niedziela, 17 maja 2026

XXIV Sesja Rady Gminy Dopiewo 27 kwietnia 2026 r. (4)

 

Temat kluczowy: przystąpienie do oprac. planu zagosp. przy ul. Bukowskiej - kolejna dewastacja terenów zielonych w Dąbrowie?

W ramach omawiania przebiegu kwietniowej Sesji RG Dopiewo, dziś poruszę tylko jeden temat. Jest on symptomatyczny dla postawy naszych włodarzy. Stanowi on kolejny przykład myślenia tunelowego, nastawionego wyłącznie na jeden aspekt sprawy. Ludzie ci są niezdolni do spojrzenia perspektywicznego, nie potrafią przetwarzać informacji w szerszym kontekście. W zasadzie w podejmowanych przez gminnych samorządowców decyzjach, dominuje jeden element – doraźny interes – pytanie tylko, czyj? Widać to w dziesiątkach opisywanych przeze mnie przykładów, na przestrzeni prawie 15 lat. Poprzedni przykład omówiłam tutaj - https://blogdopiewo.blogspot.com/2026/05/xxiv-sesja-rady-gminy-dopiewo-27_10.html.

Obawiam się, że w poniższym przykładzie, głównym winowajcą będzie radny z Dąbrowy, Przemysław Miler. Będzie go można ustawić w jednym szeregu z takimi „ekojanosikami”, jak byli wójtowie: Andrzej Strażyński czy Adrian Napierała.

Kolejna uchwała, podjęta przez Radę Gminy na kwietniowej Sesji, dotyczyła przystąpienia do opracowania planu zagospodarowania dla działki nr ewid. 226/27 przy ul. Bukowskiej w Dąbrowie:

Od razu muszę zaznaczyć, że uzasadnienie do uchwały, przygotowane przez gminnych urzędników, wprowadza w błąd. Symbol „P” w Studium Gminy nie oznacza wyłącznie obiektów produkcyjnych, składów i magazynów. Równie dobrze na tym terenie, można utworzyć miejsca do rekreacji i tereny zielone:

No, ale dla radnych gminy Dopiewo, jest to wiedza niedostępna.

Aby przedstawić temat w sposób zrozumiały, muszę rozpocząć od zebrania informacji i uporządkowania wydarzeń. Wg dostępnych źródeł (nie miałam w ostatnim czasie okazji obejrzeć terenu osobiście), działka na mapie Google wygląda tak:

Z kolei na mapie Gminy tak:

Założyć więc można, wynika to także z wypowiedzi uczestników posiedzeń, że obraz nieruchomości jest zgodny z rzeczywistością.

Na moim Blogu, temat zagospodarowania działki nr ewid. 226/37 przy ul. Bukowskiej w Dąbrowie, poruszałam trzykrotnie. Po raz pierwszy we wrześniu 2025 r., przy okazji omawiania planu miejscowego dla sąsiednich terenów - https://blogdopiewo.blogspot.com/2025/09/xvi-sesja-rady-gminy-dopiewo-25.html. Drugi raz nawiązałam do tematu przed posiedzeniem Komisji Rolnictwa, zaplanowanej na 9 lutego br., niejako uprzedzając fakty - https://blogdopiewo.blogspot.com/2026/02/komisja-rolnictwa-adu-przestrzennego-i.html. Wreszcie w kwietniu br., po raz kolejny wspomniałam o tej sprawie -   https://blogdopiewo.blogspot.com/2026/04/czy-w-gminie-dopiewo-mamy-jeszcze-dzika.html.

Zatem swojego stanowiska nie będę szczegółowo przedstawiać, dostępne jest w powyższych tekstach. Dziś skupię się na przebiegu posiedzeń Komisji Rolnictwa. Temat zagospodarowania w/w działki był przez radnych omawiany aż 3-krotnie. Do tego przeprowadzono wizję lokalną w terenie. Nie wiem, czy radni z własnej woli podeszli do sprawy tak poważnie, czy może wpływ na nich miała moja opinia? Fakt faktem, że nie potraktowali tematu po macoszemu. Co z tego, jak zakończenie było już standardowe, czyli środowisko po raz kolejny przegrało z chciwością.

Po raz pierwszy sprawa zagospodarowania działki nr ewid. 226/37, pojawiła się na Komisji Rolnictwa 9 lutego br. Wywołała ona dość ożywioną dyskusję, ale nie przyniosła rozstrzygnięcia – radni postanowili przeprowadzić wizję lokalną w terenie.

Niektórzy z radnych pozytywnie mnie zaskoczyli, jak np. Klemens Krzywosądzki, który zaproponował, aby na temat zagospodarowania nieruchomości, mogli się wypowiedzieć mieszkańcy na zebraniu wiejskim:

Na Zebraniu Wiejskim 9 marca br. w Dąbrowie, temat ten, nie został jednak przez władze Gminy poruszony. Najwyraźniej głos opinii publicznej się nie liczy.

Na posiedzeniu Komisji Rolnictwa głos zabierał także radny Przemysław Miler, jako najbardziej zainteresowany przedstawiciel samorządu. Niestety, jego postawa sugeruje, że najchętniej „siedzi okrakiem na barykadzie”, dając do zrozumienia, że jest za, a nawet przeciw. Niby był za zachowaniem istniejącego lasu, ale nie do końca:

Przyznam, że nie potrafię zrozumieć, jak ludzie tak obawiający się „własnego cienia”, mogą pełnić funkcje publiczne?

Najbardziej zbulwersowała mnie wypowiedź inwestora, dla którego „dzikie samosiejki” nie są lasem:

Zastanawia mnie, jak wyglądają samosiejki oswojone? Od kiedy to las, który powstał samoistnie, bez udziału człowieka, nie jest lasem? Wychodząc z takiego założenia, Puszcza Białowieska też nie jest lasem, ponieważ powstała w sposób naturalny. Również dżungla w Amazonii nie jest lasem, gdyż roślinność rozrosła się tam samodzielnie, nie pytając homo sapiens o zgodę.

Nie przekonuje mnie również, rzekoma troska o finanse Gminy. Póki co, większość dochodów Gminy, pochodzi z podatków osób fizycznych:

Co prawda, w przypadku podatku od nieruchomości, nieco wyższe dochody, Gmina uzyskuje od osób prawnych, ale stanowią one niewielką część zysków gminnych:

Poniżej fragment protokołu z posiedzenia 9 lutego br.:

Na kolejnym posiedzeniu 16 marca br., już nie było dyskusji o zachowaniu terenu w obecnym stanie:

Radny Przemysław Miler już był za aktywizacją terenu, opowiadając „głodne kawałki” o jakichś nasadzeniach. Po pierwsze, nasadzenia nie zastąpią 20- lub 30–letnich drzew, a poza tym, kto zmusi inwestora do realizacji zapisów w planie? Są one czysto teoretyczne i nie mają żadnej mocy prawnej.

Komisja Rolnictwa z 13 kwietnia br., na której przedstawiono projekt uchwały o przystąpieniu do opracowania planu, była już potwierdzeniem jednoznacznej postawy radnych:

Potwierdzili to również na Sesji, nie zadając żadnych pytań i przegłosowując uchwałę jednogłośnie:

Tak więc, kolejny 2-hektarowy teren leśny, zostanie poświęcony w imię doraźnych zysków, które w przytłaczającej części powędrują do prywatnych kieszeni. Przy okazji nadmienię, że terenów o podobnej powierzchni (działka nr 226/37 ma ok. 2,0 ha powierzchni), na terenie Gminy jest całkiem sporo. Wymienić można choćby grunty w Więckowicach czy także w Dąbrowie, po północnej stronie drogi wojewódzkiej 307. Ale nie, lepiej jest poświęcić las, bo nie przynosi żadnych finansowych korzyści.

Natomiast radnego Przemysława Milera, czekają inne niespodzianki. Ciekawi mnie, czy miał czas zapoznać się z projektem planu ogólnego dla Dąbrowy? Nie będę go szczegółowo omawiać, chciałam tylko, uwagę zwrócić na jedną strefę zagospodarowania o numerze 108SP. Obejmuje ona teren przemysłowy firmy Dolata:

Jak można zauważyć, dużą część tego terenu zajmują lasy i zbiorniki wodne (w tym łowisko Dąbrowa) po dawnej żwirowni:

Strefa 108SP to ok. 46,6 ha terenu. Lasy i zbiorniki wodne stanowią ok. 23,3 ha czyli 50% całej powierzchni.

Natomiast z opisu projektu planu ogólnego, dotyczącego parametrów zabudowy wynika, że docelowo minimalny udział powierzchni biologicznie czynnej, to zaledwie 20% całości terenu:

Wynika z tego, że znaczną część lasów i stawów (ok. 60% obecnej ich powierzchni) właściciel będzie mógł wyciąć i zasypać, zamieniając je w tereny przemysłowe. Z pewnością mieszkańcy szybko zapomną, kto był radnym Dąbrowy w czasie uchwalania planu ogólnego. Wszyscy, oprócz Obserwatorki I. A co na to obrończyni zwierząt i środowiska naturalnego radna Monika Danielewicz? Po co pytam, przecież: M. Danielewicz to tylko radna z klubu JesteśMY na Tak – jedno mówimy, drugie robimy! Populizm się opłaca zwłaszcza przed wyborami, a już po nich, można w każdym temacie, nawet całkiem zaprzeczyć. Ponadto problem dotyczy Dąbrowy, a nie Dopiewca.

Obserwatorka I (Pierwsza)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz