czwartek, 14 maja 2026

Planowanie przestrzenne w gminie Dopiewo – eldorado dla cwaniaków?

 

Przez ostatnie 3 dni pozwoliłam sobie na chwilę lenistwa. Chciałam dać Czytelnikom, możliwość „przetrawienia” moich tekstów. Aby jednak nikt nie pomyślał, że pisanie mnie zmęczyło, dziś kolejna odsłona moich przemyśleń.

Od lat mam dwa marzenia. Pierwsze, żeby radni gminy Dopiewo zaczęli wcielać w życie słowa ślubowania, składanego podczas zaprzysiężenia:

Jak również, aby wreszcie zaczęli myśleć. Póki co, oba marzenia są jedynie w sferze moich „pobożnych życzeń”. Swoje dzisiejsze rozważania zacznę od tego drugiego problemu.

W poprzedniej kadencji, opozycję tworzyli trzej radni z klubu JesteśMY na Tak – Krzysztof Kołodziejczyk, Klemens Krzywosądzki i Przemysław Miler, do których pod koniec dołączyli Magdalena Kaczmarek i Piotr Strażyński. Nie była to opozycja idealna, ale jedno trzeba tym radnym przyznać - posiadali oni dość duże, jak na standardy lokalne, kompetencje. Potrafili prowadzić merytoryczną dyskusję z wójtami: Adrianem Napierałą i Pawłem Przepiórą oraz pozostałymi radnymi, z grupy „trzymającej władzę”. Niestety, kunktatorstwo zwyciężyło i radni z Klubu sprzeniewierzyli się swoim zasadom, sprzedając się za „judaszowe srebrniki”, czyli iluzję władzy.

Obecna opozycja liczy również 5 osób, ale niestety, w porównaniu do poprzedników, jest to ewidentny regres. Ambicje mają wygórowane, oszczędzę tym razem nazwisk, ale wiedzę posiadają mikrą. Można wręcz powiedzieć, że nie posiadają jej w ogóle.

Wójt Sławomir Skrzypczak, jego zastępczyni Aleksandra Rutyna, a z urzędników przede wszystkim Remigiusz Hemmerling i w mniejszym stopniu Zbigniew Kobiela, manipulują faktami, tak jak chcą. Przykładem może być sprawa wycinki drzew przy ul. Słonecznej w Dąbrówce - https://blogdopiewo.blogspot.com/2026/03/xxii-sesja-rady-gminy-dopiewo-2-marca_19.html.

Ambicje radnych opozycyjnych, najwyraźniej przekraczają ich możliwości intelektualne. Od jesieni ub.r. domagają się udostępnienia „Czasu Dopiewa” dla swoich tekstów, jednak jak na razie, chyba nie napisali żadnego. W nowym „PULS-ie Gminy”, po przejęciu go przez radnego/sołtysa Pawła Bączyka, od stycznia 2025 r., nie pojawił ani jeden autorski, merytoryczny artykuł. Jedyne publikacje, dotyczące spraw gminnych, to przedruki z mojego Bloga. Ostatnio przestały się pojawiać – najwyraźniej zabrakło w nich pochwał pod adresem właściciela gazety.

Niekompetencja i ignorancja, szczególnie widoczna jest w dziedzinie planowania przestrzennego, które jest jednym z najważniejszych zadań lokalnego samorządu. A zarazem jednym z najbardziej korupcjogennych, ponieważ pole do manipulacji jest tu największe.

Największym problemem jest to, że ogół społeczeństwa ma minimalne lub żadne pojęcie na temat tego zagadnienia. Dotyczy to także lokalnych niezależnych aktywistów. Przykładem może być redakcja, zawieszonego obecnie, pisma „Przedmieścia”. W sierpniu 2025 r., na fejsbukowym profilu „Przedmieść”, ukazała się obszerna relacja z przebiegu XVI Sesji Rady Gminy Dopiewo. Dość szczegółowo przedstawiono tam kolejne omawiane zagadnienia. Natomiast 16 uchwałom, dotyczącym planów zagospodarowania przestrzennego, poświęcono raptem 3 zdania:

Dlatego wcale mnie nie dziwi, że ta powszechna indolencja, umożliwia swobodne działanie różnej maści cwaniakom i kombinatorom. Niekompetencja radnych nie jest tu żadnym usprawiedliwieniem. Wręcz przeciwnie, ponoszą oni współodpowiedzialność za błędne i szkodliwe decyzje. Tu też obowiązuje zasada, że „nieznajomość prawa szkodzi”.

O planie ogólnym jeszcze się wypowiem przy najbliższej okazji a na plan budowy dróg jasny, mierzalny i sprawiedliwy, wręcz czekam. Teraz omówię inny istotny problem.

Od pewnego czasu, urzędnicy przygotowujący projekty, w planach miejscowych przestali uwzględniać, przebiegające w terenie, linie energetyczne średniego napięcia wraz ze strefami ochronnymi. Kierownik Ref. planowania przestrzennego Remigiusz Hemmerling, na jednej z sesji próbował wmówić radnym, że przepisy nie zobowiązują do umieszczania takich informacji w uchwałach - https://blogdopiewo.blogspot.com/2025/09/xvi-sesja-rady-gminy-dopiewo-25_12.html. Oczywiście radni „łyknęli to jak młode pelikany”, nie próbując drążyć tematu. Zadałam wówczas pytanie, na jakiej podstawie opiera się to twierdzenie, ponieważ nie znam przepisów, które pozwalałyby na pominięcie takiej informacji?

Przykładem może być plan miejscowy z 2020 r., obejmujący m.in. tereny przy ul. Ogrodowej w Dopiewie. Na mapie, stanowiącej załącznik do uchwały, napowietrzna linia energetyczna 15 kV, jest co prawda wrysowana (kolorem czerwonym w czarnej obwódce), ale bez zaznaczenia strefy ochronnej:

Z kolei na mapie Gminy, dla tego samego terenu, nie ma już żadnej informacji o przebiegu linii:

Sprawę braku linii napowietrznej w planie miejscowym, poruszyłam tutaj - https://blogdopiewo.blogspot.com/2025/12/okiem-obserwatorki-i-pierwszej-2025-r-5.html.

Co się po czasie okazało? – że jednak napowietrzne linie energetyczne, muszą być naniesione na mapę wraz z zaznaczoną strefą ochronną.

Pojawiły się one m.in., na mapie dla w/w terenu przy ul. Ogrodowej w Dopiewie:

przy ul. Brylantowej i ks. A. Majcherka w Dopiewie:

jak również dla działki przy ulicach; Pamiątkowej i Dopiewskiej w Gołuskach:

Jaki był cel tego zabiegu, mającego za zadanie ukrycie napowietrznych sieci energetycznych? – można się tylko domyślać.

Niewykluczone, że podstawowym celem było przerzucenie kosztów skablowania linii na Gminę. Zakład energetyczny skabluje linię, ale na koszt wnioskodawcy. Natomiast koszt skablowania, to co najmniej 500 zł za 1 m bieżący.

Ponieważ uchwała Rady Gminy nie wyznaczałaby żadnych ograniczeń, dotyczących obszaru zabudowy, inwestor miałby prawo do zabudowy także w strefie ochronnej linii.

Natomiast, prawo zabrania stawiania obiektów kubaturowych pod liniami oraz w strefie ochronnej, tak więc wina byłaby po stronie Rady Gminy Dopiewo, która tego faktu nie uwzględniła i dlatego Gmina, musiałaby ponieść koszty skablowania sieci. Są to tylko moje przypuszczenia, ale uważam, że bardzo prawdopodobne.

Nietrudno się domyślić, że gdyby moja uwaga, dotycząca tej kwestii, nie pojawiła się na Blogu, praktyka pomijania linii energetycznych w planach miejscowych, zostałaby wprowadzona. Niestety, żaden z radnych nie zauważył problemu.

Największe zarzuty, oprócz oczywiście Remigiusza Hemmerlinga, można tu postawić radnemu Jakubowi Kortusowi, który jako jedyny w Radzie Gminy, posiada wiedzę w zakresie planowania przestrzennego. Do tego jest przewodniczącym Komisji Rolnictwa, która rozpatruje projekty planów. Jeżeli wiedział o tej sprawie ale milczał, oznacza to, że działał w złej wierze.

Podobno wiedzę z zakresu planowania przestrzennego, posiada także radny Piotr Strażyński, jednak jak na razie, nie zauważyłam, aby potrafił z niej skorzystać.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Od pewnego czasu na mapach, stanowiących załączniki do planów miejscowych, brak nazwisk projektantów oraz numerów uprawnień, przez nich posiadanych. Obecne przepisy ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu, szczegółowo określają, kto może sporządzać projekty planów zagospodarowania przestrzennego:

Brak informacji o projektantach, może stanowić podstawę do zaskarżenia uchwały.

Podsumowując należy zauważyć, że jeżeli chociaż część radnych, nie posiądzie choćby minimalnej wiedzy planistycznej, cały czas będą narażeni na manipulację. Brak wiedzy w tym temacie, dotyczy nie tylko radnych opozycyjnych z klubu KO, ale również radne niezrzeszone i większość radnych koalicyjnych tj. SGD + JnT. Zapożyczę z mediów społecznościowych określenie, które może być odzwierciedleniem reprezentowanego poziomu - pitu, pitu. Dlatego uważam, że raczej wszyscy radni, bronią się przed transmisją z posiedzeń tematycznych Rady Gminy. Wielokrotnie  uczestniczyłam w posiedzeniach komisji tematycznych i stwierdzić muszę, że radni najchętniej zabierają głos, już po odfajkowaniu zasadniczej tematyki posiedzenia, czyli w trakcie wolnych głosów. A niektórzy radni, dotyczy to nie tylko obecnej kadencji, zazwyczaj zadają głupkowate pytania, nie posiadają żadnej wiedzy a przydzielono im funkcje przewodniczących – śmiać się czy płakać? Dlatego opinia mieszkańców-wyborców brzmi kiepsko – tak słabych merytorycznie samorządowców, jak w obecnej kadencji, póki co po 2 latach, jeszcze nie było. Do tego, zakłamywanie i zatajanie faktów, których dopuścili się radni z klubu JesteśMY na Tak, są przykładem lekceważenia wyborców i traktowania ich  jak „ciemną masę”.      

Obserwatorka I (Pierwsza)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz