są teksty planów zagospodarowania przestrzennego. Stwarza to ryzyko, że w uchwałach mogą znaleźć się zapisy niekorzystne dla Gminy, generujące dodatkowe koszty i odszkodowania, a także szkodliwe dla mieszkańców i środowiska.
Takim przykładem, braku odpowiedniego nadzoru nad zapisami w uchwałach, może być konieczność zmiany planu zagospodarowania dla terenu oczyszczalni ścieków w Dąbrówce. Okazuje się, że wójt Sławomir Skrzypczak podjął działania, zmierzające do lokalizacji w sąsiedztwie oczyszczalni PSZOK-u, co mu się chwali. Niestety, na przeszkodzie stanęły zapisy planu zagospodarowania. Prawdopodobnie chodzi o punkt, zaznaczony na poniższym skanie na czerwono:
Aby wyrzucić jedną
linijkę tekstu, konieczne jest przeprowadzenie całej procedury planistycznej.
Są to dodatkowe koszty oraz zmarnowane wiele miesięcy na taką poprawkę.
Ktoś
może powiedzieć, że błędy mają prawo się zdarzać. Owszem, ale gdyby nad
dokumentami była merytoryczna kontrola, to wiele z nich można by uniknąć. A w tym przypadku, błąd jest ewidentny.
Plan został uchwalony we wrześniu 2023 r., a więc zaledwie 2,5 roku temu:
Wówczas, głośno już mówiono o potrzebie utworzenia drugiego PSZOK-u dla Skórzewa i okolic – upadł pomysł lokalizacji przy ul. Leśnej w Skórzewie. Jedna z opcji, dotyczyła właśnie terenu oczyszczalni ścieków w Dąbrówce (2021 r. - kampania wyborcza Pawła Przepióry). A mimo to, wprowadzono zapisy, uniemożliwiające budowę w tym miejscu PSZOK-u.
Przy okazji omawiania w/w tematu na posiedzeniu Komisji 12 stycznia br., pojawił się jeszcze inny problem. Otóż wójt Sławomir Skrzypczak stwierdził, że obiekty takie jak: PSZOK, nie mogą być lokalizowane w sąsiedztwie lotniska:
Niestety, nie podał źródła informacji a radni, jak zwykle, nie próbowali dociekać, na czym Wójt opiera swoje przekonanie. Zacząć trzeba od tego, że PSZOK to nie składowisko odpadów. A obostrzenia, związane z lokalizacją w sąsiedztwie lotniska, dotyczą tylko składowisk odpadów (ustawa o odpadach):
Nigdzie nie znalazłam zapisów, dotyczących odległości składowiska od lotniska. Nie wiem, skąd wójt Sławomir Skrzypczak wziął te 7 km, na które się powołuje?
Na marginesie mam uwagę do radnych, żeby wreszcie przestali traktować wypowiedzi Wójta i jego urzędników, jak niepodważalny dogmat.
Przejdę
teraz do programu posiedzenia Komisji
Rolnictwa, zaplanowanego na 9 lutego 2026 r.
Pierwszy punkt, na który zwróciłam uwagę, dotyczy wniosku o opracowanie planu zagospodarowania przestrzennego dla działki nr ewid. 226/37 przy ul. Bukowskiej w Dąbrowie. Wnioskodawca chce tam postawić hale przemysłowo – usługowe. Teoretycznie nie byłoby to żadnym problemem, ponieważ nieruchomość sąsiaduje zarówno z terenami przemysłowymi, jak i mieszkaniowymi. Szkopuł w tym, że całą działkę porasta obecnie las:
Temat zagospodarowania w/w działki przedstawiłam zaledwie pół roku temu, w sierpniu ub. roku - https://blogdopiewo.blogspot.com/2025/09/xvi-sesja-rady-gminy-dopiewo-25.html. Nie będę zatem, szczegółowo go omawiać.
Wnioskodawca, jak każdy kapitalista, przedstawia swój zamysł w „różowych kolorach”. Kiedyś argumentami, były nowe miejsca pracy oraz podatki wpłacane do gminnej kasy. Obecnie podstawowym argumentem, jest ekologia. A tak naprawdę liczy się tylko kasa.
Na pytanie, czy zamiana lasu, który obecnie porasta nieruchomość:
na hale przemysłowo-magazynowe:
jest działaniem proekologicznym? - radni muszą sobie odpowiedzieć sami. Muszą również zdecydować, czy chcą ostatecznie zamienić, częściowo zieloną gminę Dopiewo, w „betonową pustynię”?
Należy zauważyć, że zgodnie z deklaracją, wnioskodawca nie jest właścicielem nieruchomości. Z tego też powodu nie grożą Gminie roszczenia odszkodowawcze. Roszczenia takie nie przysługują również właścicielowi nieruchomości, ponieważ Studium Gminy, które de facto przestaje obowiązywać 30 czerwca 2026 r., nie jest prawem lokalnym. Dla w/w działki nie wydano dotychczas wuzetki.
Sądzę, że największa odpowiedzialność spoczywa na radnym Przemysławie Milerze, który mieszka w sąsiedztwie omawianej działki. Czy chce zachować resztki zieleni w swojej miejscowości i przekonać do tego pozostałych radnych? Czy ulegnie presji i pozwoli na panoszenie się dzikiego kapitalizmu, dla którego zysk jest jedynym celem?
Przy okazji chciałabym wiedzieć, na jakim etapie jest przygotowanie projektu planu ogólnego gminy Dopiewo? Minęło już sporo czasu od wejścia w życie przepisów, nakazujących opracowanie i uchwalenie takiego planu. Są gminy, i to w bliskim sąsiedztwie, gdzie takie plany już zostały przygotowane. W gminie Rokietnica, projekt planu ogólnego udostępniono już w 2025 r.:
Drugi wniosek, dotyczy zmiany planu zagospodarowania dla działek nr ewid. 292/63, 292/61 i 292/58 przy ul. Cisowej w Skórzewie. Jest to przykład, bezzasadnego wymuszania na gminie Dopiewo zmian w planach, na własne potrzeby.
W/w działki jeszcze w 2021 r. stanowiły własność Gminy:
Z kolei plan zagospodarowania, dla tych nieruchomości, uchwalony został w 2019 r.:
Natomiast, działki zostały sprzedane już po uchwaleniu planu – nr 292/63 zmieniła właściciela w 2023 r.:
i nabywca musiał wiedzieć, jakie parametry zabudowy obowiązują w tym terenie. Domaganie się zmiany planu, w mojej ocenie, jest całkowicie bezpodstawne. Kupując nieruchomość za ponad 1 mln złotych, nabywca powinien wiedzieć, czy będzie mógł zrealizować swoje zamierzenie? Jak widać, inwestorzy w dalszym ciągu traktują plany zagospodarowania przestrzennego, jak wuzetki.
Przy okazji, wracam do tematu bezmyślnego pozbywania się nieruchomości gminnych. Dla doraźnych i wyimaginowanych korzyści, kolejni włodarze pozbyli się dużych kompleksów gminnych nieruchomości lub poszatkowali je tak, że nie da się ich sensownie zagospodarować na cele komunalne. Mam tu na myśli m.in. grunty gminne przy: ul. Cisowej w Skórzewie; ul. Zachodniej w Dąbrowie czy w rejonie ul. ks. S. Ostrowskiego w Zakrzewie. Pisałam o tym m.in. tutaj - https://blogdopiewo.blogspot.com/2025/05/xiii-sesja-rady-gminy-dopiewo-28_10.html i https://blogdopiewo.blogspot.com/2025/08/myslenie-tunelowe-czyli-kon-z-klapami.html.
Efektem tej „radosnej twórczości” są wnioski o zmianę planów zagospodarowania, domaganie się budowy infrastruktury komunalnej a przede wszystkim, utwardzenia dróg. Wnioskodawca z ul. Cisowej w Skórzewie planuje budowę obiektu usługowego, a więc budowa drogi będzie dla niego priorytetem.
Obecnie dojazd do nieruchomości wygląda tak:
Na tym dziś skończę. Jeżeli nie zabraknie mi wytrwałości, to przyjrzę się pozostałym wnioskom. Szukanie informacji w dziedzinie planowania przestrzennego jest dość pracochłonne i z pewnością, żaden radny się tego nie podejmie. Nie chcę być złośliwa, ale nawet nie będą wiedzieli, gdzie i czego szukać – bo, po co? Za błędne, a nawet szkodliwe decyzje, nikt nie ponosi odpowiedzialności.
Obserwatorka
I (Pierwsza)













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz