Tematy kluczowe: ul. Krótka w Dąbrowie; ul. Orzechowa w Skórzewie; gmina Dopiewo krainą wiecznej szczęśliwości?
Od ostatniego mojego tekstu, minęło już kilka dni, dlatego postanowiłam przypomnieć się Czytelnikom. Dzisiaj jest niedziela, więc będzie kilka krótszych tematów. Muszę przyznać, że stosunkowo rzadko wczytuję się w oficjalne informacje, a jest tam mnóstwo ciekawych „kwiatków”. Niestety, jakoś nikt nie potrafi ich nagłaśniać, a szkoda. Potwierdza się moje przekonanie z poprzedniego tekstu, że w zasadzie nikt w Gminie nie potrafi łączyć faktów i wyciągać wniosków. A na temat głupoty i niekonsekwencji naszych włodarzy, można by napisać książkę, a nawet kilka. Z powodzeniem można by stworzyć wielotomową encyklopedię samorządowej indolencji.
Na początek sprawa ul. Krótkiej w Dąbrowie. Pisałam o niej kilkakrotnie, m.in. tutaj - okiem-obserwatorki, wskazując, że jest to jedna z najstarszych ulic w gminie Dopiewo. Zaznaczona jest już na mapach z XIX wieku:
Mimo, iż jest praktycznie w pełni uzbrojona – brakuje oświetlenia ulicznego, dla którego przygotowywany jest projekt, widoczny na poniższej mapie - to w dalszym ciągu, nikt nie planuje utwardzenia nawierzchni:
W Rankingu dróg gminnych radny Krzysztof Kołodziejczyk, wraz z kier. Ref. Inwestycji Justyną Bartkowiak i z-cą wójta Aleksandrą Rutyną - umieścił tą ulicę na miejscu od 193 do 231. Kolejny przykład indolencji i złej woli?
Temat ul. Krótkiej w Dąbrowie, omawiany był na posiedzeniu Komisji Budżetu 24 sierpnia br., w związku z petycją, złożoną przez jej mieszkańców:
Jak wynika z protokołu, radni tradycyjnie poszli po najmniejszej linii oporu. Za to dziwię się osobom, które złożyły petycję, że mają tak minimalistyczne oczekiwania:
Ulica Krótka w Dąbrowie, jest rzeczywiście krótka, ponieważ ma zaledwie 140 m długości. Pełni jednak dość istotną funkcję, ponieważ łączy 2 główne drogi w Dąbrowie: Szkolną i Wiejską (komisja przygotowująca Ranking, zapewne kresek na mapie nie zauważyła). Z tego powodu i z racji, iż droga funkcjonuje ponad 100 lat, powinna zostać potraktowana priorytetowo. Niewielka długość tego ciągu, to także stosunkowo niewielki koszt utwardzenia. W tym przypadku, z powodzeniem można by zastosować nawierzchnię bitumiczną, z krawężnikiem po jednej stronie, oddzielającym przejście dla pieszych – droga ma ok. 7,5 m szerokości. W sieci znalazłam kalkulator, który pozwala na orientacyjne obliczenie kosztów:
Wynika z niego, że budowa tej drogi zmieściłaby się w kwocie poniżej 200 tys. złotych.
Dla zwiększenia bezpieczeństwa, można by wprowadzić na ul. Krótkiej ruch jednokierunkowy oraz zamontować próg zwalniający.
Co więc stoi na przeszkodzie, żeby tą drogę utwardzić? Z jednej strony – na pewno słabe przebicie osób korzystających z niej, z drugiej ewidentnie zła wola włodarzy Gminy. Najwyraźniej mieszkańcom ul. Krótkiej brakuje tupetu i przebojowości, jakie cechują wielu innych, np. z ul. Wiązowej w Zakrzewie - plan-budowy-drog. Przy obecnym podejściu decydentów do sprawy, zainteresowani utwardzeniem ul. Krótkiej w Dąbrowie, mogą nie doczekać się realizacji do końca XXI wieku. Za to w planach jest budowa "strategicznej" ul. Okrężnej, z klauzulą natychmiastowej wykonalności.
Drugi temat, to również sprawa budowy drogi, tym razem ul. Orzechowej w Skórzewie. O tą inwestycję, upomniała się jedna z mieszkanek na profilu radnego/sołtysa Pawła Bączyka:
Przyznam, że odpowiedź jest niegodna osoby pełniącej podwójną funkcję radnego i sołtysa. Uważam, że radny Paweł Bączyk spuścił po prostu mieszkankę „po brzytwie”.
Po pierwsze, radny Paweł Bączyk jest prawie sąsiadem z mieszkańcami ul. Orzechowej w Skórzewie – mieszka w odległości ok. 180 m od tej ulicy:
Już z racji tego, powinien się bliżej przyjrzeć sprawie. A może radny nie wie, gdzie znajduje się wzmiankowana ulica?
Po drugie, północna część tej drogi, została zbudowana w 2021 r., a więc krótko po wyborach uzupełniających na wójta gminy Dopiewo. Radny był wówczas bardzo aktywny i intensywnie poznawał teren. Czyżby w trakcie kampanii wyborczej pominął swój matecznik? – raczej w to wątpię. A jeżeli nie posiada wiedzy w tym temacie, to powinien zainteresowaną odesłać do zastępczyni wójta Aleksandry Rutyny, która w tamtym czasie pełniła funkcję kierowniczki Ref. Inwestycji. Główny decydent, były wójt Paweł Przepióra nie pełni, jak wiadomo, obecnie żadnej funkcji w Gminie.
Budowa ulic: Orzechowej i Leszczynowej w Skórzewie, to pokłosie „radosnej twórczości” byłego wójta Adriana Napierały, który nepotyzm i kumoterstwo rozwinął do niebotycznych rozmiarów. Nie wiem, czym zasłużyły sobie w/w drogi, że zostały potraktowane w sposób wyjątkowy? Bo na pewno nie swoją „strategiczną” funkcją? W każdym razie, projekt ich budowy powstał już w 2016 r.:
a więc niecałe 2 lata po objęciu przez Adriana Napierałę funkcji wójta. Kiedy zlecono przygotowanie projektu? – nie wiadomo. Duża część danych w BIP-ie została usunięta.
Podobną skwapliwością wykazał się Paweł Przepióra, który już we wrześniu 2021 r., a więc niecałe 3 miesiące po objęciu funkcji wójta, ogłosił przetarg na budowę ulic: Orzechowej i Leszczynowej w Skórzewie:
Mimo, iż projekt przewidywał budowę prawie całego odcinka ul. Orzechowej:
wykonano tylko fragment, odchodzący na północ od ul. Jaworowej. Odcinek południowy pominięto, zapewne ze względu na brak pełnego uzbrojenia.
Obecnie droga jest już w pełni uzbrojona, wraz z oświetleniem ulicznym, chociaż nie cały odcinek, ale na przeszkodzie stoją inne czynniki. Tylko część ulicy jest własnością Gminy, ponadto nie cały pas drogowy został wydzielony. Brakuje nawrotki, która powinna zostać wydzielona z działek 330/13 i 330/14:
Co więcej, projekt obejmuje tylko część drogi, przewidzianej w planie zagospodarowania, do wys. działek 326/13 i 326/15 – koniec projektu zaznaczony linią czarną:
Komuś bardzo zależało na „przepchnięciu” tej inwestycji, że nawet nie uwzględnił całej drogi.
Jak zatem widać, mieszkanka ma pełne podstawy, żeby domagać się realizacji inwestycji. To, że jej budowa jest drugorzędna z punktu widzenia potrzeb infrastrukturalnych Gminy, to już inna sprawa.
Na przeszkodzie stanie jednak konieczność przygotowania nowego projektu oraz nieuregulowana sprawa własności. Już się przyzwyczaiłam, że pod kierownictwem Aleksandry Rutyny, projekty są bardzo często dublowane. W końcu finansowane są z pieniędzy publicznych, czyli niczyich.
Jak więc widać, odpowiedź radnego/sołtysa Pawła Bączyka powinna być nieco bardziej wyczerpująca. W takiej sytuacji, radny zazwyczaj usprawiedliwia się, tłumacząc, że skąd on o tym mógł wiedzieć. Ja korzystałam z publicznie dostępnych źródeł, nie zatrudniłam żadnego tajnego informatora i jakoś potrafię znaleźć potrzebne informacje. Obawiam się, że radnemu Pawłowi Bączykowi nie wystarczy czasu do końca kadencji, aby odnaleźć się w tych tematach. Najwyraźniej sam to zaczyna rozumieć, że nie ogarnia Gminy, bo jego aktywność ogranicza się do coraz większej liczby imprez sportowo-rekreacyjnych.
Nie mogę również, pominąć naszego wspaniałego gospodarza Gminy, nazywanego przez niektórych „sprawczym wójtem”. Okazuje się, że „najlepszy” wójt Sławomir Skrzypczak najwyraźniej przyjął taktykę, aby w powszechnej świadomości, gmina Dopiewo funkcjonowała jako kraina wiecznej szczęśliwości. W naszej małej Ojczyźnie, nie mają prawa zdarzać się nieprzyjemne sytuacje. Zaraz mi się przypomina werset z Wesela St. Wyspiańskiego – „Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna”. Świadczy o tym m.in., paranoidalny wręcz, oficjalny profil na fb Gminy, na którym pojawiają się wyłącznie informacje i komunikaty, jak poniżej:
Powiem, że to już przestaje być śmieszne, to staje się tragiczne.
W takiej sytuacji nie ma szans przebić się wiadomość, w niekorzystnym świetle pokazująca naszą Gminę. A było nią, rozpylenie substancji chemicznej w szkole w Dopiewcu przez jednego z uczniów. Gdyby nie lakoniczna notatka na stronie OSP Dopiewo:
oraz wiadomości, rozchodzące się pocztą „pantoflową”, nigdy nie dowiedziałabym się o tym wydarzeniu. A jest ono, w świetle ostatnich ekscesów (wręcz zbrodni) w szkołach, wyjątkowo niepokojące. W sytuacji, gdy cała Polska jest poruszona tymi wydarzeniami, „najlepszy” wójt Sławomir Skrzypczak próbuje sprawiać wrażenie, że nic wielkiego się nie stało, całkowicie pomijając występek w szkole w Dopiewcu. Coraz wyraźniej widać, że nie tylko nie dorósł do swojej roli, ale staje się zagrożeniem dla Gminy. Na początku kadencji, twierdził, że: nie mam nic do ukrycia! I co? – niewygodne tematy zostają „zamiatane pod dywan”. A przerażeni byli nauczyciele i ewakuowani uczniowie, jak również rodzice – ale nie „najlepszy” wójt Sławomir Skrzypczak, bo przecież w niedzielę był recital Haliny Frąckowiak z okazji Dni Seniora i to była najważniejsza wiadomość.
Być może, że tym razem dużego zagrożenia nie było, ale co będzie, gdy ktoś przyniesie do szkoły substancję lub narzędzie, rzeczywiście zagrażające życiu lub zdrowiu osób postronnych?
Może faktycznie trzeba by pomyśleć o referendum w sprawie odwołania „najlepszego” wójta Sławomira Skrzypczaka? – co sugeruje wielu mieszkańców. Przyznam, że takiego dyletanta, a równocześnie osoby pyszałkowatej i zarozumiałej, to na tym „stołku” jeszcze nie mieliśmy.
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz