Często zastanawiam się, dokąd dąży ludzkość? To, co w ostatnim czasie się dzieje, świadczy o tym, że „homo sapiens” postanowił skrócić swój pobyt na planecie. Manipulacja, zakłamanie, hipokryzja z jednej strony, a chciwość, rozbuchana konsumpcja i marnotrawstwo z drugiej, to w zasadzie jedyne, co cechuje ludzi. Najgorzej wygląda to w przypadku osób o poglądach prawicowych.
Komisja Wenecka wydała właśnie opinię w sprawie sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, twierdząc, że prezydent nie ma prawa nie przyjąć od nich ślubowania. Komisja liczy ponad stu członków, w większości wybitnych prawników, i zajmuje się sprawami prawa konstytucyjnego. Wydawałoby się, że nikt nie ma kompetencji, żeby podważać jej opinie - a jednak.
Okazuje się, że zarówno rezydent pałacu prezydenckiego wraz ze swoimi akolitami, jak i praktycznie cały PiS wiedzą lepiej, a mylą się członkowie Komisji. Ponieważ opinia Komisji jest dla nich niewygodna, stwierdzili, iż nie jest wiążąca. W swoim szaleństwie doszli nie tylko do ściany, ale i ją przebili. Trochę rozumiem złość pisiorów, ponieważ Komisja nigdy nie wydała jednoznacznie korzystnej opinii dla PiS-u. No, ale jeżeli ktoś konsekwentnie łamie prawo, niczego innego nie może oczekiwać.
Podobne oszołomstwo panuje w gminie Dopiewo. Co prawda ranga problemów i zakres tematów jest inny, ale reakcja włodarzy identyczna. To, co jest dla nich niewygodne, lub burzy wizerunek „ojców narodu”, trzeba bezwzględnie potępić, zaprzeczyć faktom, ewentualnie zignorować. Sposób reakcji zależy od charakteru danego osobnika.
Osoby takie, jak np. radni Piotr Dziembowski czy Wojciech Dorna, próbują ignorować głosy krytyczne. Inni, jak radny Krzysztof Kołodziejczyk wpadają w histerię – przykłady mieliśmy w ostatnich dniach - radny-gminy-dopiewo, radny-gminy-dopiewo2.
Jeszcze inni, jak radny Leszek Nowaczyk, próbują zastraszać swoich adwersarzy - okiem-obserwatorki - patrz komentarz do mojego postu. W tym przypadku akurat się nie dziwię, ponieważ radny zaczynał karierę w czasach PRL-u, a wtedy zastraszanie było jednym z podstawowych narzędzi rządzenia społeczeństwem. Niestety, metoda ta w obecnej rzeczywistości, powoli zaczyna wracać.
Inną postawę przyjął z kolei radny Paweł Bączyk. Pomimo, systematycznej krytyki z mojej strony, nie poddaje się - czyżby miał nadzieję na przeciągnięcie mnie na swoją stronę? Radny nie rozumie jednego – to co robi, w większości nie jest przeze mnie akceptowane i nie mogę zmienić swojego stanowiska.
No i wreszcie, jest ta milcząca większość radnych, która na forum publicznym nie istnieje. Z litości pominę nazwiska. Zastanawiam się, czy ta grupa nie jest przypadkiem najgroźniejsza? Najgłośniejsi są zazwyczaj ci, którzy mają złe intencje i dążą do władzy i kasy „po trupach”. Zadanie to bardzo ułatwia im właśnie ta milcząca i pozbawiona refleksji większość. Do złudzenia przypomina ona „stado owiec”, prowadzonych przez pasterza i naganianych przez psy.
Zarzut ten odnosi się nie tylko do radnych, ale i dużej części społeczeństwa. Jeżeli w przyszłym roku do władzy powróci PiS, będzie to nie tyle zasługa jego skuteczności, co bezmyślności dużej części społeczeństwa.
Przy okazji muszę zaznaczyć, że nie oceniam bezkrytycznie obecnego rządu. Widzę brak zdecydowania w istotnych kwestiach, małą sprawczość, wybuchające co jakiś czas afery oraz ewidentny populizm. Jednak mając do wyboru PiS i Konfederację z jednej strony, a obecną koalicję z drugiej, nie mam wątpliwości, który wybór jest właściwy.
Po tym, dość długim wstępie, wracam na lokalne podwórko. Dziś tylko jeden przykład hipokryzji i zakłamania włodarzy gminy Dopiewo.
W sobotę, 10 października br. omówiłam projekt koncepcji zagospodarowania terenu przy OSP w Palędziu. Zgodnie z nią, większość drzew, rosnących na tej działce, przeznaczona jest do usunięcia - usankcjonowane-barbarzynstwo. W zamian zastąpione zostaną jakąś pseudo zielenią i parkiem kieszonkowym z jednym drzewkiem.
Nie
jest to odosobniony przypadek. W sierpniu br. omówiłam koncepcję zagospodarowania ul. Łąkowej w Dopiewie, na której
kilkunastoletnie drzewa zastąpione mają zostać parkingami - dopiewska-betonoza.
Z kolei w 2023 r., ówczesny wójt Paweł Przepióra, postanowił w miejscu dużej kępy
drzew zbudować parking - przedwyborcze-szalenstwa.
Jak więc widać, rugowanie zieleni z przestrzeni publicznej ma charakter kompleksowy i systematyczny.
Równocześnie władze
Gminy, wbrew oczywistym faktom, próbują „wcisnąć” społeczeństwu, że „białe jest
czarne a czarne jest białe”. I to, co najgorsze, oszukują najmłodszych – dzieci z przedszkoli
i młodzież ze szkół podstawowych.
Pretekstem do tego był Światowy Dzień Drzewa. Z tej okazji, odbyło się uroczyste sadzenie drzewek, wokół placówkach oświatowych na terenie Gminy:
Raptem będzie to kilkanaście drzewek w zamian za kilkaset wyciętych. Na szczęście dla włodarzy, niewiele osób w Gminie potrafi łączyć fakty i wyciągać wnioski. Większość stwierdzi, że inicjatywa sadzenia jest szlachetna i pouczająca. Niewielka liczba polubień (zaledwie 36 w ciągu 2 dni) sugerować może, że akcja ta mało kogo zainteresowała lub że mieszkańcy nie wierzą w szczerość intencji włodarzy.
Aby było jeszcze śmieszniej, posadzone drzewka - wiśnia piłkowana - czeka krótki żywot. Są to rośliny żyjące 15-20 lat, bardzo wrażliwe na choroby i szkodniki:
Ponieważ w momencie sadzenia mają już 2-3 lata, zatem zostało im tylko kilkanaście lat życia. I to pod warunkiem, że będą właściwie pielęgnowane. A z tym, w szkołach Gminy nie jest najlepiej.
W 2018 r., z okazji 100 rocznicy Powstania Wielkopolskiego, przy przedszkolu w Dopiewie posadzono tzw. drzewo pamięci. Już w następnym roku, po zaledwie kilku miesiącach, drzewko zaczęło usychać - przemyslana-polityka-nasadzeniowa i już nie odżyło - gmina-dopiewo.
Równie
„pieczołowicie” szkoła w Dopiewie, zajmowała się dorodnym fikusem - okiem-obserwatorki.
Zatem mam uzasadnione wątpliwości,
czy zasadzone w poniedziałek wiśnie
dożyją przewidzianego wieku 20 lat?
Podsumowując, odnoszę wrażenie, że cała akcja miała przede wszystkim charakter propagandowy, a troska o środowisko jest udawana. Najbardziej jednak denerwuje mnie fakt, że oszukuje się dzieci i od małego uczy działań pozorowanych. Podobną akcję zorganizowano 20 lat temu przy szkole w Dopiewie. Posadzone przez dzieci krzaczki i drzewka – każdy z imieniem sadzącego – zniknęły już następnego roku. Poza mną raczej nikt o tej akcji nie pamięta lub nie chce pamiętać, jak ówczesny kierownik Ref. Oświaty. W najlepszym razie w Kronice Szkoły i na pewno w archiwalnym „Echu Dopiewa” – mogą być okazjonalne zdjęcia z imprezy ich sadzenia.
Obserwatorka
I (Pierwsza)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz