Temat kluczowy: planowanie przestrzenne w gminie Dopiewo na równi pochyłej, a w zasadzie nad przepaścią!
Zgodnie z deklaracją zajmę się dzisiaj planowaniem przestrzennym w gminie Dopiewo, na przykładzie zmiany planu miejscowego dla działki nr ewid. 1131 przy ul. Cedrowej w Skórzewie:
Przypadek ten, pokazuje całą mizerię i de facto fikcję planowania przestrzennego, które przybrało formy wręcz karykaturalne. Niestety, obecna Rada Gminy, podobnie jak wszystkie poprzednie, przypomina „dziecko we mgle”, któremu można wszystko wmówić. Co najgorsze, patologia ta trwa już 30 lat a zapoczątkowana została, przez gloryfikowanego przez niektórych, byłego wójta Andrzeja Strażyńskiego.
W poprzednim tekście zainicjowałam ten temat - https://blogdopiewo.blogspot.com/2026/05/xxv-sesja-rady-gminy-dopiewo-25-maja.html - sugerując, że będzie to „wyższa szkoła jazdy”. Niestety, znowu miałam rację, ponieważ przekopanie się przez bałagan informacyjny, zafundowany przez urzędników, zajęło mi sporo czasu. Można stwierdzić, że wychodząc naprzeciw oczekiwaniom obywateli, publikuje się, głównie w BIP-ie, wiele informacji. Jednak są one tak udostępnione, żeby zniechęcić potencjalnego użytkownika.
Od dość dawna, istnieją rejestry planów zagospodarowania przestrzennego - obowiązujących, opracowywanych i nieobowiązujących. Odszukanie planu obowiązującego lub będącego w opracowaniu, jest stosunkowo proste. Najgorzej jest w przypadku tych, które straciły ważność. Są one w dalszym ciągu, umieszczone w wersji archiwalnej Biuletynu Informacji Publicznej – niedostępne są w Systemie Informacji Przestrzennej mapy Gminy:
Na dodatek, program nie przekierowuje automatycznie na właściwą stronę.
Co więcej, rejestr planów nieobowiązujących nie jest aktualizowany – wiele z nich w dalszym ciągu, figuruje w starej wersji BIP, jako obowiązujące. Poniżej 2 przykłady:
Do tego w rejestrach, pojawiają się błędy. Poniżej fragment wykazu w Systemie Informacji Przestrzennej – dla obu uchwał, podano ten sam numer i pozycję w Dzienniku Urzędowym:
Niektóre linki z kolei prowadzą do nikąd:
Niektóre uchwały, jak opisana poniżej z 1994 r., nie są w ogóle dostępne na stronach Gminy.
Ponadto, dokumenty – szczególnie mapki dla starszych planów – przedstawiane są w różnych formatach graficznych, co także utrudnia dostęp do nich.
Utrudnienia dotyczą także rejestru decyzji o warunkach zabudowy. Mam tu na myśli te wuzetki, w wyniku których dokonano podziałów nieruchomości i w związku z tym, zmieniły się numery ewidencyjne. Odszukanie w takim przypadku właściwej wuzetki, jest w zasadzie niemożliwe.
Po tym długim wstępie, przejdę teraz do właściwego tematu. Otóż w mojej opinii, działka nr ewid. 1131 przy ul. Cedrowej w Skórzewie, dla której zmieniano plan miejscowy, nie powinna nigdy powstać, a tym bardziej stać się nieruchomością budowlaną. Przy jej wyznaczeniu popełniono nie tylko błędy, ale także złamano przepisy prawa. Aby to wyjaśnić, trzeba się cofnąć o ponad 30 lat.
W 1992 r. uchwalony został Plan ogólny gminy Dopiewo. Krótko potem, w 1994 r., Rada Gminy uchwaliła Plan szczegółowy dla południowo-zachodniej części Skórzewa:
Był to solidnie przygotowany Plan zagospodarowania, obejmujący ok. 75 ha:
stanowiący
niedościgły wzór dla obecnego planowania przestrzennego. Niedostępna jest część
tekstowa, ale już sama mapa może
świadczyć, że przygotowano go rzetelnie.
Nie będę go szczegółowo omawiać, podam tylko 2 przykłady.
Główną osią komunikacyjną, kumulującą ruch pojazdów tej części Skórzewa, miała być ul. Dębowa o szerokości 20 m, dochodząca do ul. Malwowej. To co zostało z tej arterii, widać na poniższej mapce:
W zamian, co jest wątpliwą „zasługą” wójta Adriana Napierały, mieszkańcy dostali jeszcze jednokierunkową ul. Jaworową:
Drugim przykładem, świadczącym o profesjonalizmie ówczesnych urbanistów, było wyznaczenie pasa zieleni, wolnego od zabudowy, wzdłuż potoku Skórzynka, od dzisiejszej ul. Werbenowej do graniczy m. Poznania. Widać to na poniższym fragmencie:
Zasięg pasa zieleni widoczny jest na współczesnej mapie. Obejmował on m.in. działki nr ewid. 318/1 i 319/20.
Niestety, w 2003 r. roku, wskutek wejścia w życie nowej Ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, w/w Plan szczegółowy stracił ważność. Można by oczekiwać, że włodarze Gminy, jak najszybciej przystąpią do opracowania nowego planu, ponieważ teren został w dużej części już podzielony i był systematycznie zagospodarowywany. Jednak były wójt Andrzej Strażyński, nie był tym zainteresowany. Jak sam kiedyś stwierdził - interesują go nowe tereny - czego przykładem, jest przeznaczenie 105 ha gruntów rolnych pod gigantyczne osiedle w Dopiewcu. Co więcej, plany realizował tylko tym, którzy je finansowali.
Tak więc zaczęła się „wolna amerykanka”. Zaczęto opracowywać plany miejscowe dla niewielkich fragmentów, często pod dyktando inwestorów. Dla omawianego obszaru, uchwalono kilkanaście mniejszych lub większych planów, często wbrew zdrowemu rozsądkowi i zasadom urbanistycznym. Ulica Dębowa ma obecnie, w zależności od odcinka, od 9 m do 20 szerokości. Z kolei z szerokiego pasa zieleni wzdłuż Skórzynki, pozostały tylko niewielkie fragmenty:
Przejdźmy teraz do działki nr 1131, dla której zmieniano plan zagospodarowania. Dla tego terenu, nowy plan miejscowy uchwalono dopiero w 2021 r.:
Tak więc, żeby uzyskać możliwość zabudowy, konieczne było wydanie wuzetki. Dla w/w nieruchomości przy ul. Cedrowej, decyzję o warunkach zabudowy wydano w 2011 r.:
Nieruchomość ta miała wówczas numery ewidencyjne: 315/11 i 1100. Działka nr 1100 powstała w wyniku podziału działki nr 315/10, która w planie z 1994 r. miała stanowić, część pasa zieleni wzdłuż Skórzynki:
Wówczas stało się już jasne, że pas zieleni nie powstanie. Był to ewidentny błąd – zablokowano swobodny dostęp do rowu – chociaż nie można mówić o naruszeniu prawa.
Naruszenie prawa, nastąpiło w momencie podziału działki nr ewid. 316, stanowiącej odcinek potoku Skórzynka.
Zgodnie z przepisami ustawy Prawo wodne, powierzchniowe wody płynące nie podlegają obrotowi prawnemu. Tak stanowiła ustawa z 2001 r.:
Podobnie stanowi ustawa z 2017 r.:
Prawa właścicielskie w poprzedniej ustawie realizował Marszałek Województwa, obecnie kompetencje te przeszły do Wód Polskich.
Potok Skórzynka, niewątpliwie zaliczyć należy do wód płynących, mimo iż czasem brakuje w nim wody. Pomimo jednoznacznych przepisów, dokonano podziału cieku wodnego a następnie, włączenia go do przyległych nieruchomości. Złamanie przepisów jest ewidentne. Pytanie tylko, kto za to odpowiada?
Z pewnością w pierwszej kolejności ten, kto wydał decyzję podziałową. Podziały nieruchomości, zatwierdza decyzją wójt gminy, tak więc wina leży po stronie Urzędu Gminy. Odpowiedzialność spada również na geodetę, dokonującego podziału nieruchomości. W następnej kolejności, winę ponosi Powiatowy Ośrodek Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej przy Starostwie Powiatowym w Poznaniu. Dokonał on połączenia geodezyjnego 3 działek, mimo iż jedna z nich, stanowiła wody płynące.
W przypadku, gdy rów podlegał sprzedaży podmiotowi prywatnemu, odpowiedzialność ponosi także notariusz, przygotowujący umowę kupna-sprzedaży.
W tej sytuacji zastanawiam się, czy podjęta 25 maja br. uchwała o zmianie planu dla działki nr ewid. 1131 nie zawiera wady prawnej? Czy nie powinna zawierać zapisów, dotyczących możliwości wyłączenia rowu z nieruchomości i przejęcia go przez organy Państwa, np. Wody Polskie lub Gminę? Brak również zapisów, umożliwiających dostęp do rowu właściwych służb.
Nie mam pretensji do radnych, że nie drążyli tematu. Nie muszą znać się na wszystkich przepisach. Taryfa ulgowa nie dotyczy jednak, kier. Ref. Planowania przestrzennego, Remigiusza Hemmerlinga. Nie był on nawet pewny, czy dla omawianej działki wydano warunki zabudowy:
Po raz kolejny, mam również zastrzeżenia wobec radczyni prawnej Magdaleny Wróblewskiej-Urbaniak. To ona parafuje projekty uchwał i ponosi odpowiedzialność za ich zgodność z prawem. Ciek wodny jest tak wyraźnie zaznaczony, że trudno go przeoczyć.
Podejrzewam, iż mogą pojawić się głosy, że Skórzynka nie ma charakteru naturalnego cieku wodnego i może być traktowana jak zwykły rów melioracyjny, który nie podlega takim rygorom. Trudno się z tym zgodzić, ponieważ dużo rzek w Polsce, zostało gruntownie przebudowanych i bynajmniej nie straciły charakteru naturalnego cieku wodnego:
Podsumowując, po raz kolejny widać, że prawo w gminie Dopiewo, stosowane jest wybiórczo. Tam, gdzie ono przeszkadza, jest pomijane. To już nie pierwszy taki przypadek, że wody płynące, wbrew ustawie Prawo wodne, traktowane są jako podlegające obrotowi cywilnoprawnemu. Podobne przykłady mieliśmy w Dąbrówce.
Działka nr ewid. 75/19, wraz z przepływowym stawem i fragmentem potoku Wirynka, została nabyta przez prywatnego właściciela, który na podstawie warunków zabudowy i pozwolenia na budowę, postawił tam dom:
Drugi przykład, był jeszcze bardziej bulwersujący. Były wójt Andrzej Strażyński, wydając decyzję o warunkach zabudowy dla drugiego stawu w Dąbrówce, doprowadził do jego zasypania i wycięcia kilkudziesięciu drzew. I nikt tej odpowiedzialności z niego nie zdejmie. Nikogo też nie spotkała odpowiedzialność za szkody i złamanie prawa. Co najciekawsze, pomimo starań, Starostwo Powiatowe nie wydało wówczas pozwolenia na budowę.
Powyższy tekst pokazuje dość wyraźnie, że były wójt Andrzej Strażyński, był jednym z największych szkodników w gminie Dopiewo. Wiele dzisiejszych problemów wprost wynika z jego decyzji.
P.s. Przy okazji chciałam ponownie zwrócić uwagę, jak inwestorzy podchodzą do tworzenia pasów zieleni. Często powołuje się na te zapisy kier. Remigiusz Hemmerling, twierdząc, że zieleń będzie chronić przed uciążliwościami.
Po drugiej stronie rowu, naprzeciwko ul. Cedrowej w Skórzewie, na działce nr ewid. 301/1, wyznaczono pas zieleni izolacyjnej. Ze zdjęć lotniczych jednoznacznie wynika, że został on w całości wykorzystany na parking:
Jak widać, zapisy dotyczące zieleni, nie mają żadnego znaczenia dla inwestorów. Wprowadzanie terenów zielonych miałoby sens wyłącznie wtedy, gdyby Gmina je wykupywała. W przeciwnym wypadku, betonowa „pustynia” w gminie Dopiewo będzie się systematycznie powiększać.
Obserwatorka
I (Pierwsza)























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz