Tematy kluczowe: dziki w mieście – problem nierozwiązywalny?; coraz bardziej absurdalne imprezy publiczne; Dopiewiec: os. Leśna Polana - konsultacje społeczne czy tylko stwarzanie pozorów?
Zbliża się kolejny weekend, trzeba więc rzucić coś w eter, aby włodarze gminy Dopiewo, mieli tematy do przemyśleń. Wracając jeszcze do kwietniowej Sesji RG, chyba po raz pierwszy zdarzyło się, że żaden z radnych nie zgłosił się do dyskusji w czasie wolnych głosów, już po zakończeniu części merytorycznej. Taka sytuacja, chyba miała miejsce po raz pierwszy. Zastanawia mnie, co było tego przyczyną? Czy radni nie mają już żadnych tematów do omawiania? A może boją się zadawać pytania czy zgłaszać wnioski? Ostatnio poruszając nawet istotne tematy - zazwyczaj wykazywali się totalną niekompetencją.
Uważam, że radni powinni zgłaszać problemy na forum publicznym, tylko należy się do dyskusji, chociaż w minimalnym stopniu, przygotować. W obecnym czasach dostęp do informacji jest tak łatwy, jak nigdy dotąd. Potrzeba tylko trochę wysiłku i chęci, a tego najwyraźniej brak. Najłatwiej jest rzucać hasła i krytykować. Trochę trudniej zaproponować jakieś rozwiązania.
Takim hasłem bez pokrycia, jest m.in. problem wchodzenia dzikich zwierząt na teren osiedli. Dotyczy to szczególnie dzików, które najwyraźniej upodobały sobie Skórzewo. Przyczyny są dwie. Z jednej strony, ludzie zabierają im kolejne tereny, pozbawiając przestrzeni życiowej. Z drugiej, pozostawiają resztki żywności a często wręcz, dokarmiają dzikie zwierzęta.
Problem ten zgłosił na marcowej Sesji RG radny Sławomir Kempka, jednak żadnego rozsądnego rozwiązania nie potrafił zaproponować - https://blogdopiewo.blogspot.com/2026/04/xxiii-sesja-rady-gminy-dopiewo-30-marca_6.html. Niewykluczone, że radni, nie chcąc się kompromitować przed mieszkańcami, ponownie podjęli ten temat na posiedzeniu Komisji Rolnictwa 11 maja br. Był to ostatni omawiany punkt programu, już przy obecności kilku osób postronnych.
Dyskusja rozpoczęła się od obszernego wystąpienia kier. Ref. ochrony środowiska Zbigniewa Kobieli. Prawdę mówiąc, niewiele z niego wynikało. Jedynym rozsądnym wnioskiem, poza apelami o niedokarmianie, o którym także już myślałam, jest zastosowanie środków antykoncepcyjnych. Metoda ta, pozwoliłaby na zmniejszenie populacji dzików w sposób humanitarny. Aż dziwne, że dopiero teraz zaproponowano to rozwiązanie. Przecież np. lisom od lat podaje się szczepionkę przeciw wściekliźnie. A tu okazuje się, że jest to nowatorska metoda i dopiero będzie ona analizowana, przez naukowców Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tak w każdym razie, twierdził kier. Zbigniew Kobiela.
Jako następna głos zabrała zastępczyni wójta Aleksandra Rutyna. Tradycyjnie jej wypowiedź, to pomieszanie z poplątaniem. To w czym była/jest najlepsza, to tworzenie i wysyłanie niezliczonej ilości pism do wszystkich możliwych organów i instytucji:
Jest to jedyna, stosowana przez nią metoda – zasłonić się stertą pism. I to pomimo, iż organy wyższego szczebla, jak Wojewoda Wielkopolski czy Powiatowy Inspektor Weterynarii jednoznacznie wskazują, że za bezpieczeństwo w gminie odpowiada wójt.
Jest to podobne podejście do problemu, jakie stosował były wójt Paweł Przepióra w przypadku agresywnych psów w Konarzewie. Zamiast je łapać, wysyłał do Sejmu wnioski o zmianę ustawy - https://blogdopiewo.blogspot.com/2022/03/to-i-owo-z-gminy-dopiewo-4-bezradnosc.html.
Zastępczyni Aleksandra Rutyna twierdzi m.in. że stosowanie antykoncepcji dla dzików jest w Polsce zabronione. Osobiście nie mam takiego przekonania. Raczej nie była dotychczas stosowana. Podobne zdanie ma radna Monika Danielewicz. O tej metodzie Interia pisała już w 2024 r.:
Ponadto Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, wystąpił o dofinansowanie badań nad zastosowaniem antykoncepcji. Tekst w tym temacie ukazał się równo 1 rok temu - https://krknews.pl/blisko-2-mln-zlotych-na-antykoncepcje-dla-dzikow-nowy-sposob-walki-z-dzikami.
Jako następny, głos zabrał łowczy koła łowieckiego Roman Walich. Zastanawia mnie, co miał na myśli, mówiąc o pozyskaniu 145 dzików – odłowienie czy odstrzał? Raczej to drugie.
Aby usprawiedliwić odstrzał dzików, myśliwi najchętniej zasłaniają się chorobą ASF (afrykański pomór świń). Nie inaczej było na posiedzeniu Komisji. Łowczy jednoznacznie, sugerowali o występujących w okolicach ogniskach choroby. Czy tak jest rzeczywiście? – mam wątpliwości.
Z oficjalnej strony Głównego Inspektoratu Weterynarii wynika, że w 2026 r. w Polsce pojawiło się tylko jedno ognisko ASF wśród świń hodowlanych w woj. zachodniopomorskim:
Szczegółowe zestawienia (stan na 19 maja 2026 r.), dostępne na w/w stronie wskazują, że w woj. wielkopolskim nie było ani jednego przypadku ASF wśród dzików. Tak więc, zasłanianie się chorobą, jest wygodnym pretekstem do bezkarnego zabijania zwierząt.
Największą przeciwniczką zabijania zwierząt, w Radzie Gminy jest radna Monika Danielewicz. Proponuję więc, aby poszerzyła swoją wiedzę w zakresie zagrożenia ASF, co pozwoli jej na wykorzystanie konkretnych, merytorycznych argumentów w walce o zakaz zabijania dzików.
A rozwiązanie problemu, jest w moim przekonaniu, dość proste. Być może nie rozwiąże ono, całkowicie problemu wchodzenia zwierząt na tereny mieszkalne, ale stopniowo może poprawić sytuację. Należy na terenie lasów palędzko-zakrzewskich zainstalować, 2 lub 3 całoroczne paśniki dla dzików.
Las ten stanowi zwarty kompleks o wymiarach 5 km na 3,5 km:
i z pewnością, można tam ustalić takie miejsca. Wokół paśników należałoby wyznaczyć strefę buforową – ustawić specjalne tablice zakazujące wchodzenia na ten teren. Odłowione zwierzęta, można by tam zawozić i przyzwyczajać do korzystania z tych paśników. Samo odwożenie do lasu niewiele daje, ponieważ dziki wrócą z powrotem do wsi.
Tyle tylko, że inicjatywa musiałaby wyjść od wójta Sławomira Skrzypczaka, a to już może być problem. Musiałby on dogadać się z Lasami Państwowymi, kołami łowieckimi i innymi instytucjami, i ustalić zakres odpowiedzialności. Najważniejsze byłoby systematyczne uzupełnianie karmy, z którą póki co, nie powinno być problemu. W tym roku, w wielu regionach Polski, rolnicy mieli problem z nadmiarem ziemniaków. Z powodzeniem można było tą nadwyżkę wykorzystać.
Podsumowując, bardzo ciekawi mnie, czy władze gminy Dopiewo podejmą jakieś konkretne działania, czy w dalszym ciągu będą zasłaniać się pismami oraz niemożnością?
Jest dziedzina, w której dopiewski samorząd radzi sobie doskonale. To zapewnianie rozrywki mieszkańcom, poprzez organizowanie najróżniejszych imprez. I to imprez nie mających nic wspólnego z kulturą, której krzewienie jest obowiązkiem Gminy, tylko z tanią rozrywką jarmarczną. Osoby, zajmujące się zawodowo lub okazjonalnie organizacją imprez, coraz częściej prześcigają się w absurdalnych pomysłach.
Przyznam, że „opadła” mi szczęka, gdy dowiedziałam się o jednej z nich. Mam tu na myśli Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych, zaplanowany na 13 czerwca br.:
Nie mogę pojąć, jaki jest sens owijania drzew, w parku w Dąbrówce, wyrobami z włóczki? Czy będzie to miało jakiś cel edukacyjny czy ekologiczny? – bynajmniej. W moim przekonaniu, jest to jeden z najbardziej bezsensownych pomysłów, z jakimi miałam do czynienia w całym życiu. Porównać to można, jedynie z malowaniem trawy na zielono przed wizytą ważnego gościa.
Po pierwsze, to marnotrawstwo surowca – włóczki nie da się już do niczego wykorzystać. Po drugie, zaśmiecanie środowiska – kiedyś trzeba będzie to posprzątać. Po trzecie, czas poświęcony na te bezsensowne działania, można by spożytkować na coś pożytecznego. Park w Dąbrówce raczej nie należy do miejsc zadbanych – tak w każdym razie, prezentował się w czasie mojej ostatniej wizyty. Może zamiast owijać drzewa wątpliwej urody ozdobami, należałoby zorganizować upiększenie parku nowymi nasadzeniami?
Zauważyłam, że nie tylko mnie zaczyna denerwować liczba nic nie wnoszących pikników, festynów i innych wątpliwej jakości imprez. Niektórzy z mieszkańców, zaczynają się upominać o sprawy może przyziemne, ale bardziej istotne:
Dla informacji wójta Sławomira Skrzypczaka – z ośmiu ulic, dochodzących do ul. Skórzewskiej w Skórzewie, tylko dwie uzbrojone są w kanalizację sanitarną.
Ostatni temat, dotyczy konsultacji społecznych. Jak wiadomo, konsultacje nie są wiążące dla włodarzy, tylko mają stwarzać pozory demokratycznego kierowania Gminą. Niektóre z nich sprawiają wrażenie, jakby były to tylko działania pozorowane.
Za takie uważam, konsultacje w sprawie zagospodarowania terenów w sąsiedztwie przedszkola Leśna Polana w Dopiewcu, przy skrzyżowaniu ul. Jesionowej z nieistniejącą drogą Leśna Polana:
Zastanawia mnie, czy wójt Sławomir Skrzypczak rzeczywiście planuje jakieś centrum rekreacyjno-sportowe na osiedlu w Dopiewcu, czy są to tylko działania pozorowane, mające odwrócić uwagę mieszkańców od innych problemów?
Po pierwsze, zaznaczony schematycznie teren jest własnością prywatną, należąca do dewelopera. Czy Gmina zawarła jakieś porozumienie z właścicielem? Czy on w ogóle wie o tej inicjatywie?
Po drugie, wyznaczony teren obejmuje około 1,7 ha, co stanowi 1,5% terenu osiedla Leśna Polana. Dla porównania, szkoła przy ul. ks. S. Kozierowskiego w Skórzewie, zajmuje obszar 3,7 ha, a szkoła w Dąbrówce 3 ha. Jak dla osiedla, na którym docelowo ma mieszkać ok. 10 tys. osób, jest to wielkość wręcz śmieszna.
Po trzecie, żeby było jeszcze weselej, teren przedzielony został planowaną drogą, co dodatkowo utrudni jego zagospodarowanie. Na zaproponowanych skrawkach, nic sensownego raczej nie powstanie. Najwyżej kolejny plac zabaw dla najmłodszych.
Składając mieszkańcom taką propozycję, uważam, że wójt Sławomir Skrzypczak po raz kolejny, kompromituje się. Ze swej strony tylko przypomnę, że już 5 lat temu, w maju 2021 r., sugerowałam wydzielenie kilku hektarów na utworzenie centrum dla usług, handlu, oświaty i wypoczynku - https://blogdopiewo.blogspot.com/2021/05/dopiewiec-w-gminie-dopiewo-szanse-i.html. Niestety w gminie Dopiewo, mają szanse przebić się wyłącznie inicjatywy, wychodzące od włodarzy. A żałosne efekty tej działalności, widzimy na co dzień, np: plac zabaw przy ul. Goplany w Dopiewcu, plac przy ul. Figowej w Skórzewie, szklany dach szkoły w Dopiewcu i wiele innych, „genialnych” rozwiązań. Natomiast jednym z takich wiekopomnych pomysłów obecnej kadencji, z pewnością będzie dobudowa kolejnych pięter w szkole w Dąbrowie. Na pytanie, jak się ci wszyscy uczniowie tam pomieszczą? - brak odpowiedzi.
No cóż, decydenci gospodarują publicznymi środkami finansowymi, zatem nie trzeba ich rozsądnie wydawać, tym bardziej, że łatwo sięga się po nie – Rada Gminy „przemacha” wszystko. Najważniejsze, aby pokazać, że coś się dzieje w Gminie. A mieszkańcy-wyborcy to przecież „ciemna masa”, od której nie oczekuje się myślenia, tylko „pląsów i kwiczenia”!
Obserwatorka
I (Pierwsza)










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz